chińszczyzna na dziś

To wiadomość, w którą nie wierzę mimo zdjęć, które tam są. Tzn. wierzę, że oni tak robią, ale że to jest co innego, że w tym jest jakaś śladowa wersja pradawnych ceremonii, w których wcale nie o to chodziło, nie wierzę podpisom, opisom, interpretacjom, zdjęcia są okropne:

Co roku wśród chińskiej społeczności w tajlandzkim Phuket odbywa się festiwal wegetariański. Jego uczestnicy wierzą, że powstrzymywanie się od spożycia mięsa i innych używek podczas dziewiątego miesiąca chińskiego kalendarza, pomoże im w osiągnięciu dobrego zdrowia i spokoju umysłu.  W tej intencji do tradycji należy okaleczania się ostrymi przedmiotami. Przed tym aktem poświęcenia wpadają w trans, kiedy nóż lub szpikulec przebija im policzek nie czują bólu, nie płynie też krew.

Przyjrzałam się niektórym dobrze. Nie płynie krew, ale oni wyglądają albo na stransowanych, albo wykrzywionych bólem, albo zroszonych potem.

Niektóre rzeczy ludzie robią w jakimś celu, który czują jako prawdziwy, a jest im nieznany. To jest pierwsze, na co zwróciłam uwagę, gdy otworzył się internet, coś ważnego jest w tym dla mnie, mit założycielski tego tygodnia? śnienie dla mnie na dziś?

wiadomości.gazeta.pl >>

Advertisements

3 thoughts on “chińszczyzna na dziś

  1. peatero pisze:

    Wygląda szokująco. Niestety opis jest do bani. Nie wiadomo z niego, dlaczego to robią i jakie jest uzsadnienie. Przy pokazywaniu czegoś dalekiego kulturowo przydałoby się więcej tzw rzetelności dziennikarskiej. A tak to mamy poziom penetracji kulturoznawczych WC Kowboja na Bosaka i nie sposób ocenić, czy to bezdenna głupota czy głęboka mądrość. Albo ani to ani to.

  2. signe pisze:

    Peatero, no chyba właśnie opis, bosy kowboj, ani ani:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.