podążanie

Najpierw jest śnienie, a potem pojawia się byt materialny.  Tak w skrócie wiem. I coraz częściej widzę, że było to wiedziane dużo wcześniej nim powstawały księgi o śnieniu. Można to spostrzeżenie opisać w terminach całkiem innych, wykorzystać jako metaforę fizykę kwantową albo baśnie.

Dziś zatrzymuję się przy ostatnim zdaniu tego cytatu, tam gdzie myśl poprzedza coś, czego nie daje się pomyśleć, wszystko bierze się z tego właśnie niewyrażalnego, niektórzy to coś nazywają źródłem, esencją… itd…

Lubię zauważać to miejsce, gdzie z niewyrażalnego, powoli lub nagle, wyjawia się coś, co jednak daje się jakoś uchwycić. Nie jest to tym, jest tylko uchwyceniem, czasem nietrafnym, a czasem tak. Wtedy pomaga poruszać się dalej, bo życie jest ruchem, a śnienie zna ten ruch odrobinę wcześniej.

To, co świat ceni w nauce, to są księgi. A książki to tylko słowa. A co jest cennego w słowach – to myśl, którą wyrażają. Myśl ma coś, za czym się podąża, ale tego nie można wyrazić słowami.

________________________________________

Czuang-Tsy – Prawdziwa księga południowego kwiatu

Advertisements

4 thoughts on “podążanie

  1. AsHa pisze:

    tak, wlasnie a Kirshnamurti dodaje nawet radykalnie, ze slowa to nie rzeczywistosc – mozna sie klocic, ze czasem slowa staja sie rzeczywistoscia – ale nigdy nie byly nia sama. moral z tego taki, zeby nie wpadac w sidla nastepnych konstrukcji myslowych wyrazanych slowami (bo i czym innym) bo mozna sie kapletnie uwiklac i trudno wtedy o bezposredni kontakt z deszczem, sloncem, ogniem, ptakiem, ziemia itd. bo moze bedzie za duzo barier.

  2. signe pisze:

    AsHa, no pewnie, jest odrębna rzeczywistość słów, ale to już wiadomo tylko między słowami, w naszym zasięgu slowa tylko nazywają, chwytają i zamykają w nazwach i nie ma w słowach bezpośredniego kontaktu z deszczem, ale pośredni jest, dobrze opisany deszcz może przywołać wszystkie wrażenia deszczu, a może nawet deszcz sprowadzić,
    tzn. obawiam się trochę, że to za chwilę będzie możliwe:)

  3. AsHa pisze:

    tak, posrednio mozna „prawie” przekazac na czym polega oswiecenie i jesli ktos posiadl najwyzsza sztuke webalizowania doswiadczen wydawaloby sie to wielkim przekazem – jednak jak bliskie prawdy byloby to opisywanie – nigdy, nigdy nie bedzie naszym wlasnym – to beda moze znaki i wskazowki ale doswiadczenia nigdy nie zastapia – a teraz pomyslalam nawet, ze slowa moga byc wskazowka i pomoca a moga byc tez wlasnie i bariera – bo „wzbogacily” jedynie swiat naszych konkretych wyobrazen jesli chodzi o temat a t o moze nas dzieli od prawdy…wlasnie nadmiar wyobrazen – a za malo doswiadczenia na wlasnej skorze, tych calkowicie wlasnych i popelnionych z wlasnego impulsu…
    to tylko taka mysl teraz, mam milony innych tez w tym momencie, wybralam ta.

    pa!!!
    wiem, oswiecenia nie mozna opisac, …to byl skrajny przyklad.

    pa!!!

    • signe pisze:

      AsHa, o tym tak samo mysle, że można starać się opisywać, ale to opis, opisy lubię:) ale musi być doświadczenie, przeżycie, wszyscy to mówią, ale też jest sporo opisów doświadczeń, nie wiem, czy oświeceń czy czegoś bliskiego np. u mistyków, może dlatego, że chce się coś tak niezwykłego przekazać, tyle ile się da…
      wiadomo:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.