Bardzo się ucieszyłam, że ludzie zaczynają chronić ciemność i rozumieć, że jest ona potrzebna. Mam tu dużo wpisów o ciemności, pod tagiem “ciemna strona” i mam nadzieję, że już nie będę musiała wysłuchiwać tak twardych pouczeń, jaka to ciemność zła, że to pesymizm, depresja, ciemna noc duszy i ciemne moce.
Wkrótce będę pisać o cieniu według Junga, a teraz tutaj:
Do całej masy zanieczyszczeń produkowanych przez ludzkość musimy włączyć jeszcze światło, a na listę zjawisk zagrożonych naszą działalnością – wciągnąć najzwyklejszą ciemność. Wiem, brzmi to absurdalne. Światło zanieczyszczeniem, a ciemność pod ochronę? Przecież ciemności się boimy, a światło we wszystkich wierzeniach, mitach i legendach jest symbolem dobra.Odłóżmy jednak na bok legendy i wierzenia, a zajmijmy się biologią, dla której równie istotne jest zarówno światło, jak i ciemność. Rytm dobowy naszego organizmu zależy od tego, jak dzień przechodzi w noc. Nic dziwnego, że w Arktyce podczas polarnego dnia wszystko mi się mieszało, kładłem się spać o siódmej rano, a obiad jadłem o pierwszej w nocy. Obserwowałem jak tamtejsze ptaki próbują sobie z tym radzić i na chwilę milkną, gdy słońce chowało się za górami.
W ostatnich dekadach Ziemię w coraz większym stopniu rozświetla światło sztuczne. Miliardy żarówek zamieniają dzień w noc, a naukowcy coraz częściej dostrzegają negatywne tego konsekwencje. Nie tak dawno czytałem o badaniach, które wskazują, że zbyt długie przebywanie w pomieszczeniach sztucznie oświetlanych jest jedną z przyczyn depresji. Z badań Light Pollution Science and Technology Institute wynika, że blisko połowa mieszkańców Unii Europejskiej żyje na obszarach, gdzie niebo nigdy nie jest ciemniejsze niż podczas pełni Księżyca. Przy tak silnym świetle ginie światło gwiazd. Coraz częściej zdarza się też, że dzienne gatunki ptaków zaczynają śpiewać w nocy, zakłócane są ptasie wędrówki oraz aktywność owadów.Nikt poważny nie ma wątpliwości, że problem staje się coraz poważniejszy i sztuczne światło jest takim samym zanieczyszczeniem jak dwutlenek węgla czy hałas.
Na szczęście są ludzie, którzy postanowili temu zaradzić. Dzięki nim powstał Izerski Park Ciemnego Nieba – dziś w Jizerce
odbędzie się jego uroczyste otwarcie. To jeden z kilku takich parków na świecie, po węgierskim – drugi w Europie. W dolinie Izery i Jizerki naukowcy wyznaczyli obszar blisko 70 km kw., gdzie niebo jest tylko dwa razy jaśniejsze od naturalnego (w miastach bywa nawet 40 razy jaśniej). Mają tam być prowadzone badania, ale przede wszystkim ten obszar ma dać możliwość pogapienia się w ciemne i pełne gwiazd niebo, o co coraz trudniej.
W ten znakomity pomysł zaangażowane są: Instytut Astronomiczny Uniwersytetu Wrocławskiego, Nadleśnictwo Świeradów, Nadleśnictwo Szklarska Poręba, Instytut Astronomiczny Akademii Nauk Republiki Czeskiej, Obszar Krajobrazu Chronionego Jizerské hory, dyrekcja Lasów Republiki Czeskiej w Libercu. Zainteresowanych odsyłam na stronę Izerskiego Parku Ciemnego Nieba
Czekam na listy:adam.wajrak@gazeta.pl
źródło: wyborcza.pl >>
Gdzie są gwiazdy z tamtych lat?
koment został wyrzucony do spamu?
gdzie? jest Twój koment…
tak, muszą być ciemności, żeby było widać gwiazdy
co się stało z moim komentarzem?
Dziwne
witaj Telemachu:) może blog się odzwyczaił, stał zamknięty..
nie ma tu żadnego komentarza w spamie ani nigdzie
Nyemo, przedtem pisałem o problemie zapominania.. Wydaje mi się podobnie ważki jak problem ciemności. Myślę, że oduczyliśmy się zapominać i że utraciliśmy umiejętność zapominania. Zapominanie jest ważne. Prawo do bycia zapomnianym – również. To złożony temat – ale są pewne podobieństwa do relacji światło/ciemność. Zapominanie jest warunkiem pamięci. Tam gdzie nic nie może być skutecznie zapomniane nic nie jest naprawdę zapamiętywane. Pozostaje gigantyczne śmietnisko.
Telemachu, przyznaję, że myślałam o tej opozycji pamięć-zapominanie, ale na odwrót, tzn. wydaje mi się, że zapominania jest bardzo dużo i jest ono dość gruntowne,
może nie na tyle, żeby pamiętanie było cenne, ale
wszelkie “pamiątki”, włączając w to zdjęcia z wakacji, są naszą niepamięcią, to na te pamiątki, pomniki, zapiski, składamy obowiązek (?) pamiętania, a my sami już nie musimy, tak to widzę, wiąże się to jeszcze ze świadomością w ogóle, a przynajmniej z tym w świadomości, co “zdaje sobie sprawę”…
dzięki, spróbuję się temu dokładniej przyglądać
Nyemo, spróbuj tego dania:
http://www.worldcat.org/oclc/319868007
pozdrawiam
t.
chodzi o pamięć zapisaną cyfrowo? ale czy to jest pamiętanie, czy tylko pozostawienie na pamiątkę?
muszę pomyśleć, co dzieje się z materiałem pamięciowym, a co z pamięcią
to jest – sądzę – nowy rodzaj pamięci kolektywnej, rodzaj nie przewidujący prawa do indywidualnego zapomnienia. A “Delete” nibywale inspiruje ( trudno się oderwać) i trochę przeraża.
dobranoc
t
Telemachu, to jest niesamowite, to zmieni ludzi tak jak tam gdzieś jest napisane, bo staniemy się coraz bardziej ostrożni i nieprawdziwi przez to, że nasze słowa mogą być użyte nie wiem jak (teraz mogę się zawahać przed kliknięciem “wyślij”)…
ale to inny rodzaj pamięci… trudno inaczej to nazwać, ale my nie mamy tego całego śmietnika w pamięci, mamy tylko do niego prawie nieograniczony dostęp, indywidualność i prywatność są zagrożone i w tym sensie powinno być prawo do zapomnienia i znikania,
ale wciąż nie wiem, czy to kwestia pamięci, czy tożsamości, naprawdę muszę pomyśleć nad tym jak nad snem świata…
dzięki!!!
a w ogóle myślę, że apokalipsa to wykasuje