droga powrotna

Zgubiłam sen, ale jeśli nie tam, za zamkniętymi oczami, to jest on gdzie indziej. Studiuję podręcznik Stephena Kinga do uzdrowień.  O to chodzi w tym horrorze, który dla mnie ma od wczoraj tytuł „37 sposobów interprertacji snów”.  Niestety, czytanie fabuł jest stratą czasu,  to, co najważnejsze, zwinięte jest w drobnych wrażeniach,  flirtach kwantowych i w poezji.  Stephen King wie.  Na szczęście dla siebie lubi chyba czynność pisania, czynność klikania. Kiedy opisuje dziejstwa, które wyobraźnia stwarza w sekundę, on musi na to zużyć kilka godzin, na tym polega sztuka.

Pod pozorem sztuki literackiej kryje się tam inna, chociaż to naprawdę wygląda tylko na opisy, ale sprawdzam. Różne rzeczy wychodzą z tej książki na jaw,  odbieram je w swojej jawie, wydarzają się.

Po wypadku sama narysowała sobie drogę powrotną do świata. –  pisze King. – Dosłownie – powiedziałem, obsypując się gęsią skórką od stóp do głów. Bo przecież ja zrobiłem to samo. Dokładnie to samo, dokładnie w tym samym miejscu – na Duma Key.

Nie pojadę na Duma Key i nie umiem rysować, ale w pewien sposób umiem robić to samo. Wracam do umiejętności z dzieciństwa: umiem zmieniać książki, tam, w środku. Przemieniam je zgodnie z tym, co muszę wyczytać. Każda książka, którą czytam, staje się w ten sposób podręcznikiem do uzdrowień.

Miałem przed sobą jej pierwszy rysunek, ten, który wcale nie był rysunkiem, tylko niepewną kreską biegnącą przez środek kartki. Podniosłem go lewą ręką, zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie, że dotykam go prawą dłonią (…). Starałem się dostrzec palce przesuwające się po tej niezdecydowanej linii. I udało mi się, przynajmniej w pewnym sensie, ale jednocześnie ogarnęła mnie rozpacz. Czy miałem to zrobić z wszystkimi jej obrazkami? Było ich chyba ze sto pięćdziesiąt i to skromnie licząc. A jeśli chodzi o praktyki parapsychologiczne, to zdecydowanie nie byłem ekspertem.

„Spokojnie. Nie od razu Paryż zbudowano”.

Nie mówi się w tym przypadku Paryż tylko Rzym. Ale dla mnie naprawdę dziś w pewnym sensie zaczyna się Paryż. Dużo w ciągu paru dni będzie  znowu miało związek z Paryżem. Nie mogło być w tej książce nic  innego dzisiaj napisane/przeczytane.  Strona 468.

_____________________________________________

Stephen King – Ręka mistrza

więcej: jak zrobić świat >>

Reklamy

2 thoughts on “droga powrotna

  1. peatero pisze:

    „to, co najważnejsze, zwinięte jest w drobnych wrażeniach, flirtach kwantowych i w poezji” – bardzo tak, tak!
    nie ma żadnego dzieła jako takiego; jest dzieło odbierane przez Ciebie i w tym momencie; kiedy indziej, przez kogoś innego to już nie ta powieść, nie ta piosenka, nie ten wiersz;
    znalazłaś jak widzę czytnik ; potrafisz nakierowując go na Kinga czytać swój śnieniowy poradnik „37 sposobów interpretaci snów”; ten czytnik to przecież Twój umysł nieprawdaż? nie było więc czego znajdywać tylko rozproszyć co nieco
    37 Paryżów … a Celsjuszów?

  2. signe pisze:

    Peatero, naprawdę dobrze to wytłumaczyłeś, mam czytnik, to ten umysł, tak, myślę, że to on…
    celsjuszów nie było:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.