racjonalista o świecie kwantowym

Czytanie „Alicji w Krainie Kwantów” i „Między aktami” Wilczycy Woolf wytwarza specjalną atmosferę, od dawna miałam chęć pisać o książkach czytanych równocześnie (przechodzę równocześnie przez ileś drzwi), ale trudno mi się oderwać na razie od głównego wątku, którym jest śnieniowość sama w sobie.

Teraz przesuwam się znowu bardziej w kierunku Wilczycy i Alicja będzie w tle. Dlatego przepisuję kawałek racjonalnego myślenia na temat tego, co w tej kwantowej książce jest:

O elektronach:

Gdyby zapytać Fizyka: co to jest cząstka elementarna, to nie potrafiłby on dokładnie odpowiedzieć nam na to pytanie. Mógłby on nam powiedzieć tylko tyle, że jest to coś, co w pewnych warunkach zachowuje się tak i tak, a w innych tak i tak. Ale na pytanie, co to jest za byt i jak on istnieje, żaden fizyk nie jest w stanie udzielić odpowiedzi. Elektrony nie dają się zaobserwować tak jak przedmioty, które nas otaczają. Nie majone żadnej barwy, długość fali światła ma do tego celu zbyt dużą wartość. Wiemy więc o nictylko pośrednio z różnych doświadczeń. Doświadczenia te pokazują nam jednak zadziwiający obraz mikroświata. Cząstki elementarne takie jak elektrony są to byty, które nie przypominają w żaden sposób przedmiotów naszego życia codziennego. Nie mają one określonego miejsca w przestrzeni (…).

To jest trochę tak jak ze snami, dlatego zasady fizyki kwantowej pasują do śnienia.

Zagadnieniem istnienia elektronów zajmował się Niels Bohr. Jego podejście, akceptowane obecnie przez większość fizyków, przyjęto nazywać interpretacją kopenhaską, od nazwy miasta, w którym Bohr żył i pracował. Podstawowym założeniem tej interpretacji jest teza, iż nasz opis mikroświata jest ograniczony przez niedostatki używanego języka, ukształtowanego pod wpływem informacji zbieranych za pomocą zmysłów. Świat dzieli się na dwie części, klasyczną i kwantową. Część klasyczna obejmuje obserwatora i aparat pomiarowy, część kwantowa — mierzony układ. Inaczej mówiąc, choć świat, który obserwujemy, wydaje się niezależny od nas i rzeczywisty, w istocie opiera się na nierealnym mikroświecie. Z tego powodu nie możemy właściwie opisać przebiegu zjawisk kwantowych.

Albert Einstein nie mógł zaakceptować takiej interpretacji mechaniki kwantowej jaką przedstawiał Niels Bohr. Jego słynne twierdzenie: „Bóg nie gra w kości” stwierdza, iż nie może istnieć przypadkowość w mechanice kwantowej. Początkowo Einstein uważał, że nowa teoria kwantowa jest po prostu błędna, gdyż prowadzi do sprzeczności. W późniejszym okresie życia uznał, że mechanika kwantowa jest nie tyle błędna, ile niezupełna. „Wyobrażam sobie, iż teoria ta będzie zawarta w pewnej teorii późniejszej mniej więcej tak, jak optyka promieni w optyce falowej. Powiązania pozostaną, podstawa zostanie natomiast pogłębiona względnie zastąpiona przez ogólniejszą.”

Inne pomysły:

Inną ciekawą próbą odpowiedzi na zagadnienie istnienia elektronów było twierdzenie, iż wszystko dzieje się w umyśle. Prawa, które rządzą układami kwantowymi, opis stanów fizycznych za pomocą amplitudy i superpozycja tych amplitud, kiedy jest więcej niż jeden możliwy stan, wszystkie te prawa stosują się do każdej materialnej rzeczy na świecie. Takiej superpozycji nie doświadcza świadomy umysł. Świat fizyczny rządzony jest na każdym etapie przez zachowanie kwantowe i jakikolwiek czysto materialny układ, duży czy mały, zawsze opisany będzie kombinacją stanów i zawsze występować będzie amplituda dla wszystkiego, comoże lub mogło się wydarzyć. Wybór dokonywany jest tylko wtedy, gdy sytuacja staje się przedmiotem uwagi świadomego umysłu. Dzieje się tak dlatego, że umysł jest czym  znajdującym się poza lub ponad prawami świata kwantowego. (… ).
Inaczej z problemem istnienia cząstek elementarnych radzi sobie Teoria Wielu Światów. Głosi ona, że za każdym razem, gdy dochodzi do redukcji funkcji falowej nasz świat dzieli się  na tyle światów, ile możliwych miejsc znalezienia cząstki. Teoria ta zdaje się najlepiej  tłumaczyć zjawisko superpozycji stanów, jednak całkowicie przeczy zdrowemu rozsądkowi. Nasuwa się pytanie, jak to być może, że pojawia się nagle nowy świat i gdzie owe światy  istnieją? Tych światów musiałoby być ogromnie dużo, bo powstawałyby za każdym razem, gdy  gdzieś we wszechświecie zachodzi redukcja funkcji falowej. (…). 

Fizycy raczej nie wyciągają filozoficznych wniosków ze swoich teorii, natomiast filozofowie zdają się nie nadążać za nauką i nie próbują takich wniosków wyciągać. Można by jednak  spróbować wyobrazić sobie, co stanie się z pojęciem istnienia, gdy przyjmiemy Teorię Wielu  Światów. W takim przypadku należałoby prawdopodobnie odrzucić zdroworozsądkowe pojęcie istnienia świata jako zbudowanego z jakiejś substancji. Świat należałoby traktować jako swego rodzaju system matematyczny — cokolwiek miałoby to znaczyć. John Wheeler powiedział, że  materia i energia są wtórne a pierwotna jest tylko informacja. Być może cały świat to tylko informacja i prawa matematyki.
 

Autor tekstu:  Tomasz Przepiórka , racjonalista.pl >>

Reklamy

8 thoughts on “racjonalista o świecie kwantowym

  1. AsHa pisze:

    Zauwazam u Ciebie wzmozona kreatywnosc – piszesz bardziej natchniona i chyba dobrze tez wplywja na Ciebie te inspirujace i czytane prawie rownoczesnie ksiazki. Jutro wczytam sie dokladniej, teraz wpadlam popatrzec przed snem na wszystko – jutro zajme sie szczegolami.

    pa Signe!

    • signe pisze:

      AsHa, musiała to być ta wzmozona kreatywność, że chyba padłam i nic dziś nie przeczytałam, a nawet w ogóle się jakoś omsknęłam:) te czytanki dobre są do schowania, ale tak wszystko czytać na raz to nie, nie czytaj:)

  2. AsHa pisze:

    Wydaje mi sie – powiem tylko szybko jedno zdanie – ze nasz swiat polaczony jest z naszym wyobrazeniem o nim, To moze byc wyjatkowa historia, ta nasza swiadomosc. Za tym kryje sie odpowiedz na prawdziwa nature tej rzeczywistosci. Jestem pewna, ze fizyka kwantowa jest najblizsza tej prawdy. To jest niesamowite, ta nasza percepcja, swiadomosc…wiesz…mialam ostatnio ciekawa wizje, spotkanie. Nie dochodze do tego, zeby to u siebie zanotowac jakos.

    pa!

    • signe pisze:

      AsHa, wszystkie Twoje tego rodzaju myśli o percepcji, świadomości,wyobrażniach, wizjach, a często je masz, rozumiem podobnie, ta fizyka, chociaż podobno nikt jej nie rozumie, ma coś w sobie, co się z tym wiąże w jakiś inny sposób niż rozumienie… dlatego czytam, to dziwne, żeby coś tak zdezorganizowanego było oparciem, ale jest, a przynajmniej bywa:)

  3. peatero pisze:

    wiara w to, że cokolwiek może być trwałe i niezależne jest z jednej strony taką rozpaczliwą próbą szukania gruntu pod nogami (przecież musimy mieć jakieś oparcie, nie możemy żyć w niepewności!) i z tego punktu widzenia to rozpaczliwe przywiązanie do iluzji określoności i jednoznaczności jest psychologicznie zrozumiałe; z drugiej jednak strony pomyślmy, jak bardzo nas to przywiązanie ogranicza i zubaża, jakie klatki buduje naszym umysłom!

    • signe pisze:

      Peatero, strasznie się męczę bez oparcia, więc znalazłam trochę w śnieniu, nie jest to bardzo klasyczne oparcie… czytam dalej…

  4. AsHa pisze:

    Tak, na pewno jesli oparcie to dla wielu nie jest to sen i snienie. Dlatego na pewno nie klasyczne. Ale kazdy szuka tam, gdzie ma dostep. Czasem to dziwne miejsca;) Dla mnie piekne!

  5. signe pisze:

    AsHa: ja nie wiem, ale kiedy latasz, myslę, że masz wtedy jakieś oparcie;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.