Przyjeżdżamy do innej małej wioski zagubionej w lesie. Leje jak z cebra.
Mimo silnego deszczu, coraz więcej dzieci, tłoczą się przy M. i przy mnie.
“Dziecko-z-wioski” dosłownie znaczy imię Czuang Tse (pisane też Zhuangzi, ale wymawiane Czuang Tse).
Czuang, Zhuang:wioska.
Tse, Zi: dziecko.
Ta pielgrzymka to wcielona w czyn przypowieść “Czuang Tse”.
(…)
Wioska rodzinna Czuang Tse. Każda wioska jest wioską. Jest Czuang. Maleńka, neolityczna wioska w lesie i noc, i ulewa coraz ulewniejsza.
Wielki deszcz w chwili, w której powiadają, że w tym miejscu mieszkał Czuang Tse.
(…)
Wyciągają ręce: wskazują mi jar w lesie.
Tu mieszkał, ubogi – powiadają. Topole. Kasztanowce. Tak – to miejsce.
Ciągle pada.
Przez 2300 lat.
Deszcz uparcie żłobi jar.
Uśmiecham się jak najgrzeczniej. Kłaniam się tyle razy, ile trzeba, ale już nie wierzę. Myślę, że to inscenizacja przypowieści, która staaje się całkowicie taoistyczna – a nawet, powiedzmy – buddyjska.
Ciąg dalszy nastąpi.
Życie sekretne – Pascal Quignard
Topole i Kasztanowce- jakże swojski to krajobraz, zupełnie jakbym tam był i moknął, spoglądając w dół na tan sam jar, który Czuang Tse uznał doskonałym.
dzień dobry Signe :)
no i ten deszcz…
[...] Czuang Tse, dziecko z wioski >> [...]