opowieści koliste

Mówi, że jego dziadek, opowiadając, zataczał pętle.  Jego historie nie zaczynały się od początku i nie kończyły wraz z puentą. Każda postać, o jakiej opowiadał, miała swoją historię, opowiadał więc historie w historiach, tak że opowieść, którą snuł, nie przypominała (…) domina, gdzie jedno wydarzenie następuje po drugim, ale raczej zestaw szkatułek albo rosyjskie matrioszki – gdy okazuje się, że każde zdanie zawiera jeszcze inną historię,a ta z kolei jeszcze jedną i tak dalej.

Są powieści szkatułkowe, a nawet  konstelacyjne i każdy pisarz ma jakiś swój własny wynalazek opowiadania, ale ciekawe jest miejsce, z którego wysnuwa się opowieść. To magiczna chwila, gdy nieopowiedziana opowieść dotyka  tego miejsca po raz pierwszy.

Z tego powodu, na przykład, opowieść o tym, dlaczego jego piękna siostra  zmuszona była poślubić brzydkiego, garbatego kuzyna, z punktu widzenia dziadka musiała rozpocząć się od nagłej śmierci jego ojca w kurorcie Jaremcze, bo przecież od tego wydarzenia zaczęły się dla rodziny dziadka ciężkie czasy….

________________________________

Daniel Mendelsohn – Zagubieni. W poszukiwaniu sześciorga spośród sześciu milionów

Advertisements

7 thoughts on “opowieści koliste

  1. AsHa pisze:

    Tak, zauwazam to sama piszac tak bardziej „opisowo”, czasem w niewinnym zdaniu, ktorego intencja – wprawdzie nie od poczatku jasna i dokladnie sprecyzowana – jednak zaczyna sie wic wokol innego motywu i robi sie z tego wlasnie taka historia w historii. I to jest troche jak tworzenie universum w universum. Powiedzmy;))
    Ale chyba to lubie w pisaniu. Nic do konca nie wiadomo. To troche jak nowy swiat, ktory tworzy sie wraz z poczatkiem a koniec nie jest wcale zakonczeniem – czesto – jest wrecz nawiazaniem do nowego…
    pa!

    • signe pisze:

      AsHa, Ty właśnie tak piszesz, jesteś świetną opowiadaczką, ja się tym u Ciebie fascynuje, sama nie umiem opowiadać, widzę te Twoje szkatułki otwierane i zamykane nagle, bo otwiera się następna…

  2. AsHa pisze:

    Ach, swietna opowiadaczka…dziekuje, to piekne, ze tak to odbierasz.
    Nie prawda, ze nie umiesz, bo opowiadasz swietnie, masz w sobie cos poetyckiego, tu jest mniej epiki a wiecej poezji. Ty zauwazasz przestrzen pomiedzy. Tak bylo zawsze odkad zaczelam Cie odwiedzac. Bardzo magiczny teren, na ktorym snujesz swoje opowiesci, on ma w sobie nie tylko tresc ale i atmosfere – i do tego jest emocjonalny. Ale w inny sposob, niz ten mi znany. Twoje emocje nie sa narzucane odbiorcy, nie sa tak spolaryzowane. One sa jak podmuchy wiatru i jakies magiczne oddechy. Tak to odbieram.
    pa Signe, dzis jest dobrze.

  3. signe pisze:

    AsHa, dziś jest dobrze:) magiczne oddechy, oj;)

  4. AsHa pisze:

    Oddechy i wiatr…Moze w ogole jests dla mnie bardzo eteryczna – efekt ten poglebia naturalnie anonimowa oslona netu. Ale niech tak bedzie. To taka czysta duchowosc. Lubie taki kontakc. Tez.

    • signe pisze:

      AsHa: ja lubię tę anonimowość, moge być tylko tyle, na ile mogę… dobrze, że lubisz Też taki kontakt, dzięki:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.