listopad 8, 2009 autor: nyema
Zrezygnowałam z czytania i pisania o kryzysie, ale jednak myślę, że to nie koniec i że czasem warto zachować sobie jakieś wypowiedzi. Te spisywane tutaj rok temu, do wiosny, mają w sobie dziwną atmosferę, jakby świat się kończył albo na odwrót, jakby prawie nic się nie stało.
Dziś czytam, że recesja mija, kłopoty zostają. Zauważone są różne sprawy.
Przed rokiem, gdy upadł amerykański bank Lehman Brothers, światowe rynki finansowe ogarnęła panika, a wielu ekonomistów obawiało się, że zaczyna się wielki kryzys, porównywalny z tym z lat 30., a na pewno największy od II wojny światowej. Statystyki nie potwierdzają tych obaw.
Już w II kwartale 2009 roku największe gospodarki europejskie – niemiecka i francuska – zanotowały wzrost. Wzrosła też po trwającej ponad dekadę stagnacji gospodarka japońska. W miniony czwartek dobre informacje nadeszły też ze Stanów Zjednoczonych, gdzie odtrąbiono koniec recesji. W III kwartale PKB wzrósł o 3,5 proc. w stosunku do kwartału II. Wskaźnik ten jest oczyszczony z wahań sezonowych i przeliczony na cały rok. To znaczy, że jeżeli gospodarka utrzyma podobną dynamikę, to w ciągu czterech kwartałów PKB wzrośnie za oceanem o 3,5 proc. To więcej, niż się spodziewano. (…).
Centrum świata sunie do Azji
Informacja o końcu recesji w USA nie wzbudziła jednak wielkiego entuzjazmu. W czwartek inwestorzy się cieszyli, na giełdach były wzrosty. W piątek większość giełd, także warszawska, już notowała spadki. Wzrosły giełdy azjatyckie, ale powodem było podwyższenie przez międzynarodowe instytucje finansowe prognoz wzrostu Chin i Indii. (…).
Punkt ciężkości światowej gospodarki przesuwa się coraz mocniej w stronę Azji.(…).
Prezydent Barak Obama, komentując 3,5-proc. wzrost, mówił: “Wiele lat brnęliśmy w ten kryzys, a wydobycie się z niego zajmie nam jeszcze wiele miesięcy”. (…).
Fundamenty wciąż trzeszczą
Ekonomistów niepokoi też widmo inflacji. Dziś to wygląda na abstrakcję. W strefie euro ceny spadają (inflacja jest ujemna, choć bliska zera), w Stanach Zjednoczonych we wrześniu inflacja wyniosła minus 1,32 proc. Dopóki moce produkcyjne pozostaną niewykorzystane, trudno mówić o wzroście cen. Ale niekonwencjonalna polityka banków centralnych w ostatnim roku wpompowała na rynek ogromną masę pieniędzy. Zdaniem analityków banki wkrótce wrócą do konwencjonalnej polityki pieniężnej i zaczną podnosić stopy procentowe. To znaczy, że zniknie bodziec monetarny pobudzający gospodarki.
Wszyscy podkreślają, że o prawdziwym końcu recesji można będzie mówić wówczas, gdy ceny domów zaczną rosnąć, a bezrobocie spadać. Na to się na razie nie zanosi.(…).
Świat musi poszukać nowej lokomotywy
Rynek pracy również nie dostarcza dobrych wiadomości. We wrześniu, jak podało Bureau of Labor Statistics, liczba miejsc pracy w USA poza rolnictwem spadła o 263 tys., a bezrobocie wzrosło do 9,8 proc.(…).
W latach 90. Amerykanie przyzwyczaili się, że stopa bezrobocia oscyluje wokół poziomu 5 proc., niespecjalnie dokuczliwego społecznie. Dziś nie ma nadziei na szybki powrót do tej sytuacji, zwłaszcza że ogromny deficyt budżetowy i plany nowych wydatków (przede wszystkim związanych z reformą zdrowia) wymuszą w kolejnych latach wzrost obciążeń podatkowych.
Przez 20 ostatnich lat ekonomiści uznawali za naturalne, że w Stanach Zjednoczonych bezrobocie jest dwukrotnie niższe niż średnie w Europie. Tłumaczyli to większą elastycznością amerykańskiego rynku pracy i niskimi kosztami pracy niskokwalifikowanej w Ameryce. Być może teraz sytuacja trwale zmieniła się. To Europa okaże się skuteczniejsza w zwalczaniu bezrobocia.
Zdaniem ekspertów rządowych pakiet stymulacyjny Obamy ma stworzyć milion miejsc pracy – wielokrotnie mniej niż gospodarka utraciła od początku recesji. Rząd przygotowuje plan ulg podatkowych, które mają pomóc zwiększać zatrudnienie w sektorze małych i średnich firm. Planowane są ulgi dla rodzin kupujących pierwszy dom, lecz oznacza to przekładanie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej. Tak czy inaczej nad gospodarką amerykańską wisi wielki dług i spłacać go można, tylko wyjmując z kieszeni Amerykanów kolejne dolary, których zabraknie na konsumpcję i inwestycje. Dopóki dług USA nie powróci do “przyzwoitego” poziomu – ok. 60 proc. PKB z obecnych 90 proc. – trudno marzyć o silnym odbiciu gospodarki. Przez lata wszyscy przyzwyczaili się traktować amerykańską gospodarkę jako lokomotywę całego świata. Wygląda na to, że świat musi znaleźć inną lokomotywę.
źródło i więcej czytania: wyborcza.biz.biznes >>
Napisane w sieć | Otagowane ciemna strona, kryzys, ukryty porządek, świat | Komentarzy: 4 »
listopad 6, 2009 autor: nyema
Przy okazji przeglądania powieści “Kafka nad morzem” znajduję wykład Murakamiego o ciemnościach, wywiedziony z nauk Junga. Przypadek śnienia, bo ta powieść potrzebna mi jest do czego innego w deszczowym blogu.
Zanim w dziewiętnastym wieku pojawili się Freud oraz Jung i rzucili światło psychoanalizy na naszą podświadomość, korelacja między tymi ciemnościami – ciemnością prawdziwą i ciemnością serca – była dla ludzi oczywista, nie wymagała zastanowienia, nie była nawet metaforą. A gdyby się cofnąć dalej w przeszłość, nie była nawet korelacją. Do czasu wynalezienia żarówki przez Edisona większość świata była dosłownie pogrążona w mroku. I ta zewnętrzna ciemność, i wewnętrzna ciemność duszy mieszały się bez wyraźnej linii podziału, były bezpośrednio powiązane (…), żyjące duchy były zjawiskami ze świata dziwów, lecz jednocześnie bardzo naturalnymi, bliskimi człowiekowi stanami emocjonalnymi. Dla ówczesnych ludzi prawdopodobnie niemożliwe było rozważanie tych ciemności oddzielnie. Ale w naszym świecie już tak jest. Całkowicie zniknęła ciemność świata zewnętrznego, lecz ciemność serca pozostała niezmieniona. To, co nazywamy ego albo świadomością, jest w większości zatopione w strefie tej ciemności jak góra lodowa. Ta separacja w pewnych przypadkach wywołuje w nas poczucie głębokiej sprzeczności i popłoch.
Haruki Murakami – “Kafka nad brzegiem morza”
Napisane w literatura japońska, psychologia, śnienie | Otagowane ciemna strona, jung, nieświadomość, zasada przeciwieństw, świadomość | Komentarzy: 2 »
listopad 5, 2009 autor: nyema
Nawet jeśli jesteśmy sami i możemy czynić wszystko, co nam się podoba, nawet jeśli przeczymy istnieniu cienia, to i tak pojawia się reakcja wiecznego ducha, owego człowieka w nas, który ma milion lat. Nigdy nie jesteśmy całkiem sami, albowiem spoglądają na nas oczy wieków; a wtedy natychmiast spostrzegamy obecność pradawnej przeszłości i czujemy odpowiedzialność historyczną wobec wieków. Gdy tylko uczynimy coś przeciw pradawnemu planowi, grzeszymy przeciwko odwiecznym prawom, prawom uniwersalnym – wówczas już nic nie będzie się zgadzało. (…). A zatem nie możemy czynić ani myśleć wszystkiego, co nam się podoba, mogłoby to być bowiem naruszeniem owego stanu świadomości liczącego sobie milion lat, a wtedy ona z pewnością zdobędzie się na jakąś reakcję.
C.G. Jung – Analiza marzeń sennych, seminaria 1928-1930
Napisane w listy,dzienniki,rozmowy, psychologia | Otagowane jung, milcząca wiedza, nieświadomość, przestrzeń mityczna, ukryty porządek | Komentarzy: 4 »
listopad 5, 2009 autor: nyema
Jung mówi o naszym wewnętrznym cieniu jak o naszym bracie, jest to wszystko, co uważamy za niedoskonałe w nas, wstrętne, to, na co uważamy się za zbyt tchórzliwi lub za przyzwoici.
Ale negowanie cienia jest czynem przeciwnym naturze, powinniśmy utrzymywać kontakt z naszym cieniem, powinniśmy do niego mówić: “tak, jesteś moim bratem, muszę cię zaakceptować” i powinniśmy być dla niego mili, bo nieprawdą jest, że nic nas z nim nie wiąże.
Jeśli próbujemy negować nasz cień, prowokujemy reakcję polegającą na tym, że z ciemności wyłoni się nieświadomość zbiorowa w formie uosobionej.
Tak właśnie może wyglądać zemsta nieświadomości na tych, którzy chcą dostrzegać tylko jasność, czyli mieć do czynienia zaledwie z połową własnego życia.
z C.G. Junga – Analiza marzeń sennych, seminaria 1928-1930
Napisane w listy,dzienniki,rozmowy, psychologia | Otagowane ciemna strona, jung, nieświadomość, zasada przeciwieństw, świadomość | Komentarzy: 2 »
listopad 4, 2009 autor: nyema
Bardzo się ucieszyłam, że ludzie zaczynają chronić ciemność i rozumieć, że jest ona potrzebna. Mam tu dużo wpisów o ciemności, pod tagiem “ciemna strona” i mam nadzieję, że już nie będę musiała wysłuchiwać tak twardych pouczeń, jaka to ciemność zła, że to pesymizm, depresja, ciemna noc duszy i ciemne moce.
Wkrótce będę pisać o cieniu według Junga, a teraz tutaj:
Do całej masy zanieczyszczeń produkowanych przez ludzkość musimy włączyć jeszcze światło, a na listę zjawisk zagrożonych naszą działalnością – wciągnąć najzwyklejszą ciemność.
Wiem, brzmi to absurdalne. Światło zanieczyszczeniem, a ciemność pod ochronę? Przecież ciemności się boimy, a światło we wszystkich wierzeniach, mitach i legendach jest symbolem dobra.
Odłóżmy jednak na bok legendy i wierzenia, a zajmijmy się biologią, dla której równie istotne jest zarówno światło, jak i ciemność. Rytm dobowy naszego organizmu zależy od tego, jak dzień przechodzi w noc. Nic dziwnego, że w Arktyce podczas polarnego dnia wszystko mi się mieszało, kładłem się spać o siódmej rano, a obiad jadłem o pierwszej w nocy. Obserwowałem jak tamtejsze ptaki próbują sobie z tym radzić i na chwilę milkną, gdy słońce chowało się za górami.
W ostatnich dekadach Ziemię w coraz większym stopniu rozświetla światło sztuczne. Miliardy żarówek zamieniają dzień w noc, a naukowcy coraz częściej dostrzegają negatywne tego konsekwencje. Nie tak dawno czytałem o badaniach, które wskazują, że zbyt długie przebywanie w pomieszczeniach sztucznie oświetlanych jest jedną z przyczyn depresji. Z badań Light Pollution Science and Technology Institute wynika, że blisko połowa mieszkańców Unii Europejskiej żyje na obszarach, gdzie niebo nigdy nie jest ciemniejsze niż podczas pełni Księżyca. Przy tak silnym świetle ginie światło gwiazd. Coraz częściej zdarza się też, że dzienne gatunki ptaków zaczynają śpiewać w nocy, zakłócane są ptasie wędrówki oraz aktywność owadów.
Nikt poważny nie ma wątpliwości, że problem staje się coraz poważniejszy i sztuczne światło jest takim samym zanieczyszczeniem jak dwutlenek węgla czy hałas.
Na szczęście są ludzie, którzy postanowili temu zaradzić. Dzięki nim powstał Izerski Park Ciemnego Nieba – dziś w Jizerce
odbędzie się jego uroczyste otwarcie. To jeden z kilku takich parków na świecie, po węgierskim – drugi w Europie. W dolinie Izery i Jizerki naukowcy wyznaczyli obszar blisko 70 km kw., gdzie niebo jest tylko dwa razy jaśniejsze od naturalnego (w miastach bywa nawet 40 razy jaśniej). Mają tam być prowadzone badania, ale przede wszystkim ten obszar ma dać możliwość pogapienia się w ciemne i pełne gwiazd niebo, o co coraz trudniej.
W ten znakomity pomysł zaangażowane są: Instytut Astronomiczny Uniwersytetu Wrocławskiego, Nadleśnictwo Świeradów, Nadleśnictwo Szklarska Poręba, Instytut Astronomiczny Akademii Nauk Republiki Czeskiej, Obszar Krajobrazu Chronionego Jizerské hory, dyrekcja Lasów Republiki Czeskiej w Libercu. Zainteresowanych odsyłam na stronę Izerskiego Parku Ciemnego Nieba
Czekam na listy:adam.wajrak@gazeta.pl
źródło: wyborcza.pl >>
Napisane w sieć, śnienie | Otagowane ciemna strona, symbole, sztuka widzenia, zasada przeciwieństw, świat | Komentarzy: 12 »
listopad 4, 2009 autor: nyema
Ludzie nie posiadający psychologicznej zdolności rozróżniania zakładają, iż są zawsze jednakowi, ale w ten sposób obsadzają się w roli, która ich przerasta. Tym, co widzimy z indywiduum, jest persona. Jesteśmy zaledwie wydrążonymi łupinami, powierzchniami, mamy jedynie nader słabe wyobrażenie tego, co kryje się w środku. Ludzie (…) sądzą w większości, że to, kim są, sprowadza się do tego, co przedstawiają ich maski, w ten sposób stają się neurotyczni. Gdybym uważał, że jestem dokładnie tym, co czynię, popełniłbym straszliwy błąd, ponieważ ja jako ja nie odpowiadałbym dokładnie temu chłopaczkowi, który właśnie rozwiązuje codzienne łamigłówki. Dopóki powiadam, że w danej chwili odgrywam tylko jakąś rolę (…) dopóty postępuję dobrze. Ale muszę zdawać sobie sprawę, że w tej oto właśnie chwili odgrywam rolę Cezara; kiedy już wykonam swą partię, na powrót stanę się małym, nic nieznaczącym niczym. Ta indywidualna łupina jest zatem funkcją użytkową, z której można się wydobywać i w którą można na powrót wskoczyć.
C.G.Jung – Analiza marzeń sennych, seminaria 1928 – 1930
Napisane w listy,dzienniki,rozmowy, psychologia | Otagowane jung, nieświadomość, tożsamość, świadomość | Zostaw Komentarz »
listopad 4, 2009 autor: nyema
Weźcie grupę pięćdziesięciu normalnych ludzi i zapytajcie ich, czy są przesądni; zaczną się zaklinać, że skądże znowu, ale na pewno nie zechcą zamieszkać pod trzynastką. Ludzie tego rodzaju są przekonani, że nie lękają się demonów, duchów i diabłów; cóż, postukajcie tylko w ścianę pokoju, a natychmiast podskoczą ze strachu, bo przecież wierzą w duchy. Ludzie ci powołują do życia idee i fantazje, które napotkać można jedynie w dawnej literaturze – identyczny materiał możemy znaleźć zapewne w Babilonii, Mezopotamii, Chinach i Indiach. Wszystkie te treści pochodzą z tej samej nieświadomości, owego irracjonalnego, bezczasowego źródłs, z prefunkcjonalnej nieświadomości zbiorowej, która przez stulecia ciągle przędzie tę samą nić i jest czymś w rodzaju mowy wieczystej. (…).
Niektórzy uczeni skłaniają się ku hipotezie, że symbole są wędrowne. To nieprawda; symbole są w pełni autochtoniczne. Pradawny symbol babiloński może powołać do życia choćby zurychska pokojówka. Te dawne ludy były dokładnie take same jak my, nie różniły się od nas nawet pod względem anatomicznym; w zurychskich tramwajach po dziś dzień spotkać można Neandertalczyka. Musielibyśmy się cofnąć pięćdziesiąt-sześćdziesiąt tysięcy lat, by wykryć u ludzi różnice anatomiczne zasługujące na to miano.
C.G. Jung – Analiza marzeń sennych. seminaria 1928 – 1930
Napisane w listy,dzienniki,rozmowy, psychologia | Otagowane inni, jung, nieświadomość, przestrzeń mityczna | Zostaw Komentarz »
listopad 3, 2009 autor: nyema
Zapadamy nawet na te same choroby; kilka już znikło z powierzchni ziemi, pojawiło się kilka nowych, ale z grubsza rzecz biorąc, nie ma tu żadnych różnic. Istotne cechy charakterystyczne życia ludzkiego pozostają identyczne już od pięciu-sześciu tysięcy lat, od nieskończenie długiego czasu. Plemiona pierwotne żywią te same uczucia, jakie stają się również naszym udziałem. Horyzont umysłowy wieśniaka różni się od naszego, ale cechy podstawowe pozostają te same; a nasza nieświadomość przemawia nader międzynarodowym językiem. Kiedyś dane mi było analizować marzenia senne Somalijczyków – miałem wówczas wrażenie, że param się snami szwajcarskiego mieszczucha, z wyjątkiem paru różnic w języku i obrazowaniu. O ile ludzie pierwotni śnią o krokodylach, pytonach, wołach i nosorożcach, o tyle nas nawiedzają sny o tym, że przejechał nas pociąg czy samochód. Ale w gruncie rzeczy i tu, i tam mamy do czynienia z tym samym językiem; nasze współczesne miasta dudnią odgłosami dżungli. To, co chcemy powiedzieć, sięgając po obraz bankiera, Somalijczyk wyraża za pomocą symbolu węża. Język powierzchniowy brzmi inaczej, ale kryjące się za nim fakty są identyczne.
C.G. Jung – Analiza marzeń sennych, seminaria 1928 -1930
Napisane w listy,dzienniki,rozmowy, psychologia, śnienie | Otagowane jung, nieświadomość, symbole, świat | Komentarzy: 3 »
listopad 2, 2009 autor: nyema
Za każdym razem, kiedy człowieka dręczy myśl o śmierci, staje się on kimś innym. Jeśli przez lata była ona jego jedyną myślą, towarzyszył on jej świadomej lub nieświadomej przemianie. Marzył: śmierć przemierzyła marzenie. A jego marzenie stało się inne. Kochał: a w miłości przeszyła go śmierć. Inną stała się miłość. Innymi stały się pragnienia, innymi stały się uczucia, w każdej myśli on sam stał się inny, zatracił się w nich i wraz z nimi, a one zatraciły się w nim. Bez odcieni, lecz gwałtownie, myśl o śmierci zawiesiła go nad otchłanią.
Z rozdziału “Skończyć ze śmiercią”, w “Księdze złudzeń” E.M. Ciorana
Napisane w literatura filozoficzna, literatura rumuńska | Otagowane ciemna strona, cioran, śmierć | Komentarzy: 4 »
listopad 2, 2009 autor: nyema
Takie są oczywistości nieuwzględniane w rzeczywistości uzgodnionej:
Nie zdając sobie sprawy z tego, że nie mamy cienia, ogłaszamy, iż ta część naszej osobowości po prostu nie istnieje. A wówczas część ta przechodzi do królestwa nieistnienia, które w ten sposób się powiększa, przybierając niesamowite rozmiary. Jeśli nie potrafimy przyznać, że posiadamy takie cechy, wówczas po prostu karmimy nimi diabła. Ujmując sprawę w kategoriach medycznych stwierdzamy, że każda właściwość psychiczna posiada pewną wartość energetyczną, jeśli zaś uznajemy, iż wartość taka nie występuje, to zamiast niej pojawia się diabeł. Jeśli przepływającą obok naszego domu rzekę uznajemy za nieistniejącą, wówczas woda zaczyna przeciekać, zalewa nasz ogród, a kamienie i piasek pod naszym domem zaczynają się przemieszczać, podmywając mury. (…).
Jeśli pragniemy pozbyć się nieodpowiadających nam cech w ten sposób, że po prostu im zaprzeczymy, wówczas znika nasza świadomość tego, kim właściwie jesteśmy; własnymi ustami stwierdzamy, że nasze istnienie zanika, a diabły, które karmimy własną krwią, coraz bardziej obrastają w sadło.
Objaśnia Jung – Analiza marzeń sennych, seminaria 1928-1930
Kraina nieistnienia, to czego nie ma, a jest.
Napisane w listy,dzienniki,rozmowy, psychologia, śnienie | Otagowane ciemna strona, energia, jung, nieświadomość | Komentarzy: 4 »
Starsze wpisy »