Podsumuję to czytanie, aby było. Ten rodzaj przetrwania, jaki opisała Doris Lessing, mieści się w ludzkich realnych możliwościach, ale jest czasem nazywany ucieczką od rzeczywistości. Na okładce, ten według mnie realizm, zwany jest niecodziennością przeżyć poza czasem i przestrzenią. Kryje się za tym pewne przekonanie o tym, co jest rzeczywiste i ja go nie podzielam, nie jest tak, że rzeczywiste jest codzienne i znajduje się na powierzchni albo na zewnątrz nas.
Każdy mógłby napisać swoją księgę o tym, co jest za ścianą, w innym wymiarze istnienia, do pewnego momentu nieświadome, ale raptem ściana się uchyla. Zawsze tak jest, każdy w końcu przechodzi przez granicę bytu.
Doris Lessing mówi, że tam otwiera się piękne miejsce, które daje wszystko, a zrobione jest jak dywan z wzorzystych kawałeczków, wielki patchwork życia. Każdy położył swój kawałek, dołożył się do tego. I rozmywają się ostatnie mury, gdy się to rozpoznaje.
Metafora tych wydarzeń jest prosta, chociaż same wydarzenia raczej złowieszczo opisane. Życie jest takie, że jakiś ornament starej tapety, zatarty kolejnymi malowaniami, nagle rzuca się w oczy i zaczynamy widzieć inaczej, trochę jak czarownicy, Castaneda nazywa to drugą uwagą, a może to Mindell, w każdym razie obaj uczą o innym spostrzeganiu, które widzi inaczej. Ze snu się człowiek bierze i tam powraca. Pięknie to wszystko rozpisane na poszczególne etapy procesu przechodzenia przez ścianę, od uwagi zewnętrznej, do medytacyjnej, zagłębionej. Warto przyjrzeć się opisom bieli, w tej książce wszystko ma znaczenie i myślę, że ta biel, tyle razy tam pojawiona, to ból różnych strat, które są straszne i naturalne.
Jawa tej książki, to znaczy jej główne dziejstwa, są nie do pozazdroszczenia, ale jakoś tak ze szczególnym wyczuciem czyta się to teraz, w tych dniach: z tobą też tak było, prawda? Albo: wszyscy pamiętamy ten czas.
Przetrwać to przejść tam, gdzie wydawało się, że niczego nie ma.
Tu pisałam podczas czytania tej książki:
pamiętnik przetrwania >>
jak trwanie zmienia się w przetrwanie >>
to jest wtedy, gdy coś się kończy >>
ogrody górne i dolne >>
w drodze >>
centrum płaczu kobiet >>
miejsce które daje wszystko >>
Czas, przestrzeń, i nie pamietam, jaki jest trzeci wymiar.
Wrócę do tego wpisu w poniedziałek…
Teraz tylko dobranoc. I lecę :)
Przetrwać to przejść tam, gdzie niczego nie ma? Zapamiętać.
Kropko, ja też nie pamiętam!!!
Szekino:):):)
PsiZębie, rzeczywiście, moja definicja przetrwania brzmi tak sobie:)
ale jeśli nie wiemy co robić według znanej sobie wiedzy, trzeba przejść do tego, czego nie wiemy…..
Przetrwać to przejść tam gdzie wydawało się, że niczego nie ma…
Stwierdzenie jest uderzająco trafne i pięknie ubrane w słowa.
Inspirujesz do myślenia.
Widzę tu wiele przemyślanych treści, trzeba będzie mi się na poważnie zabrać za czytanie Twego bloga i blogów powiązanych.
Tym bardziej dzięki, że zostawiłaś komentarz.Pewnie trafiłabym tu prędzej czy później, ale lepiej wcześniej niż później! :)
witaj Modesti:) cieszę się, że trafiłaś tu akurat do czytania takiej dobrej książki…
i jakie to było niespodziewane dla mnie, kiedy chciałam zobaczyć, co ludzie piszą o Borgesie, że wpadłam na Sei Shonagon…
będę zaglądać do Ciebie, co tam masz:)
[...] więcej czytania tutaj >> [...]