jeśli jesteśmy ludźmi, to teraz

Miało być wczoraj to:

Pamiętacie Pollyannę? Wiecznie uśmiechniętą dziewczynkę, która w każdej sytuacji potrafi znaleźć jasną stronę i nie poddaje się, nawet gdy po śmierci rodziców trafia do wrednej ciotki oraz zostaje potrącona przez samochód? 37-letnia Sonja Kruse jest jej bratnią duszą. Gdy ostatnio napadło ją dwóch wyrostków, cieszyła się z tego, że 22 osoby zatrzymały się po to, aby jej pomóc. Mimo że jeden z napastników wbił jej w ramię śrubokręt, Sonja (która podczas napadu zaczęła krzyczeć i wymierzać ciosy walizką) napisała długi post na blogu o tym, że ubuntu zwycięża 2 do 22.
Ubuntu , system norm etycznych funkcjonujących w Afryce Południowej, można streścić w ulubionym zdaniu Sonji: ”Jestem, ponieważ wy jesteście”. Nelson Mandela określił to tak: ”Jesteśmy ludźmi tylko poprzez człowieczeństwo innych; jeśli coś osiągniemy w życiu, będzie to w połowie dzięki pracy i osiągnięciom innym”.
Nic dziwnego, że nie słyszeliście o ubuntu. RPA słynie raczej z wysokiej przestępczości i informacji z gatunku ”co 26 sekund w RPA gwałcona jest kobieta”. I właśnie dlatego Sonja, jak na prawdziwą Pollyannę przystało, postanowiła udowodnić, że jej kraj zamieszkują ludzie piękni i otwarci. W październiku 2009 r. rzuciła pracę menedżerki, sprzedała samochód i wyruszyła na roczną wyprawę stopem. Z plecakiem, aparatem, komórką i 100 randami (około 40 zł) w kieszeni. Każdemu, kogo napotykała, opowiadała o swoim eksperymencie oraz o pomyśle opisania swoich doświadczeń w książce, której będą częścią. Bo powstanie, tylko jeśli oni się zaangażują.
Eksperymentokazał się całkowitym sukcesem. Już pierwszej nocy została przygarnięta przez kobietę, która pościeliła sobie na podłodze, a Sonję położyła w łóżku wraz ze swoimi dziećmi. Sonja spała u 150 rodzin w 114 miejscowościach, u przedstawicieli 16 kultur. Nikt nigdy nie odmówił jej pomocy, ani razu nic nie zagrażało jej bezpieczeństwu. Jedyny problem, jaki czasem miała, dotyczył pieniędzy. Nie przechodziło jej przez gardło: ”Nie mam pieniędzy, czy moglibyście mi coś dać?”. Ale podczas swojej podróży dostała w sumie 10 856 randów (czyli ok. 4300 zł). Największą kwotę – od firmy ubezpieczeniowej, która, usłyszawszy o jej podróży, poprosiła o przemowę motywacyjną dla swoich pracowników. Pieniądze poszły na noclegi, gdy na miejsce docierała za późno i musiała przenocować w hostelu, oraz na potrzeby biednych rodzin, do których trafiała. W pewnym momencie zaczęła dostawać prezenty od jednych gospodarzy dla następnych. Zaczęło się od worka czerwonej cebuli, a skończyło na cieście owocowym, skradzionym i pożartym przez psa.
Ze swej podróży Sonja powróciła ze 142 randami i pięcioma zapisanymi zeszytami. Oraz 190 numerami telefonów. W trakcie podróży trzymała się zasady informowania swoich nowych znajomych co dwa tygodnie, co u niej.
Obecnie Sonja Kruse pracuje nad wydaniem książki oraz otwarciem fundacji, której celem będzie szerzenie idei ubuntu. Właśnie przygotowuje się do podróży ”ubuntu autobusem” w miejsca, które odwiedziła. Zabierze ze sobą ekipę specjalistów, którzy pomogą rozwiązać problemy niektórych społeczności. Weźmie też projekt książki. Oficjalna premiera odbędzie się dopiero po zaakceptowaniu jej przez bohaterów.
skopiowałam w całości z wysokichobcasów.pl >>

Ciekawa jestem tej książki i szczegółów poznawania pięknych i dobrych ludzi, można oczywiście nie jechac po to do RPA, to wszystko możliwe od razu, może tak po prostu też jest w świecie, nawet w blogu, tu i teraz. Od razu wczoraj usłyszałam o dwojgu znajomych, którzy w podobny sposób zwiedzili Afrykę, tylko że nie chodzi mi o zwiedzanie, nie chodzi mi o Afrykę, nie chodzi o Pollyannę, chyba chodzi o ludzkość w człowieku, o okoliczności  otwierania serca, o eleaksyr życia, wytwarzany jak hormon humanizmu, hwytająca za serce  i histrioniczna jest ta sztuka czujących istot, hytra, hyperhytra, ciągle się rozgrywa, trzeba wiedzieć.

Reklamy

4 thoughts on “jeśli jesteśmy ludźmi, to teraz

  1. baa pisze:

    miód na serce

  2. AsHa pisze:

    To chyba jest odpowiedz na to, co tu robic. To na pewno jest cos, co pomaga i zmienia energie. Wspaniala, budujaca historia. Moze musimy ich szukac i stosowac w swoim zyciu jako inspiracje.

    A ja dodam, ze w swoim najdzikszym okresie lazenia po klubach i innych ciemnych katach tego wielkiego miasta w jakim mieszkam od lat nigdy nie zdarzylo mi sie nic przykrego. No…prawie nigdy. Ale to zaliczam do przygod. Swiat i to jak nas dotyka jest z pewnoscia odbiciem naszego wnetrza.

  3. signe pisze:

    Baa: tak:)

  4. signe pisze:

    AsHa: mam zawsze nadzieje, że tak jest, że jakoś wydostajemy sobie ze świata odpowiednie dla nas osoby, że nastawienie jest ważne, ale czuję, że to nie jest takie jednotorowe, że jest więcej tych powiązań, ale nastawienie bardzo ważne, ono zaprasza…
    tak, to warto tutaj robić:)
    i jest to możliwe, chociaż i ona też miała te przygody:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.