listy lennona

One są już książką. Moje coraz mniej tajne zamiłowanie do listów, autobiografii, blogów, snów, wszystkiego co zostaje ciągle żywe, jeśli nie zostało zmiażdżone interpretacjami, każe mi podczytywać, jak to się w tej książce ma:

W roku 1951 dziesięcioletni wówczas John napisał do ciotki Harriet list z podziękowaniami za prezenty, które dostał od niej na Boże Narodzenie. Prawdziwy był z niego szczęściarz – Harriet przysłała mu aż trzy podarki: książkę, ręcznik i pulower.

Droga Harrie,
dziękuję za książkę, którą mi przysłałaś na Święta, i za ręcznik z moim imieniem, i myślę, że to najlepszy ręcznik, jaki w życiu widziałem. Książka jest bardzo ciekawa. W tej chwili jestem na końcu strony 18. To historia o sławnych statkach i o piracie, który nazywa się kapitan Kidd. Właśnie czytam drugi rozdział, pierwszy ma tytuł „Zwycięstwo”, a drugi „Mary Celeste”. Dziękuję za czerwony pulower, który mi przysłałaś. Życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku.
Całuję
John x
Lennon

==========

John dobrze się rozumiał z panią Harrison, w jej domu czuł się swobodnie, wygłupiał się i dowcipkował. W Hamburgu, jako lider zespołu, podjął się napisania listu do niej z informacją, że w Hamburgu wszystko jest w porządku i że George kupił sobie nową koszulę. List Johna do pani Harrison, z grami słów, celowo popełnionymi błędami i udawanymi niemieckimi naleciałościami, pokazuje, jak bardzo się ze sobą zżyli. Ojciec George’a był kierowcą autobusu. Peter to jeden z dwóch starszych braci George’a…

List 4: do pani Harrison, 1960?

Droga pani Horminsoon, w Homburgu sehr urodziwo nam być i świetnie się bawim. Mam nadzienie, coście w Anglii całe we skowronkach i niedłubo pojedzieta dooo Kanajdy do Kanajdy. Jakże się miewa pan Harmigalds, hę? Autobus jemu dali działa jak trza? Mam nadzieję, że Peatrr nadal sprzedaje motóry i różne takie i że każden jest super. Może być, co ostaniem jeszcze mniesiąc w Hitlarii, pieniądzów mamy w bród i możliwe, co je wydamy. Zadowolona, że synów nie ma na? gospodrace? Co? Myślę se, że Gorges Ci się spodoba, jak do Unglundii powróci, bo nowo koszule nowo koszule ma.

=====

List 71: do Beth, z Rishikesh, 25 marca 1968

Droga Beth,
jedyna odpowiedź na Twoje pytania to samemu medytować i tego doświadczyć – wszystkiego się w książkach nie wyczyta. Guru to nauczyciel – dokładnie takie jest znaczenie tego słowa – i z całą pewnością nauczycielem jest. Uważa, że aby pomóc światu, trzeba pomóc każdemu – nic nie da karmienie ludzi, którzy za kilka miesięcy znów będą głodni – chodzi o to, żeby zmienić sytuację, która powoduje głód, choroby itd. – przyczyną są ludzie – rządy, polityka, ty, ja – wszystko musi się zmienić, by tym, którym się gorzej powodzi, powodziło się lepiej. Na świecie jest dość żywności itd. dla każdego – gdzie więc ona jest? Ludzie niszczą ją z „powodów ekonomicznych”.
Nie przeczę, że Maharishi szuka rozgłosu – czy to źle? Żeby dotrzeć ze swoim przesłaniem do wszystkich, trzeba je nagłośnić – żyjemy w XX wieku. Gdyby Jezus był wśród nas, nie sądzisz, że występowałby w telewizji? Prosisz mnie, żebym dał szansę Bogu – na tym właśnie polega medytacja – na doświadczaniu Boga. „Królestwo Boże jest w was”, powiedział Jezus – w głębi każdego z nas, to miał na myśli, i tam właśnie mantra przenosi nasz umysł. Owszem, ten system spotyka się z pogardą w Indiach i innych krajach, tak samo Bóg, tak samo wszystko jest obiektem pogardy takiego czy innego człowieka. Co nie znaczy, że jest złe, prawda?
W każdym razie, jak już wspomniałem – sama spróbuj – to Ci nie zaszkodzi – nie musisz być bogata, żeby to robić – nie musisz jechać do Indii, żeby to robić – po prostu TO ROBISZ.
Pozdrawiam
John Lennon
PS przepraszam za papier, innego nie mam

=====

o listach Lennona na kultura.gazeta.pl >>

Reklamy

4 thoughts on “listy lennona

  1. peatero pisze:

    chyba rzadko w którym atyście jak w Lennonie można było doszukać się tak schizofrenicznej mieszanki róznych osobowości: chuligan i wrażliwiec, poeta i rockandrollowiec, idealista i chytrus, dobry przyjaciel i wredny rywal, czuły kochanek i okrutny macho, geniusz i prostak…
    tego doświadczali jego najbliżsi i pewnie nie było to łatwe – żyć z nim i obok niego; ale jednocześnie musiało być w tym coś fascynującego i wzbogacającego – żyć w świetle tej postaci

    • signe pisze:

      Peatero, ja o nim wiedziałam nie tak dużo, może dlatego te listy mnie ciekawią, chociaż nie kupię, to mówisz, że tak w jednej chwili pełen skrajności…

  2. psiząb pisze:

    Łatwo jest tak Unglunderowi pisać, gdy się ma pieniądzów w bród.

Możliwość komentowania jest wyłączona.