ochrona świata przed ludźmi

Posted: Lipiec 21, 2012 in literatura sieciówkowa
Tagi: ,

W tej chwili 15 celsjuszów i widzę bardzo porządne, równomierne, szare poletka chmur, a teraz zmiana, teraz wyłania się światłość, ale tylko na trzy sekundy.

Świat każe o sobie wiedzieć, ale wszyscy wiedzą o nim co innego. Widzenie świata przez internet to patrzenie przez szybkę,  ekranowanie, osłanianie się od bezpośredniego wpływu,  czasem ekrany są bardzo wymyślnie zrobione, aby kompensować wpływy pól zewnętrznych.

Jesteśmy osłaniani przed światem, a świat jest nie dość osłaniany przed nami.  Mówiąc my mam na myśli rodzaj ludzki. To wszystko my tak urządziliśmy. Eksperci mówią, że nie ma już miejsc bezpiecznych na świecie:

Anna Sapieha, TOK FM: Co oznacza zamach w Bułgarii?

Prof. Ryszard Machnikowski: – Z naszego punktu widzenia oznacza, że nie ma krajów bezpiecznych. Nie ma miejsc, gdzie do zamachu dojść nie może, mimo że słyszy się, że Polska jest wyłączona spod tego typu zagrożeń. Z punktu widzenia Izraela to tragedia ludzka i porażka wywiadowcza. Zginęli ludzie, którzy wybierali się na urlop. Izraelczycy jeździli do Bułgarii, bo czuli się tam bezpiecznie. Teraz już nie będą.  (…) .Każdego rodzaju zamach terrorystyczny jest porażką służb wywiadowczych. (…).Wielokrotnie udawało się zapobiegać zamachom, ale tym razem w Bułgarii zwyciężyli terroryści. Tak bywa przy takim natężeniu zagrożenia. (…).

Przed nami olimpiada w Londynie. Ryzyko ataku jest?

Zawsze i wszędzie. Londyn zamienia się w ochranianą  przez wojsko twierdzę. W pogotowiu są rakiety przeciwlotnicze i śmigłowiec. Pojawiają się pytania, po co to wszystko. Ano po to, żeby nie powtórzyła się tragedia sprzed 40 lat w Monachium. (…). Zamachy w Norwegii, a teraz w Bułgarii powinny zwrócić uwagę, że nie ma miejsc bezpiecznych. To zagrożenie, z którym niestety musimy żyć.

więcej na tokfm.pl >>

Pod tym linkiem można się naczytać, jak ochroniarze ochraniają, a zbrodniarze czyhają i  jak to jest zorganizowane, sprawne, całe urządzenie świata polega teraz na tym. A mimo to jesteśmy  coraz bardziej zagrożeni. I notuję to dlatego, że nie widzę w tym sensu.

Jest jakiś niedokończony sen świata, który się powtarza, aż się dośni.  Są ekrany i ochrony,  nie ma więc świadomości tego, co tam pod tym wszystkim jest;  a są też inne sny o świecie, sny świata i wyśnienia.

Reklamy
Komentarze
  1. stefan pisze:

    W uzbrojonym po zęby świecie musi być nie bezpiecznie.Morderca w Colorado kupił broń legalnie a stos amunicji przez internet. Ale nawet gdy nie było broni palnej, ludzie zabijali ludzi maczugami i mieczami. Dopóki ludzkość nie pojmie, że życie jest święte…śnijmy dalej, ale kto wie czy ten sen o szacunku dla życia nie stanie się naszł jawą. Optymistycznie na powitanie dnia :-)

  2. signe pisze:

    hej, Stefanie, tak właśnie myślałam, sny przechodzą do jawy i można przy tym być, wiedzieć to,
    ale mam coś jeszcze optymistyczniejszego na potem:)

  3. peatero pisze:

    wróciłem do świata i się załamałem
    panowie komentatorzy w tv kiwają głowami nad świrami zamachowcami
    ale ci co zabijają na o wiele większą skalę są szanowani, bo mniejsze zło, bo interesy ekonomiczne i takie tam pierdoły
    świr z Denver kupił broń legalnie ale zabijał nielegalnie – gdyby nie był prywatnym świrem, ale jakimś prezydentem albo królem, to i mordowanie byłoby po prawie
    to jest śnienie szaleńca :(

  4. AsHa pisze:

    Czekam na optymistyczniejsze.
    A na ten caly gwalt na swiecie nie mam prawie komentarza – mysle, ze to wszystko z jakiejs nie ujarzmionej wscieklosci, rozpaczy…Szukalam jakiejes wskazowki w twarzy tego sprawcy z USA, z tej premiery. Na jego ostatnim zdjeciu nic nie dojrzalam. To bylo zdjecie-maska-fantomas. Nie widac wiele, on cos nalozyl na ta twarz. Ale wystarczy ogladnac jego starsze zdjecie. Gdzies mi mignelo w tutejszej tv i zobaczylam inna historie. To byly wystraszone oczy i twarz chlopaka lekko odizolowanego – tak wygladaja prymusy, ktore albo mocno choruja, popelniaja samobojstwo lub zabijaja. Odnalazlam to, czego brakowalo mi w jego terazniejszym zdjecu. Potem byl szczegol w jego biografii. Jakas praca w MC-Donalds (nawet jesli tylko po to, by cos do konca sfinalizowac, facet z jego inteligencja) – musial byc mocno sfrustrowany. Na marginesie mylse, ze studia na ogol sa aktem pelnym stresu i innych psychoz—tylu studentow bierze prochy, narkotyki…System produkuje takie historie. I jest jeszcze kwestia rodziny. Tego, jaki nas w dziecinstwie hipnotyzuje… A USA pelne jest patologii. Nie chce polaryzowac ale tak jakos czuje.

  5. peatero pisze:

    chyba się pogubiłem przy tych logowaniach – coś dokomentowałem i znikło się, a może po prostu było słabe? :)

  6. AsHa pisze:

    Ktos okreslil go: „Ironiczny i smutny”. Szkoda mi ofiar ale jego szkoda mi rownie mocno.

  7. AsHa pisze:

    Jeszcze pomyslalam, ze ludzi moznaby tez chronic przed swiatem, to wielka interakcja.

    swiat rani ludzi a ludzie rania swiat. czy tak wlasnie nie jest?

    takie sa fakty. moze buddyzm moglby wielu pomoc, nawet na pewno. tylko ci, ktorzy wchodza w ta ideologie to na ogol ci, ktorzy ida wciaz do przodu i rozwija sie – inni bladza, klucza, watpia…a czasem nawet zdarza sie tragedia.

  8. signe pisze:

    Peatero: tak, dlatego zapisuję to jako śnienie świata, bo tak naprawdę przecież nikt (?) nie chce zabijania i wszelkiego innego zła, które jest, a mimo to ono się robi i to prosto,
    są warunki i jest telewizja, i internet…
    i jakieś jednak wielkie przyzwolenie, i nieświadomość,
    i przepraszam za znikające komenty, tu jest tak ustawione, że pierwsze komenty każdej osoby są do moderowania,
    już jesteś zatwierdzony:)
    a to dlatego, że jesteśmy w świecie spamu….
    dopiero tu otworzyłam, a w przegródce na spam był spam,
    witaj rano, celsjuszy mało, ale słońce słońcuje:)

  9. signe pisze:

    AsHa, też przyglądałam się jego twarzy, tak, myślałam, że maska, zwłaszcza na tym zdjęciu młodszym, gdzie się uśmiechał nadrealnie,
    a na tym głównym pokazywanym zdjęciu widzę jak zza maski prześwituje dziwny rodzaj patrzenia, to było szalone, ja sprawdzam na sobie, tzn. tak samo próbuję popatrzeć i wtedy naszła mnie straszna rozpacz i wrażenie, że od jakiejś żywej prawdy, od życia po prostu dzieli mnie pergaminowa, zmięta warstwa, trochę jakby ktoś patrzył ze środka chińskiego lampionu,
    bardzo ważne mi się wydaje w sprawach ludzkich patrzeć i na ofiary i na sprawców, to musi być rozpoznane z obu stron,
    napisałam ochrona świata przed ludźmi, a w pierwszej wersji tytułu była też ochrona ludzi przed światem, ale tytuł był bardzo długi i w końcu jako wielka gromada nieznajomych ludzi jesteśmy światem (to nie wszystko co do świata, ale powiedzmy, ze tu mi wystarczało),
    już nie pamiętam teraz więcej i tę optymistyczniejszą część zaraz dosłownie skopiuje, wczoraj różne rzeczy mi wpadały w ręce i były sprawy, taki dzień wytrącenia, a na koniec kalejdoskop:)

  10. peatero pisze:

    drogie Panie, myślę, że w guncie rzeczy chodzi o to, żeby chronić nas przed nami samymi
    któryś ze starożytych mistrzów powiedział coś takiego: „kiedy ktoś popełnia błąd ja jestem odpowiedzialny a kiedy ja popełniam błąd to ja jestem winien”
    może to było w innych słowach,ale sens podobny
    to wszystko,co nas tak straszy, jest w nas…

    signe, zatem tamten blog na blox jest finito ?

  11. AsHa pisze:

    Niesamowicie obrazowo to napisalas o tym patrzeniu…troche mna wstrzasnelo – bo na to mocno reaguje – na twarze i co transportuja na swiat. Niesamowite…

    A z tym ranieniem to moze nawet sama mnie podprowadzialas w tym kierunku, bo jak tu nie myslec w obie strony…niesamowite w ogole te wszystkie wydarzenia. Mam z tym i problem i refleksje…i do konca nie wiem co moge sama zrobic. Musze to wciaz rozgryzac.

    pa!!!

  12. signe pisze:

    Peatero, mimo usilnych starań świata, nie mogę przed sobą się schronic, straszne!!!
    a powiedzenie mistrza chętnie zapamiętam, bo to jakoś tak jest, czuję to prawdziwie,
    wiesz, nie mam pojęcia, czy tam jest finito, po prostu za blisko tamtego bloga jest ten czerwiec…
    jestem skrajnie nieodpowiedzialna jeśli chodzi o blogi, przepraszam, nic się nie poprawiam od iluś blogów i lat…

  13. signe pisze:

    AsHa: ja o tym też wciąż muszę, niektorzy jakoś mają takie sytuacje rozstrzygnięte, ale nie wierzę w to, co mi się podaje do wiedzenia dopóki sama nie sprawdzę, nie przekonują mnie przekonania, tylko jakieś takie próby…

  14. AsHa pisze:

    Cale szczescie! :) Bo to chyba droga precyzyjnie Twoja a nie oparta na przekonaniach. Slyszalam kiedys takie stwierdzenia od Osho, ze wiara w ktora musimy wierzyc ma wlasnie taka wade…trzeba wierzyc na slowo. Chodzilo mu o te wszystkie religijne historie. Ale tak w nich jest.
    Nie wliczajac buddyzmu ale to inna historia.

  15. signe pisze:

    buddyzm trzeba przejść na sobie, ale też nie wszystko tak można ja już oczywiście nic nie rozumiem i zgubiłam ten obraz ouroborosa, będę szukać od nowa;)

  16. peatero pisze:

    signe, w żadnym razie to nie był zawyrzut z tymi blogami, tak jeno spytałem właściwie z ciekawości
    i chyba to nie dowód nieodpowiedzialności a inaczej – coś w rodzaju poważnego traktowania pozostawianych w tym świecie śladów swoich, tak myślę…

    sprawdzanie na sobie rzeczy podawanych do wiedzenia jest rzeczywiście istotą buddyzmu, ale myślę, że powinno się tyczyć każdej duchowej ścieżki (oczywiście z pełną świadomością znalezienia się poza mainstreamem) ;)

  17. signe pisze:

    zawyrzut tego nie wzięłam, tylko tak naprawdę nie wiem, co zrobię za chwilę:)
    bardzo poważnie mi odpowiedziałeś, dziękuję bardzo, ja teraz też poważnie myślę,
    chociaż o śladach jeszcze nie myślałam, ale że czegoś się uczę przez ten blog (te blogi) i wszystko, co się z nimi wiąże
    no i muszę sprawdzać dużo, bo inaczej to żadna wiedza,
    oczywiście, że się z czymś takim ląduje poza mainstreamem :)

  18. […] że na początku bloga napisałam notkę ochrona świata przed ludźmi >>  to trochę uzupełnia to, co jest w tym […]