Jeśli masz ponad 30. lat, pewnie pamiętasz ostatnią recesję. Zwolnienia, padające firmy rodzinne, 400 CV przychodzących na ogłoszenie o pracy dla praktykanta, drogie kredyty i minimum 30 proc. wkładu własnego na mieszkanie. Przygotuj się na powtórkę.
Dwie wiadomości. Najpierw dobra: Mimo finansowego tsunami, polskie banki wciąż wydają się niezagrożone. Teraz zła: Stany Zjednoczone, Europę czeka recesja. Polacy też ją odczują.
(…)
W marcu 2000 na Wall Street pękła “internetowa bańka”. Mniejsza od tej mieszkaniowej, która pęka teraz, ale jeszcze mocniej napompowana. W ślad za Stanami Zjednoczonymi i Europą Zachodnią załamały się indeksy na warszawskiej giełdzie.TP SA ogłosiła redukcję zatrudnienia o 20 procent, czyli o 12,5 tys. osób. W zakładach tyskich fiata zwolniono 700 osób. Wymarły całe osiedla. Przez dwa lata dekoniunktury stosowano miesięczne przestoje w produkcji, by uniknąć dalszych zwolnień trzytysięcznej załogi. – Lata 90. były piękne. Pracownicy Fiata co trzy lata zmieniali samochody. Teraz nie sprzedają starych, bo nie mają pieniędzy, żeby dołożyć i kupić nowy. Kupują tylko jedzenie – wspominał w reportażu “Gazety Wyborczej” Krzysztof Pudełko, współwłaściciel autokomisu na skraju osiedla.
Polska gospodarka pędziła wtedy pełną parą, ale USA zaczęły wchodzić w “lekką recesję” i ciągnąć Europę w dół.
Kiedy już widać było poprawę, 11 września 2001 w wieże World Trade Center uderzyły dwa samoloty pasażerskie pilotowane przez islamskich terrorystów. Na zachodni świat padł strach. Największe linie lotnicze znalazły się na krawędzi bankructwa. A gospodarka pogrążyła się na kolejne dwa lata.
W trakcie tych dramatycznych wydarzeń tempo wzrostu PKB w Polsce spadło z 6 procent na początku 2000 roku do zera na przełomie lat 2001-2002. WIG odkuł się dopiero po czterech latach, gdy wszedł w fazę niespotykanej dotąd ponad czteroletniej hossy.
Chwilowe spowolnienie wystarczyło, by firmy zaczęły zwalniać setki pracowników. W grudniu 2001 roku
Na przełomie 2003 i 2004 roku stopa bezrobocia w Polsce sięgnęła rekordowe 20,6 procent.
- Liczę, że wojna Stanów Zjednoczonych z terrorystami nakręci koniunkturę także u nas – mówi reporterowi w sierpniu 2001 roku przedstawiciel loklanej firmy kredytowej. Tłumaczy z przekonaniem, że jak będzie wojna, skończy się recesja. Ożywienie gospodarcze zaczynało się za każdym razem, gdy Ameryka zaczynała walczyć.
Miał rację. Tak się złożyło, że w marcu 2003, wraz z rozpoczęciem II wojny w Iraku amerykańskie indeksy poszły w górę. A za nimi cały świat.
Dalszy ciąg tutaj >>
Nakarmiony, dzień doobry Nyemo!
ojejjj, PsiZębie, masz z tym tygrysem mnóstwo zachodu:)))
on bardzo wdzięczny, dobrze wygląda…
dzień dobry!!!
też nakarmiłam:) a czy on od tego karmienia rośnie?
myślę teraz o Polakach w USA… co będą robić, wracać? a niektórzy kupili domy za duże pieniądze… i teraz co? duży dylemat, którego nie będą mieć ci, którzy się tam urodzili…
myślę, że tygrys się nie powiększył, od kiedy jest:)
tak, to mi nie przychodzi na myśl, o Polakach i o innych takich bardziej szczegółowych sytuacjach, to jest też nauka wyobrażania sobie różnych łańcuchów przyczynowo-skutkowych…
może ktoś też to dostrzeże, ktoś kto ma na to wpływ, bo tak jakoś zaczęłam myśleć o tym wszystkim, że ludzie mają sporo wpływu na ten cały kryzys, przynajmniej na razie, kiedy to jeszcze bardzo daleko nie zaszło…