niewidzialne miasto

Posted: Listopad 7, 2012 in literatura włoska
Tagi:

Wydaje się,  jakby internet był o tej porze czymś o wiele większym niż dane mi było dotąd poznać. Otaczają mnie nieznane wymiary rzeczywistości, o ile to ona. Czarno. Grunt suchy. Coś się wydostaje. Przypomina mi to jakieś  „Niewidzialne miasto” z tych , które opisuje Italo Calvino, chociaż widoczność, z powodu panującej elektryczności, całkiem dobra:

Nie jest powiedziane, że Kublaj-chan wierzy we wszystko, co opowiada mu Marko Polo, opisując miasta, które odwiedził podczas spełniania swoich misji, ale bez wątpienia władca Tatarów słucha młodego Wenecjanina pilniej i uważniej niż któregokolwiek ze swych posłów czy wysłanników. W życiu monarchów jest chwila, która przychodzi w ślad za uczuciem dumy z ogromu podbitych terytoriów, po melancholii i uldze wywołanej świadomością, że już wkrótce zrezygnujemy z poznawania ich i pojmowania, odczucie niby pustki, które ogarnia nas pewnego wieczoru wraz z zapachem słoni po deszczu i popiołu z drzewa sandałowego stygnącego w kadzielnicach; zawrót głowy, który wprawia w drżenie rzeki i góry, wypisane na płowych grzbietach planisfer, skręca w zwitek doniesienia o coraz to nowych klęskach, ponoszonych przez ostatnie nieprzyjacielskie oddziały i łuszczy lak na pieczęciach królów nie znanych nam nawet  z imienia (…).

__________________________________

Italo Calvino – Niewidzialne miasta

Reklamy
Komentarze
  1. AsHa pisze:

    To byly klimaty…ten zapach sloni po deszczu i popiolu drzewa sandalowego…pamietam jak bylam mala to wciaz slyszalam cos o tym drzewie i nic nie moglam zdobyc do wachania. Potem siostra kupila sobie jakies perfumy firmy Coty o tej nazwie i pomylsalam wtedy – a! to tak musi pachniec to cudowne drzewo sandalowe! i zachwyt moj nie mial granic…;)

    Swietny ten kawalek z nieiwdzialnego miasta. A net to faktycznie tez cos takiego. I podbijamy/odkrywamy jego czastki kazdego dnia. To wszystko jest wprost niewiarygodnym symbolem. Gdzie nie spojrze to one…I ten wiatr…

  2. signe pisze:

    słonie po deszczu na pewno pachną niesamowicie:) sandałowe drzewo też bardzo cudownie i jakoś urzeczywistniająco, to nie jest byle jaki dym:)

  3. Kropka:) pisze:

    Ciekawe w jakim jęzku oni się ze sobą porozumiewali?

  4. signe pisze:

    Kropko, może w wewnętrznym języku Italo Calvino, on chyba w ogóle miał pomieszane języki:)