mrówczy dramat

Myślę, co mam postanowić w sprawie mrówek z 1933 roku. O mrówkach 2012 na pewno wiadomo całkiem co innego, ale nie mam czasu tak bezinteresownie wszystkiego czytać. Książeczka mrówcza uznana została za czyjś skarb i mam oddać. Kiedy czytam te 30 stron, mam wrażenie zupełnej obcości tamtego świata, nie tylko z powodu rodzaju mrówczego, którego nie rozpoznaję  – w życie mrówek zamieszane są mszyce, inne pluskwiaki, chrząszczyki zwane symfilami,  mrówki odrywają sobie same skrzydła, nic takiego nie wiedziałam –  do tego ortografia i  składanie zdań jak z  jakiegoś heroicznego dramatu, niech to tak zostanie, mrówczy dramat. Jedno się powtarza: król zwierzęcego państwa, strach.  Dlatego ten dramatyzm, niezależnie od dat świata.

___________________________

Witold Adolph – Świat mrówek

Reklamy

10 thoughts on “mrówczy dramat

  1. stefan pisze:

    mrówki i pszczoły, matriarchat ziemi i powietrza. Z tych dwóch wolę pszczoły, bo lubię miód. Mrówki symbol strachu, bo biegają po krzyżu pacierzowym.;)

  2. signe pisze:

    oj tak, biegają… to się nazywa krzyż pacierzowy? w takim razie bardzo dobrze je rozumiem:)

  3. Mrsdalloway pisze:

    a mnie one zawsze fascynowały, lubię na nie patrzeć, skupiają jakoś uwagę, nieustanny ruch, dynamika, ani chwili spokoju:)

  4. peatero pisze:

    one się czasem przenikają te nasze wszechświaty (człowieczy i mrówczy)
    czytałem kiedyś takie opowiadanie – działo się w dawnej Japonii, w podróży dwóch przyjaciół spoczęło na łonie przyrody, jeden zasnął i spał kilkanaście minut, we śnie przeżył kilka lat, został tam księciem, mężem królewny, w końcu królem a jego młoda żona umarła; kiedy się obudził, przyjaciel opowiedział mu, że kiedy ten zasnął, z jego, z jego ust wyleciał motyl, wylądował na pobliskim mrowisku, do którego został przez mrówki wciągnięty; przeszukali okolice i znaleźli pochowane zwłoki mrówczej księżniczki
    za Japonię nie pamiętam, kto to napisał i jaki miało tytuł…

    • signe pisze:

      Peatero, no wlaśnie coś się przeniknęło, nie mam odwagi nawet zasignelizować snu o chrząszczykach (powiedzmy), a wczoraj przy tej mrówczej książce tak się nad nimi pochylałam.. nie, księżniczki japonskie nie, ani motyle, ani pobliskie mrowiska, ale skrzynie strychowe owszem, skąd ta książka, rok 1933…
      a czy tak miałeś kiedyś, że książka była książką, czytaniem, bez znaczenia autorzy i tytuły?

  5. peatero pisze:

    no jaaasne :)
    czasem ewidentnie autor jest meduim dla Śnienia
    w pozostałych przypadkach też są ale nie zawsze ewidentnie :)

  6. AsHa pisze:

    Ciekwe to z tym przenikaniem wszechswiatow w wydaniu mrowek. Kiedys mi tu przenikly na raz i musialam przeciwdzialac. Ale to inna historyjka.
    Te stare ksiazki maja wszak osobilwy jezyk. Czesto wlasnie przedramatyzowany. Wtedy moze byl jeszcze wiekszy dramat…

Możliwość komentowania jest wyłączona.