życie bez fabuły

Posted: Sierpień 5, 2012 in literatura sieciówkowa
Tagi:

Jedno obce od razu jest. Czas już na dalsze podważanie przeświadczenia, że na fabule, na fabule, na fabule jako przyczynowo-skutkowym, czasoprzestrzennym i teleologicznym układzie zdarzeń ma się opierać dzieło sztuki możliwe do przyjęcia przez ludzki umysł. Sny uczą czegoś innego mimo książeczki Junga „O istocie snów”.  Spójna fabuła to tylko jedna z mozliwości.

Wybija godzina 7.60 (to nie pomyłka). Zapowiada się kolejny, zwykły dzień w życiu Dolpha Springera zwykłego faceta, żyjącego na przedmieściu zwykłego miasta. Dopóki nie okazuje się, że zginął jego ukochany pies Paul. Nic już nie wygląda tak samo: musi wreszcie przestać chodzić do pracy, z której zwolniono go trzy miesiące temu, zaufać detektywowi odzyskującemu pamięć z odchodów zwierząt, i pogodzić z tym, że palma w ogrodzie z dnia na dzień staje się świerkiem (…).

Bo nie ma tu spójnej fabuły. Są na pozór zwyczajne sceny z pozornie zwyczajnej ludzkiej historii, które układają się w totalnie surrealistyczną mozaikę. (…). Mowa o filmach Quentina Dupieux „Rubber” i „Wrong”.

Więcej tutaj: kultura.gazeta.pl >>  i tutaj: tokfm.pl/blogi >>

Na razie to  żarty i komedie, ale dopiero na razie. Surrealizm nigdy nie znikł,  ale zszedł na daleki margines, gdzie bardzo się przeobraża.  Mam trochę nadziei na zdecydowaną zmianę w sposobie opowiadania wszystkiego, może w końcu nadjedzie uwolnienie od spójnych fabuł, może inaczej zobaczymy świat. Mówi obcy, myslę, że to on.

Reklamy
Komentarze
  1. Mrsdalloway pisze:

    Widziałam Wrong na Nowych Horyzontach. Myślę, że film ratowała dobra gra aktorska i jak wspomniałaś „niespójna fabuła”. Nie jest to kino za którym przepadam. Masz rację, że kino zmierza do radykalniejszych zmian w sposobie obrazowania. Wystarczy zobaczyć „Holy Motors” czy „Post Tenebras Lux”, oba te filmy mocno mnie dotknęły. „Wrong” miał zbyt dużą dozę naiwności i mimo wszystko był dla mnie zbyt czytelny, choć naprawdę bawił.

  2. signe pisze:

    o, to ważne, co mówisz o kinie, bo ja wspomniałam o tych filmach dlatego, że lubię w ogóle mało spójne i słabe fabuły, w literaturze też, są ciekawsze rzeczy niż wydarzenia, i nagle pomyślałam, że może idzie czas zmiany, nawet niekoniecznie ku zabawie, ale że zamiłowanie do XIX wiecznego obrazowania jakoś się zmniejszy:)

  3. AsHa pisze:

    Interesujacy ten drugi (znany mi) Quenitin, lubie takie eksperymenty. Zawsze sie ciesze patrzac na tego typu tworczosc. Nie udaje sie mi sie recenzowanie jej…ale uwielbiam ogladac. Widzialam wiele wycinkow z jego filmow, musze cos ogladnac w calosci. Dzieki!!!!

    • signe pisze:

      No właśnie, ja się cieszę, że są eksperymenty, nie ma wciąz tego powielania tematów, tonacji, sposobów, i to dziwne trzymania się fabuły jak tonącego okrętu męczy mnie wszędzie, więc jeśli ktoś robi inaczej, fajnie:)