Platon zapytał swoich studiujących matematykę uczniów, czy mogliby znaleźć prawa matematyczne opisujące ruchy ciał niebieskich.I czy mogą stworzyć matematyczny opis umożliwiający przewidywanie ich położenia w przyszłości.

Pracę rozpoczął Eudoksos ze szkoły Platona, a w następnych stuleciach kontynuowali ją tacy astronomowie jak Arystrach i Hipparch, dzięki którym astronomia starożytna osiągnęła niezwykle wysoki poziom. Jej osiągnięcia znamy z jedynej ocalałej księgi – „Almagestu” Ptolemeusza. Ptolemeusz był astronomem, który żył w I wieku n.e. w Aleksandrii (…).

Księga Ptolemeusza to istotne dzieło naukowe. Rygorystyczne, precyzyjne, skomplikowane, przedstawia ono system matematyczny, dzięki któremu można przewidzieć na pozór przypadkowe ruchy planet po niebie z prawie absolutną dokładnością, biorąc pod uwagę ograniczenia ludzkiego wzroku. Księga stanowi dowód, że intuicja Pitagorasa była właściwa. Matematyki można użyć do opisu świata i przewidywania przyszłości. Można precyzyjnie prognozować pozornie przypadkowe ruchy planet za pomocą równań matematycznych Ptolemeusza, które stanowią systematyczne podsumowanie pracy prowadzonej przez stulecia przez greckich astronomów. Nawet obecnie, jeśli otworzymy księgę Ptolemeusza i poświęcimy trochę czasu na jej zgłębienie, będziemy mogli wyliczyć położenie Marsa na niebie w przyszłości. Obecnie, czyli dwa tysiące lat po napisaniu księgi. (…).

Młody Kopernik studiował „Almagest” Ptolemeusza i zakochał się w tym dziele, postanowił więc poświęcić resztę życia astronomii (…).

Zamiast tylko studiować i stosować system Ptolemeusza, wprowadzając do niego drobne korekty, odważył się znacząco go ulepszyć. Zamiast opisywać ciała niebieskie w ruchu wokół Ziemi, Kopernik stworzył coś w rodzaju poprawionego wydania „Almagestu”, w którym Słońce znajduje się w centrum, a Ziemia wraz z innymi planetami je okrąża. Kopernik miał nadzieję, że dzięki temu obliczenia będą jeszcze dokładniejsze. Okazało się, ze wcale nie były lepsze, a w rzeczywistości nawet nieco mniej precyzyjne. Jednakże sama idea okazała się słuszna.

________________________________

Carlo Rovelli – Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje

 

Reklamy

Czasem nie można opędzić się od synchroniczności, zaczęłam ten wypisek wczoraj, po rocznicy śmierci Widuna, wróciłam dzisiaj, przed wiadomością o innej śmierci, wniosek: wobec życia śmierć jest śnieniem, przedświatem, zaświatem, „nieśmiertelnym królem” wszystkich czasów:

Najbardziej niebezpieczną pokusą, jakiej zaznali ludzie, nie jest zło. Ani pieniądze, Ani ogłupiająca rozkosz i różnorodne pieniężne ekstazy. Ani władza i wszystkie jej perwersje. Ani sublimacja i ogrom jej wyimaginowanych uczuć. Jest nią śmierć. (…)>

Ludzkość wynalazła śmierć jakieś sto tysięcy lat temu.

Śmierć jako wynalazek albo nawet popęd (określenie popęd śmierci wynalazła Sabina Spielrein w Wiedniu, podczas jednego ze środowych seminariów).

„Eksplozja śmierci” w błękitnym niebie, na oczach wszystkich, we wtorek 11 września 2001roku nad miastem New York.

Drapieżnik umiera, łup umiera, umiera łupiestwo – wszystko umiera w momentalnym rozbłysku.

„In hac flamma”.

Zryw śmierci na oczach wszystkich, w kształcie grzyba Little Boy.

W jednej chwili czasu widzenie wszystkich miejsc na ziemi.

Ostatnie słowo zapisane przez Freuda: „Kriegspanik”. (Dziwacznie tłumaczone na francuski jako „atmosfera wojny”.

__________________________

Pascal Quignard  – Błędne cienie

Nie ma Widuna już cztery lata, te lata nie są wesołe, Widun często żartował po swojemu i te moje wspominki też by obracał w żart, lubił egzotyczne  tłumaczenia googlowe, o sobie pewnego razu napisał tak:

To tam ciągle jest >>

Jsem novinář, básník, lovec náhod, filolog, bývalý důstojník v armádě národní a stranické, reiki mistra, šaman a milovník rostlin. Já jsem bělovlasý stařec, a jdu pomalu s holí. Mé jméno je Stefan Antoni Martin. Narodil jsem se v Lublinu, kde vystudoval univerzitu, ale nedokončil, protože jsem musel běžet pryč od komunistů. Bydlím v Londýně 60 let.
Jsem vdovec, mám dceru, dvě vnučky a zetěm. Nepamatuji si inne hříchy.

Horoskop: „Dziewica jest zawsze gotowa do pomocy i ma potrzebę zrobienia czegoś dla dobra publicznego, jak to często zależy od organizacji społecznych. Jest bardzo pracowita i robi wiele dla innych, zaniedbując siebie.”Kluczowe słowo: Analizuję. Liczby: 5,3,8,13. Dzień: środa.

Wrzesień: „:Słońce w Twoim znaku, przeniósł się z ugrzęznąć wpływów ostatniego tygodnia, a to może zobaczyć twoje plany wzmóc, a tempo życia można ogólnie dostać dużo szybciej też. To jest czas, aby użyć swoich umysłowych do pełna. Można również wybrać się kilka bardzo przydatnych informacji, wykonując kilka szczegółowego .dochodzenia lub badań.” 30779 Sankt-Stephan (1987 UE1) –planetoida z pasa głównego asteroid okrążająca Słońce w ciągu 3,51 lat w średniej odległości 2,31 j.a. Odkryta 17 października 1987 roku.(888 1)

Komentarzy 17 to “Widun – básník i šaman”

  1. signe Says:
    genialne, one dziewica mają zawsze zrobienie dla dobra, proszę o nie zaniedbują siebie;)
  2. stefan Says:
    No nareszcie zajrzałaś na moje stronki 🙂 Dzięki i dzień dobry.Po węgiersku szuz to właśnie Panna. Z szusem nie tak łatwo, ale on się stara siebie nie zaniedbywać;)
  3. signe Says:
    niech on się stara siebie dla dobra publicznego, ale czemu przeszedłeś na węgierszczyznę;)
  4. stefan Says:
    Fascynuje mnie kazdy język którego nie potrafię odcyfrować bez tłumacza. Ziemia nieznana. Trzy ostatnie zdania po węg. „Jestem poetą, pisarzem i dziennikarzem. Jestem badaczem snów i słów. Nazywam się Isztvan. Isztvan-Stefan;) Almok to śnienie, szavak -słowa.
  5. signe Says:
    tu się zmieniło:) i ja wybrać się tu zaraz po kilka przydatnych informacji,
    czy zmieniasz tu sobie horoskop raz na jakis czas? język węgierski zniknięty, ale wierzę, że wszystkie będą się tu pojawiały, w zależności od mowy śnienia, może:)
  6. stefan Says:
    o, znalazłaś mie! ja nie wiedzieć co z tymi stronami robić, ale nie zdążyłem wpisać wróżb na wrzesień. Może chcesz spróbować? Tarot, I Zing, numerologia ,horoskop. Byle się sprawdzało 🙂
  7. signe Says:
    o, Stefanie, nie, ja już nie wróżyć, ja się od tego trząść na całym ciele i duszy, bo jeśli ma być prawda, to trzeba naprawdę się postarać,
    ale chciałabym się ciągle z Tobą bawić w blogi:)
  8. stefan Says:
    signe, dobrze, zgadzam się. Przepowiednie to tylko szereg prawdopodobieństw. Bawmy się w blogi.:)
  9. signe Says:
    widzę, że jest dopisek planetarny:) dobranoc Widunie:)
  10. stefan Says:
    si, si !konieczno z planetami, bo kto wie z której tu przyleciałem ;.)
    dobranoc signe śnij sprawnie
  11. mal Says:
    WOW!!!
  12. stefan Says:
    Małgosiu, mój życiorys zmienia się językowo co jakiś czas. Miło że zajrzałaś 🙂
  13. bałwanka Says:
    po czesku, widzę: baśnik i śaman, tak:) a nepamatujisz te inne hrichy? trochę chichy-śmichy, ale pisz dalej, tylko nie ścieraj poprzedniego, proszę bardzo:)
  14. stefan Says:
    bałwanka: baśnik bardzo mi przypadł do gustu. Hrichów mam tyle że lepiej nepamatujić.Mieszkałem na Czechówce, więc te epitety mi pasują. Prognozy będę się zmieniać wedle gwiazd. 😉
  15. ewa999 Says:
    Niezła Dziewca z Ciebie Stefanie :)))
  16. ewa999 Says:
    oczywiście Dziewice miałam na myśli, ech te literki….:(
  17. stefan Says:
    Ewo, uwielbiam takie freudowskie potknięcia- Ileż one mogą wyjawić! 😉 Dziewca może mieć wiele ukrytych znaczeń jak np dziewierz, działacz, dziewkarz i zdziwiony starzec spod znaku Dziewicy 😀

Blog ten będzie żył nadal, jeśli zaakceptuję nowy regulamin jego istnienia, czyli napiszę tu coś i będę to robić dalej. Chciałabym, aby blog żył nadal, przepisuję więc z książki, o której często myślę, fragment o jednym z najbardziej taoistycznych pojęć, czyli o niedziałaniu:

Tych, którzy myślą, że zdobędą świat
czyniąc mu coś,
widzę, jak źle kończą.
Bowiem świat jest rzeczą świętą.
Nic nie można mu uczynić.
Zrobić mu coś, to zniszczyć go.
Chwytać go, to go tracić.
Pod niebem jedne rzeczy prowadzą, inne podążają,
jedne promieniują gorącem, inne zimnem,
jedne są mocne, drugie słabe,
jedne są spełnione, inne nieudane.
Mądra dusza trzyma się z dala
od skrajności, od nadmiaru, wybryków.

____________________________

Tekst pochodzi z książki Lao-Tsy „Tao Te King czyli Księga Drogi”, którą „napisała na nowo Ursula K. Le Guin”

Ursula robi niekiedy notatki na dole strony, tym razem mówi: Dla Lao-Tsy „umiar we wszystkim” nie jest po prostu praktyczną radą. Utrata poczucia świętości świata to straszliwa strata. Narazić na szwank nasz świat nadmiarem chciwości i pomysłowości, to narażać na niebezpieczeństwo naszą własną świętość.

więcej: Tao Te King na nowo >>

Wzięłam sobie do serca to, co mówił Jung o drogocennej księdze,  drobne drogocenne fragmenty zebrałam już dawno temu, ale nie są księgą. Zastanawiam się, czy uda mi się zgromadzić te drogocenności w jednym miejscu. Na początek opisałam sen o C.G. Jungu, od którego zaczyna się wiele myśli:

Przyśnił mi się Carl Gustav Jung i jego współpracownicy rozdający substancję psychoaktywną do wypicia na placu przed odrestaurowanym cesarsko-królewskim dworcem kolejowym.  Udział w tym eksperymencie wzięłam ze względu na swoje nieprzemyślane proroctwa, za które czuję winę nieumyślną, bo jednak, dotykając świata zjawisk, mogły coś przywołać.  Carl Gustav Jung  w swoim eksperymencie potwierdzał hipotezę o prawdziwej naturze rzeczywistości, zgodną z powszechną intuicją i niezgodną z idiosynkratycznym światopoglądem nauki obiektywnej. Osoby badane, wypijające substancję, opowiadały o swoich wizjach i przeżyciach, w których rzeczywistość okazywała się bezkresnym polem świadomości. Nie ukazywała swego drugiego dna, nie miała drugiego dna, w rzeczywistości nic się przed nami nie kryje, ale rozwarstwia się na mnóstwo form, które stapiają się ze sobą i natychmiast roztapiają. Rozum i logika przyczynowo-skutkowa nie pomagają tego pojąć. Cienie ukazują się na równych prawach obok rzeczy widzianych jako części rzeczywistości twardej, natychmiast zalewa je zresztą fala innych form w ich niekończących się przemianach. Powstają i znikają. Przypominają to, co dzieje się w „Upaniszadach” i innych przykładach widzeń literackich. Kształty przez chwilę dostępne widzeniu, rozpuszczają się lub obracają w coś innego, bo dotknięcie rzeczy wzrokiem otwiera je na bezgraniczną niepewność, żelazne belki w wiązaniach dachu dworca rozrzedzają się do najcieńszych ażurów, odpowiada im wielość warstw fioletów i echo równoczesne z ludzką mową, przy czym nikt nie mówi pojedynczym głosem. Podobne zjawiska obserwowane są też po drugiej stronie dworca, na peronach. Carl Gustav Jung spodziewał się tego. Taka właśnie jest rzeczywistość, pełna cieni i warstw, wypełniona ruchem, pod wpływem którego ściany wagonów stają się przezroczyste, a powierzchnie rozciągają się poza brzegi. Eksperyment powtarzano, substancja psychoaktywna była niedobra w smaku, a każde wypowiedziane słowo momentalnie nabierało wielu równoważnych znaczeń. Za każdym razem dźwięczało inaczej pod jasnofioletową błoną coraz bardziej rozciąganą, zwaną niebem rzeczywistości uzgodnionej. Nic nie było pojedyncze. Należymy do czegoś większego niż własne życie i osobista śmierć, przeciskamy się na świat przez szczeliny, wysuwamy się z szuflad, pochłania nas powietrze, nasze głosy są falą i podźwiękiem wielu innych głosów. Jung stał na peronie w swojej zwykłej, znanej z fotografii tweedowej marynarce i cieszył się, że własnymi oczami przenikamy zasłonę niewiedzy w środowisku naturalnym.