z podziękowaniem dla Czuang-tsy:
Mój dom nowy
lub ten, który mam opuścić,
to wielka stara budowla
ze schodami i piwnicami,
z wysokimi tarasami,
zakamarkowymi przejściami,
pociemniałymi ze starości
rzeźbionymi kolumnami,
na ścianach wymalowano
różnobarwne ornamentalne wzory,
od których trudno oderwać wzrok.
Przechadzam się, słyszę
daleki szum morza albo wiatr,
w jednej z komnat spotykam
motyla
wielkości człowieka,
ta wielkość ujmuje mu delikatności,
jest potężny i jasny,
jego skrzydła są żółte i twarde jak muszle,
podchodzę się przywitać,
ze skrzydeł patrzą na mnie wielkie niebieskie oka,
przebłyski powitania,
widzi mnie.
lub ten, który mam opuścić,
to wielka stara budowla
ze schodami i piwnicami,
z wysokimi tarasami,
zakamarkowymi przejściami,
pociemniałymi ze starości
rzeźbionymi kolumnami,
na ścianach wymalowano
różnobarwne ornamentalne wzory,
od których trudno oderwać wzrok.
Przechadzam się, słyszę
daleki szum morza albo wiatr,
w jednej z komnat spotykam
motyla
wielkości człowieka,
ta wielkość ujmuje mu delikatności,
jest potężny i jasny,
jego skrzydła są żółte i twarde jak muszle,
podchodzę się przywitać,
ze skrzydeł patrzą na mnie wielkie niebieskie oka,
przebłyski powitania,
widzi mnie.
sen 14.08.2008
Sen przyśniony, gdy czytałam o Czuang Tse
Jestem, jestem – fajnie że znowu jesteś. Pozdrawiam.
witaj Jarku, ile ja muszę przejść blogów, żeby znaleźć się prawie w tym samym miejscu…
signe nie mogę tu pisać w zalogowaniu, bo jest jakaś inna postać signe na wordpressie