Chcę to zapamiętać: Królestwo Lo Mustang na północy Nepalu to jedyna część Tybetu, która oparła się wpływowi Chin.
Formalnie Mustang jest uważany za jedną z prowincji Nepalu, w rzeczywistości cieszy się nieograniczoną niemal autonomią. Nawet tradycyjna danina (jeden koń i 30 sztabek srebra), które miejscowe władze płaciły rokrocznie władzom w Katmandu przed dwa wieki, została zniesiona. Z Katmandu można w pół godziny dolecieć do Pokhary w środkowym Nepalu, a potem kolejne pół godziny spędzić w drugim samolocie lecącym do Jomsom. (…).
Po stromiznach można się dostać pieszo do malowniczej średniowiecznej wioski. Przylepione jedna do drugiej chatynki, mieszkańcy w tradycyjnych strojach tybetańskich, herbata z solą i masłem z mleka jaków. Idąc na wschód można się stąd dostać do Muktinath. To znane miejsce pielgrzymek wyznawców hinduizmu i buddyzmu. Znajdują się tu wszystkie święte żywioły: ziemia, powietrze, woda (święte źródła) i ogień (spod ziemi wydostaje się gaz ziemny). Poza tym rosną tu drzewa – zjawisko nader rzadkie na wysokości 3750m n.p.m. Muktinath, inaczej Chumig Gyatsa (sto źródeł) jest przez buddystów uważane za jedno z 24 tantrycznych miejsc Ziemi (…).
Na północnym skraju wioski Kagbeni obok posterunku policji stoi tablica z ledwie widocznym już, zatartym napisem: “Przekraczanie linii surowo wzbronione”. To groźne ostrzeżenie dotyczy dawnych czasów, dziś wstęp na terytorium Górnego Mustangu można wykupić za 700 dolarów. Kagbeni stanowi symboliczną granicę Górnego Mustangu, to brama do innego świata. Tu thakali (język pięciotysięcznego narodu wyznającego hinduizm) ustępuje miejsca klasycznemu językowi tybetańskiemu. Pełne zieleni krajobrazy przechodzą w krajobrazy wysokogórskie, pozbawione zieleni.
Dalej nie spotyka się już świątyń hinduistycznych, tylko buddyjskie. (…).
Posuwając się wzdłuż rzeki Kali Gandaki na północ, trafia się na twierdzę Lo Manthang – historyczną stolicę królestwa (…). Droga do tego miasta na wysokości 3850 m n.p.m., ukrytego za sześciometrowymi białymi murami, trwa kilka dni. Trzeba pokonać wiele górskich szczytów i przełęczy oraz spory kawałek płaskowyżu Mustang (na wysokości 3730).Wieże strażnicze, wkomponowane w mury obronne, są ozdobione flagami modlitewnymi. W porównaniu z innymi osadami królestwa Lo Manthang – z centralnie położonym białym pałacem i czerwonymi świątyniami – wydaje się groźnym i wielkim miastem. Jednak w obrębie tych potężnych, majestatycznych murów mieszka zaledwie 180 rodzin. (…).
Zaraz po południu odzywają się trąby. Na południowej ścianie pałacu pojawia się wizerunek mistrza Padmasambhawy, który przyniósł światłe nauki buddyzmu do Tybetu w VIII wieku, zaszczepił obrzęd Tidżi, najprawdopodobniej pochodzący ze wschodniego Afganistanu i założył buddyjską szkołę Ningmapa. (…).
Odgrywany jest mit o Tidżi. Odegranie całego mitu zajmuje trzy dni. Jest to historia o przepędzeniu demona siejącego grozę – za pomocą tańca. Dordże przepędził demona magiczną mocą swego kunsztu tanecznego – wykonał 52 tańce. Ludzie zostali wyzwoleni od kataklizmów i nieszczęść, nie cierpieli już z powodu braku wody, na świecie nastała harmonia. Na pamiętkę tego wydarzenia obchodzi się święto Tidżi. (…).
Mnisi mówią, że obrządek ten sprawuje sie nie tylko dla królestwa Lo, ale także dla wszystkich krajów, jego magiczna moc działa wszędzie. Słowo “tidżi” oznacza nadzieję, że nauki Buddy będa najważniejsze na całym świecie. A ponieważ to jeszcze nie nastąpiło, mieszkańcy królestwa Mustang muszą tańczyć.
fragmenty tekstu “Legendy zakazanej ziemi”, Forum Nr 35/2008
Ciekawe rzeczy o Mustangu, kiedyś tez się nim interesowałam. Nie wiedziałam, że tak drogo mieszkańcy? wladze?, cenią sobie wstęp na ten teren.
wiesz, ja słyszę o tym Mustangu po raz pierwszy..
nie wiem, kto pobiera za ten wstęp, ale dobrze, że jest takie miejsce do odtwarzania dobrej legendy…
wierzę, że wszystko, co kto robi, ma wpływ na świat, może niewidzialny, ale ma i że każdy przez to jest odpowiedzialny…
tańczyć dla świata, wspaniałe :)
Dotarłem do Kagbeni i Muktinath i chętnie bym poszedł do Lo Mantang. Dziś jednak nie żałuję. Są ciekawsze miejsca w Himalajach. Pozdrawiam Signe!
wierzę Ci PsiZębie, ale dla mnie każde miejsce jest ciekawe, bo mało znam miejsc