Zostawiam sobie różne zdjęcia gazetowe do patrzenia. Patrzę na te zrobione w Londynie po ataku terrorystycznym w lipcu 2005 roku.
W metrze były trzy wybuchy, jeden w autobusie. Zabiły co najmniej 37 osób. Tego pierwszego dnia naliczono około 700 rannych. Patrzę w gazecie na tych, co uszli z życiem.
Premier Tony Blair był pewien, że zamachowcy działali w imię islamu. Nie było to dobrze powiedziane. Terroryści są ludźmi wszystkich religii, rodzajów i ras.
Moja ekstremalna definicja terroryzmu: jeśli ktoś wychodzi z pokoju trzaskając drzwiami bez słowa wyjaśnienia i zostawia za sobą oniemiałych, jest terrorystą.
Zdjęcia w gazecie pokazują ludzi oniemiałych. Jest zdjęcie pasażerów autobusu, który wyleciał w powietrze. Ratownicy rozdali im płachty ze srebrnej folii, utrzymujące temperaturę ciała. Przyglądam się twarzom zszokowanych. Większość ludzi stojących w grupce przy płocie z żelaznych sztachet, pozawijana w te srebrne okrycia, ma półprzymknięte oczy. Nawet ci, którzy stanęli w kręgu, nie patrzą na siebie, ale gdzieś daleko, w pustkowie rozpościerające się poza ich wzrokiem. Jedna kobieta śmieje się, druga patrzy w niebo. Stoi odwrócona od wszystkich i mocno odchyla głowę.
Och, ta ekstremalna definicja terroryzmu, to mnie poruszyło, znam taki terroryzm i ten od rzucania słuchawką telefonu też znam… Najgorsze to to, że czasem potem zostaje wewnątrz, taki terrorysta, że zabiera się go ze sobą, i dalej działa…
Zastanawiałam się rok temu czy będę się bała samolotów i metra po tym co się stało na świecie, ale nie, nie czułam tego… Świadomie nie czułam.
prawda? jest taki terroryzm codzienny, to podobny mechanizm i jakby mniejsza skala, chociaż nie wiem w końcu czy mniejsza, tak dużo tego…
najgorsze, jak terrorysta, który rzucał słuchawką nawet nie wie, że ma w sobie tego terrorystę, idzie dalej, ma bombę…
to dobrze, że mogłaś tak świadomie nie czuć…
z terrroryzmem kojarzy mi się też to, co się nazywa “trzymać w szachu”…
Ten, który rzucał słuchawką ma terrorystę w sobie i ten, któremu słuchawką rzucano też go ma… I on potem mówi czasem te różne rzeczy wewnątrz, czy sprawia, że się je wytrzymuje, czy na nie zgadza…
tak, to jest zawsze po obu stronach, przechodzi z jednej na drugą, jest na zewnątrz i wewnątrz, przenosi się dalej tym bardziej, im bardziej jest nieświadome, a jest bardzo nieświadome…
wtedy, po ataku londyńskim mówiło się “wszyscy jesteśmy londyńczykami”, to prawda,tak ze współczucia można być…
ale nie słyszałam jeszcze, żeby mówiło się “wszyscy jesteśmy terrorystami”, a tak też myslę, zdarzyło mi się trzasnąć drzwiami i zostawić za nimi kogoś oniemiałego, i nawet zawrócić…
Co jest najgorsze w terroryzmie?
Jakie są przyczyny terroryzmu?
Co można zrobić aby zlikwidować terroryzm?
Proszę o odpowiedź…