listy lennona

Posted: Październik 11, 2012 in listy,dzienniki,eseje, literatura angielska, literatura sieciówkowa
Tagi: ,

One są już książką. Moje coraz mniej tajne zamiłowanie do listów, autobiografii, blogów, snów, wszystkiego co zostaje ciągle żywe, jeśli nie zostało zmiażdżone interpretacjami, każe mi podczytywać, jak to się w tej książce ma:

W roku 1951 dziesięcioletni wówczas John napisał do ciotki Harriet list z podziękowaniami za prezenty, które dostał od niej na Boże Narodzenie. Prawdziwy był z niego szczęściarz – Harriet przysłała mu aż trzy podarki: książkę, ręcznik i pulower.

Droga Harrie,
dziękuję za książkę, którą mi przysłałaś na Święta, i za ręcznik z moim imieniem, i myślę, że to najlepszy ręcznik, jaki w życiu widziałem. Książka jest bardzo ciekawa. W tej chwili jestem na końcu strony 18. To historia o sławnych statkach i o piracie, który nazywa się kapitan Kidd. Właśnie czytam drugi rozdział, pierwszy ma tytuł „Zwycięstwo”, a drugi „Mary Celeste”. Dziękuję za czerwony pulower, który mi przysłałaś. Życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku.
Całuję
John x
Lennon

==========

John dobrze się rozumiał z panią Harrison, w jej domu czuł się swobodnie, wygłupiał się i dowcipkował. W Hamburgu, jako lider zespołu, podjął się napisania listu do niej z informacją, że w Hamburgu wszystko jest w porządku i że George kupił sobie nową koszulę. List Johna do pani Harrison, z grami słów, celowo popełnionymi błędami i udawanymi niemieckimi naleciałościami, pokazuje, jak bardzo się ze sobą zżyli. Ojciec George’a był kierowcą autobusu. Peter to jeden z dwóch starszych braci George’a…

List 4: do pani Harrison, 1960?

Droga pani Horminsoon, w Homburgu sehr urodziwo nam być i świetnie się bawim. Mam nadzienie, coście w Anglii całe we skowronkach i niedłubo pojedzieta dooo Kanajdy do Kanajdy. Jakże się miewa pan Harmigalds, hę? Autobus jemu dali działa jak trza? Mam nadzieję, że Peatrr nadal sprzedaje motóry i różne takie i że każden jest super. Może być, co ostaniem jeszcze mniesiąc w Hitlarii, pieniądzów mamy w bród i możliwe, co je wydamy. Zadowolona, że synów nie ma na? gospodrace? Co? Myślę se, że Gorges Ci się spodoba, jak do Unglundii powróci, bo nowo koszule nowo koszule ma.

=====

List 71: do Beth, z Rishikesh, 25 marca 1968

Droga Beth,
jedyna odpowiedź na Twoje pytania to samemu medytować i tego doświadczyć – wszystkiego się w książkach nie wyczyta. Guru to nauczyciel – dokładnie takie jest znaczenie tego słowa – i z całą pewnością nauczycielem jest. Uważa, że aby pomóc światu, trzeba pomóc każdemu – nic nie da karmienie ludzi, którzy za kilka miesięcy znów będą głodni – chodzi o to, żeby zmienić sytuację, która powoduje głód, choroby itd. – przyczyną są ludzie – rządy, polityka, ty, ja – wszystko musi się zmienić, by tym, którym się gorzej powodzi, powodziło się lepiej. Na świecie jest dość żywności itd. dla każdego – gdzie więc ona jest? Ludzie niszczą ją z „powodów ekonomicznych”.
Nie przeczę, że Maharishi szuka rozgłosu – czy to źle? Żeby dotrzeć ze swoim przesłaniem do wszystkich, trzeba je nagłośnić – żyjemy w XX wieku. Gdyby Jezus był wśród nas, nie sądzisz, że występowałby w telewizji? Prosisz mnie, żebym dał szansę Bogu – na tym właśnie polega medytacja – na doświadczaniu Boga. „Królestwo Boże jest w was”, powiedział Jezus – w głębi każdego z nas, to miał na myśli, i tam właśnie mantra przenosi nasz umysł. Owszem, ten system spotyka się z pogardą w Indiach i innych krajach, tak samo Bóg, tak samo wszystko jest obiektem pogardy takiego czy innego człowieka. Co nie znaczy, że jest złe, prawda?
W każdym razie, jak już wspomniałem – sama spróbuj – to Ci nie zaszkodzi – nie musisz być bogata, żeby to robić – nie musisz jechać do Indii, żeby to robić – po prostu TO ROBISZ.
Pozdrawiam
John Lennon
PS przepraszam za papier, innego nie mam

=====

o listach Lennona na kultura.gazeta.pl >>

Reklamy
Komentarze
  1. peatero pisze:

    chyba rzadko w którym atyście jak w Lennonie można było doszukać się tak schizofrenicznej mieszanki róznych osobowości: chuligan i wrażliwiec, poeta i rockandrollowiec, idealista i chytrus, dobry przyjaciel i wredny rywal, czuły kochanek i okrutny macho, geniusz i prostak…
    tego doświadczali jego najbliżsi i pewnie nie było to łatwe – żyć z nim i obok niego; ale jednocześnie musiało być w tym coś fascynującego i wzbogacającego – żyć w świetle tej postaci

    • signe pisze:

      Peatero, ja o nim wiedziałam nie tak dużo, może dlatego te listy mnie ciekawią, chociaż nie kupię, to mówisz, że tak w jednej chwili pełen skrajności…

  2. psiząb pisze:

    Łatwo jest tak Unglunderowi pisać, gdy się ma pieniądzów w bród.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s