podręczniki do śnienia

Jestem w laptopie, więc mogę się zawiesić w pół slowa i tak sobie pójść, on teraz wymaga strasznie dużo czasu i sztuczek. a większość moich pomysłów jak go namówić do współpracy działa najwyżej parę razy. Chciałam zanotować, że celsjuszów w słońcu bardzo dużo, że to jest pogoda jak z mego pierwszego bloga, więc o nim myślę, a pewne święte słowa stamtąd odkryłam w „Pochwale cienia” Borgesa. Ten tomik wierszy to rarytas i wcale nie mam go od dawna, więc skąd znałam te slowa, może wiersz był jeszcze gdzie indziej, pod innym tytułem, wiedziałam, że te słowa skądś przyszły. Oto następne śnienie do zgłębiania. Podręcznik do eksperymentów śnieniowych jest niejeden, ale dla mnie najlepsze wskazówki, aby zacząć wyprawę, są w książce o okropnym tytule „Praca nad samym sobą” Arnolda Mindella, rzecz z 1995 roku.  Potem jeszcze w „Metaumiejętnościach” Amy Mindell, z 1996 roku. Potem dużo się do tego dodaje, ale te podstawowe sprawy się nie zmieniają i są tu wytłumaczone dobrze.  W późniejszych, „Śnieniu na jawie”, „O istocie snów” i „Sile ciszy” można się gubić z powodów  tłumaczeń językowych, ale to wszystko bardzo dobre podręczniki.

Nie zawierają wywodów filozoficznych. O współczesnym taoizmie, który jest podstawą tej formy pracy ze snami krótko albo wcale. O fizyce podobnie. O innych źródłach mimochodem. Sensem tych podręczników są wskazówki, jak pomóc sobie iść przez sny własną drogą, bo inną, prawdę mówiąc, nie można.

Reklamy

10 thoughts on “podręczniki do śnienia

  1. AsHa pisze:

    Dzis spojrzalam na sen inaczej, a moze to jest to, co juz napisalam tutja – ze wszystko sie powoli u mnie zlewa w jedna nic. Zacznam jakos tak to widziec, duzo jakby sie stalo dzisiejszej nocy. Mam wrazenie, ze byl jeden ogromy sen.

    • signe pisze:

      AsHa,mam jakby dalszy ciąg myśli, którą napisałam do Stefana, to jest ruchome, to jest zawsze sprawa między świadomością i nieświadomością, nieświadomość jest niewyczerpana, może dawać wrażenie, ze wszystko to jeden ogromny sen; myślę, że równowaga tego, co świadome i nieświadome, jest potrzebna, a w ogóle to jakoś ważne jest dla mnie, czy to Ci się zlewa w jakieś jedno, czy Cię zalewa jakieś mnóstwo tresci jak ogromny sen…
      w takim momencie powiedziałabym chyba sobie, że moje ego też ma coś do powiedzenia w moich sprawach i żeby się rozejrzało:)

  2. stefan pisze:

    Notatki to świetny pomysł – ja mam ich stosy.Ostatnio coś się zmienia (u mnie?) w sferze śnienia.Sny stały się nagle nudne i bezbarwne , jak codzienność. Jawa natomiast coraz bardziej przypomina śnienie, bo dzieją się rzeczy, które nie mają sensu na jawie. Coś albo ktoś przestawia moje tory między światami, albo…albo…Czy podręcziniki mówią coś o tym manewrowaniu między jawą i śnieniem?

    • signe pisze:

      Stefanie, mówią podręczniki o tym. Granica między jawą a niejawą jest bardzo ruchoma,subiektywna, a dla nas wszystkich ogółem – uzgodniona, jawa to niezupełnie to samo, co rzeczywistość (śnienie jest prawdziwym czyli – powiedzmy – rzeczywistym przeżyciem), można się pogubić w definicjach, ale definicje nie bardzo mnie obchodzą, tylko to, czego ktoś doświadcza, jeśli masz wrazenie, że Twoja jawa i śnienie zamieniają się miejscami, to po prostu ciekawe:) mógłbyś więcej to opisywać, z zaznaczeniem, co się przestawiło? pytam z ciekawości, bo mnie się też przestawia, ale chyba inaczej:)

  3. tanya pisze:

    Też mam całą masę notatek, jedne przekuwam w coś, inne zostają niczym, kilkoma bazgrołami na kartce. A celsjuszów jest w sam raz :)

  4. stefan pisze:

    Jeden ogromny sen, ale gdy jedna ludzkość śni, druga jest w jawie i to może jest ta równowaga dla nas wszystkich. Konieczna. W mojej jawie pojawiają się elementy śnienia, nie tylko dla mnie. Olimpiada w pewnym sensie stworzyła nierealną atmosferę. Czy pociąg może równocześnie jechać po dwóch torach? czy może ja potrafię być równoczenie w dwóch pociągach? Pytania, pytania…

    • signe pisze:

      tak, olimipiada coś zmieniła, nie ma tej samej realności co przedtem, wierzę Ci,
      ale z tymi pociągami…
      gdybym miała taką niezwykłą sytuację, postarałabym się po prostu wybrać jeden pociąg, którym wolę jechać,
      bo można, człowiek ciągle musi wybierac i wybierać:)

  5. stefan pisze:

    Jest także trzecia możliwość, którą wkrótce postaram sią streścić nieudolnie w moim blogu. Londyn olimpijski jest niesamowity. Kocioł czarownic, w którym samowarzą się dziwne zioła. Sklepy opustoszaly, ulice też. Miliony ludzi tłoczą się na igrzyskach. Zahypnotyzowane tłumy i emocjonalni atleci. Wszystko niezwykłe.;)

  6. signe pisze:

    opisz to, proszę, tak opisz!!!

Możliwość komentowania jest wyłączona.