wczesne święto

Mogę napisać, że kasza całkiem smaczna. Jeszcze nie wiadomo o skutkach, ale to jakby lepsza niewiedza niż wczorajsza. Śniło mi się zagadkowo, że poszłam z wizytą do poważnych ludzi w swoich wielkich niebieskich kaloszach w czarne smoki. Dalej było jak we śnie szafiarki. Szafy. Obce szafy, a w nich niezwykłe ciuchowe obiekty, ładne, przeważnie jednak dawne moje. Pewien czerwony sweter w kulki, jakaś tkanina ciemnozielonkawa i moje zwykłe bluzki teraźniejsze. Na razie obkręcam szyję chustką. Wiatr strąca  mnie z dobrego nastroju. Ale we śnie z tymi ubiorami, na zewnątrz szaf, było jakieś wczesne święto, drzewa jeszcze bez liści, chyba cofana jestem w czasie.

Advertisements

6 thoughts on “wczesne święto

  1. AsHa pisze:

    Wpadne potem, teraz musze leciec. Przeczytalam. A z tymi szafami tez tak mam. A ubrania wciaz jakies nie takie. Musze powyrzucac ten balast – i najlepiej zastapic nowym, piekniejszym…hihi

  2. signe pisze:

    jesteśmy tu teraz razem
    no, szafy
    może mam zajrzeć:)

  3. stefan pisze:

    Dzień dobry. To był sen kaszy jaglanej.;) Ubranie to powierzchowna osobowość, która zmienia się bo tak działa krzemionka. Grdł wyleczy się, bo to też powierzchowne.

  4. AsHa pisze:

    o tak! to racja powierzchowna osobowosc oddaje to dosc trafnie – jednak czasem artysci uzywja rekwizytow…jakos tak.

  5. signe pisze:

    i wtedy powierzchowne nabiera głębszego sensu? czasem chyba tak jest…

Możliwość komentowania jest wyłączona.