maninbo. dziesięć tysięcy istnień

okladka_3D_KoUn_

Muszę mimo wszystko zacząć znów oddychać:

trzymam w ręku i kładę przy sobie najdziwniejszą księgę, jaką kiedykolwiek miałam.

Mam ją.

Chcę ją mieć tak bardzo, jak można coś mieć.

Nie mogłabym jej nikomu pożyczyć i nie mogłabym czytać pożyczonej.

Muszę ją trzymać oburącz, jest duża i ciężka. Muszę dotykać okładki twardej. Musi być to książka papierowa.

Pisana pismem koreańskich znaków, tak jakby to wszystko było obrazem, malunkiem.

Wszystko, o poszczególnych osobach.

opis książki: znak.com.pl >>

(można tam zajrzeć do środka)

więcej:

poezja nie jest sztuką układania wierszy >>

schowane >>

wiersze pustelnicze >>

szczęście wraca, kiedy wykopie się nową studnię >>

Reklamy

2 thoughts on “maninbo. dziesięć tysięcy istnień

  1. Kropka:) pisze:

    A tak sie ładnie po japońsku tytuł zaczynał… Zajrzałam do recenzji, brzmi zachęcająco. Wierszem osoby… Wierszem sny;) Oni nie czytali roku Twoich snów wierszem, Signe, dlatego piszą, że to dziło nieporownywalne.

  2. signe pisze:

    Kropko:) dziękuję bardzo:) no nie czytali oni:) dlatego:) jesteś niezrównana:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.