przewaga nieświadomości

Posted: Październik 19, 2012 in literówki
Tagi:

Próbuję wyczuwać kierunek snów, a jeśli to się udaje, podobnie próbuję z jawą.  Jawa  staje się wtedy świadomym snem. Życie jest snem, mówiło wielu wybitnych myślicieli w ciągu wielu stuleci (tu w wolnej chwili wymienić, wylinkować). Bardzo dużo zamieszania w definicjach. Nie jest tak, że nad świadomymi snami mamy kontrolę,  ewentualna kontrola dotyczy tylko naszego zachowania tam, w przestrzeniach śnionych.  Jest coś więcej prócz kontroli i ludzkiego panowania nad światem i jego snami: wzajemność. Porozumiewanie się świadomości z nieświadomością ciągle jest możliwe. Przewaga nieświadomości ogromna. 95:5 %. To się czuje. Nie jest mi dobrze z tymi 5% orientacji. Dla własnego bezpieczeństwa wolałabym więcej.  Nieświadomość przemawia bez przerwy, prawie zupełnie niesłuchana. Te synchroniczności, o których pisał Jung. To, że w samą porę zabierają mi telewizor, blog zakazuje mi nawet ikonek programów tv >>  itemu podobnie, itak dalej…

Reklamy
Komentarze
  1. stefan pisze:

    Poranne pozdrowienia z 4.5% czubka góry lodowej;) Do kierowania snami trzeba mieć wiedzę. Czy do kierowania jawą potrzebne jest prawo jazdy czy można ryzykować bez?

  2. signe pisze:

    Stefanie co do jawy to nie mam złudzeń: wszyscy ryzykują, ale muszę dodać, że nie myślałam o kierowaniu snami, to jest niemożliwe,
    miałam na myśli wyczuwanie kierunku, w jakim zmierzają, to możliwe, a potem negocjacje :)

  3. Kropka:) pisze:

    Ciekawe, ze taka miazdżąca przewaga. Prawie jakbyśmy się kierowali intuicja, jak zwierzęta? – że tak skomentuję po psiezębowemu;)

  4. signe pisze:

    miażdżąca przewaga, tzn. ocean, a my na czubku jednej góry lodowej, myślę, że to co w nas zwierzęce, tym się kieruje, ale jest jeszcze dużo czegoś, co czlowiek jest w stanie sobie uświadomić, gdyby zechciał…

  5. peatero pisze:

    nauczyciele wadżrajany, dzogczen czy bon utrzymują, że kierowanie snami jest możliwe – jest to element praktyki jogi snu; zalecają jak przekształcać jedne rzeczy w inne we śnie; jest to oczywiście trudne i wymaga ogromnej praktyki i rzecz jasna nie jest celem samym w sobie – to jest etap pośredni tej praktyki; ponoć świadomość w pełni zintegrowana z nieświadomością nie potrzebuje już snów; rozpuszczają się …

    • signe pisze:

      Peatero, ja oczywiście obwęszałam „Tybetańską jogę snu”, tam jest coś takiego, wierzę zwłaszcza w rozpuszczanie się snów, myślałam, ze może trochę rozpuszczę, ale nic z tego,
      ale gdzie indziej jest, że to przekształcanie rzeczy jest właściwie zmianą w naszym umyśle, sama pamiętam utworzone znienacka straszliwie ciężkie drzwi w Wenecji i jak je otworzyłam myślą, i to było równoczesne, myśl=otwarcie drzwi,
      ja tego nie rozumiem, ale tak to się dzieje, wcale nie myślisz najpierw, tylko zdarzenie myślowe spływa od razu do przestrzeni…????????

  6. AsHa pisze:

    Walcze o wiecej niz te przyslugujace nam 5%…wciaz walcze…glownie nocami. Wczoraj tez.
    pa!

  7. signe pisze:

    tak AsHa, można!!! ja też się staram i można, naprawdę, dużo energii Ci życzę i przekazuję jakoś:)

  8. Joanna pisze:

    hmm, walka, czy może współpraca i oswajanie? jestem za tym drugim…

  9. signe pisze:

    witaj Joanno:) ja też wolę i tam w tekście użyłam na to słowa „wzajemność”, na tę współpracę i oswajanie, ale okazuje się, że czasem potrzebna walka, są takie miejsca pomiędzy albo chwile, że nie od razu ta wersja idealna możliwa…