nobel dla stanów delikatnych

To wiadomość ze świata śnienia, do którego odnoszą się prawa fizyki kwantowej, a stany kwantowe są bardzo dziwne:

Laureatami Nagrody Nobla z fizyki zostali Serge Haroche z Francji i David Wineland z USA za badania z dziedziny optyki kwantowej. „Otworzyli drzwi do nowej ery eksperymentów w fizyce kwantowej prezentując bezpośrednią obserwację cząstek kwantowych bez niszczenia ich” – głosi uzasadnienie Komitetu Noblowskiego.

Od  wielu zdań tego artykułu dystansuję się i to bardzo, od tych o Einsteinie -nie uznawał on fizyki kwantowej, chociaż od niego się to zaczęło –  i że  chodzi o to, żeby mieć pełną kontrolę nad przyrodą – które wypowiedział dr Rafał Demkowicz-Dobrzański z Wydziału Fizyki UW. (…).

Ale: kluczowe dla sprawy jest to, że stany kwantowe są bardzo dziwne. I tu dochodzimy do wyjątkowości fizyki kwantowej, wymagającej sporej wyobraźni. – Atom może znajdować się w dwóch miejscach jednocześnie. Albo foton może lecieć w jedną i drugą stronę jednocześnie. Należy to traktować dosłownie – mówi fizyk zajmujący się kwantową teorią informacji dr Demkowicz-Dobrzański.

Im chodzi o komputery kwantowe, ale na przeszkodzie stoi to samo, co stoi na przeszkodzie przyjęciu działania nieświadomości za fakt o pewnych dziwnych właściwościach: ujmuje ona jednocześnie wiele stanów w ich zupełnych przeciwieństwach i tak nam to przedstawia. Stany kwantowe są niestabilne jak sny.

Wyobraźmy sobie pudełko, w którym ułożone są cząstki elementarne, jak protony, elektrony, fotony. Kłopot polega na tym, że ułożony przez nas stan tych cząstek bardzo szybko ulega tzw. dekoherencji. – Czyli traci wiadomość o fazie. Przestaje „pamiętać”, niszczy się. Przestaje pamiętać o swoich poszczególnych składnikach, które chcielibyśmy trzymać nienaruszone  (…). 

Cały problem w delikatności stanów kwantowych, mówią. Podobnie odsyłamy śnienie do nieświadomości i zapomianamy o nim. Tymczasem trwa tam swoiste dziwne życie.

Serge Haroche chciał ten problem ominąć. Badał jak ograniczyć zjawisko dekoherencji, czyli jak najdłużej utrzymać stan kwantowy nienaruszony.
Jest jeszcze drugi problem – sprawa odczytania stanu. – Jest takie twierdzenie w mechanice kwantowej: żeby odczytać stan, to trzeba go zniszczyć. Niszczymy stan, ale inny obiekt ten stan przejmuje – tłumaczy Meissner. – Natomiast oni wymyślili sposób, by poprzez superpozycję atomów i światła odczytać ten stan, niszcząc go jedynie w minimalny sposób – mówi fizyk.

Dalej jest o tym, że komputery kwantowe będą siały spustoszenie można o tym przeczytać tutaj >>

Cytowany artykuł pisany jest przez osobę tak samo niekompetentną w fizyce kwantowej jak ja, dla mnie fizyka kwantowa jest ważna jako zbiór metafor wyjaśniających stany delikatne. To, co dzieje się w umyśle należy do takich stanów i cieszę się z potwierdzenia w naukach opartych na tradycyjnym paradygmacie,  że można przyglądać się subtelnemu, trudno poznawalnemu światu prawie go nie niszcząc. Odnosi się to do snów  i spraw wszystkich.

trochę więcej czytania o tym: focus.pl >>

Advertisements

6 thoughts on “nobel dla stanów delikatnych

  1. stefan pisze:

    Moje sny są bardzo kwantowe,bo niszczą się przy obudzeniu, a czasem nawet gdy zaczynam śnić świadomie. Tak jak Yeats napisał kiedyś „stąpaj delikatnie, bo możesz nadepnąć na moje sny”. Ktoś na pewno dostanie Nobla za podglądanie kwantowych snów :-)

  2. signe pisze:

    Stefanie, jeśli chodzi o sny to myślę, że dobrze by było, żebyśmy doszli najpierw z powrotem do epoki jaskiniowej, tam się jeszcze żyło snami, bo to jest natura,
    potem już będzie łatwiej:)
    a właśnie tak wszystkie sny się rozpadają jak mówisz, z tym, że w innym stanie niż widzialny żyją cały czas…

  3. stefan pisze:

    A jakie były sny Atlantydów, a przed nimi ludzi z Lemurii? Jawa to przecież chyba gromada bezdomnych kotów Schrodingera:)

    • signe pisze:

      o, bezdomne koty jawy!!! nie wiem, jakie były sny Atlantów, prawdę mówiąc mniej mnie obchodzi treść snów (podobna u wszystkich ludzi, w sumie), a bardziej jak się ludzie do nich odnoszą, dawno temu ludy pierwotne nie dzieliły życia na jawę i sen, np. Irokezi mieli zwyczaj realizować na jawie co zaczęło się we śnie, a jeśli się nie dało, to przynajmniej je sobie opowiadać, były to wskazówki od duchów, uważano sny za pełnoprawną część życia,
      za Artemidora już nie, tam już je tłumaczono, ale były ceremonie snowe w świątyniach, np. po to, aby otrzymać uzdrawiające przesłanie

  4. peatero pisze:

    bardzo ciekawy wpis
    jak przeczytałem o tym, co powiedział doktor z umiwersytetu, to pomyślałem, że chyba nie wszyscy fizycy rozumieją sens fizyki kwantowej, na pewno Bohm, na pewno Capra
    chcenie pełnej kontroli nad przyrodą, kiedy nie można miec pełnej kontroli nad dosłownie niczym, wydaje się albo autoironicznym sarkazmem doktora albo ekstremalną fantasmagorią

    • signe pisze:

      Peatero, na pewno masz rację!!! że ja nie rozumiem, tego jestem pewna i bardzo żałuję niebycia fizyczką, ale i tak mnie wciąga:)
      ale chcenie pełnej kontroli nad przyrodą to jest człowiek brzmi dumnie, myśli, więc jest i jest w dodatku kowalem swego losu, to są czasy żelaznych maszyn w umysłach, XVIII czy góra XIX wiek, no chyba że sarkazm, ale właściwie czemu…

Możliwość komentowania jest wyłączona.