marzenie ściętej głowy

Tajemnicza ręka śnienia kazała mi wziąć dwie książki z biblioteki i wyjść.  Okazało się, że obie są piękne i obie są o Grecji, o której w ogóle nie myślałam,  nigdy nie myślę o Grecji. Nie czytam równocześnie jednej przez drugą, bo mogą być mi dane dwie odrębne Grecje.  Zaczęłam od Millera, który leży tam, w swojej Grecji, na słońcu nie myśląc o niczym i z tego niemyślenia wynikają wnioski skrajne:

Nie lada to wyczyn  utrzymać pustkę w głowie, bardzo zdrowy wyczyn w dodatku. Milczeć przez cały dzień, nie czytać gazet, nie słuchać radia ani plotek, pogrążyć się całkowicie w lenistwie, pozostać absolutnie obojętnym na losy świata – oto najlepsze lekarstwo, jakie człowiek może sobie zaaplikować. Wiedza książkowa powoli z nas opada, problemy roztapiają się, zanikają, więzy zostają łagodnie zerwane, myślenie, kiedy raczymy sobie pofolgować myśleniem, staje się bardzo prymitywne, ciało zmienia się  w nowe, cudowne narzędzie; patrzymy na rośliny, kamienie, ryby innymi  oczami; zastanawiamy się, co ludzie chcą osiągnąć uwijając się jak w ukropie, wiemy, że gdzieś toczy się wojna, ale pojęcia nie mamy, o co się biją lub dlaczego ludziom sprawia taką rozkosz wzajemne mordowanie się; patrzymy na taką Albanię – kraj ten bez przerwy tkwił mi w oczach – i mówimy sobie: wczoraj należała do Grecji, dziś do Włoch, jutro może należeć do Niemiec czy Japonii; i mówimy sobie, a niechaj będzie, czyja chce. Kiedy jesteśmy w zgodzie z sobą, bez znaczenia jest, jaka flaga powiewa nad naszą głową, do kogo co należy, czy mówimy po angielsku, czy po hotentocku. Brak gazet, brak wiadomości o tym, co ludzie robią w różnych częściach świata, aby sobie utrudnić czy ułatwić życie, jest największym błogosławieństwem. Gdybyśmy potrafili obejść się bez gazet, zrobilibyśmy wielki krok naprzód, jestem tego pewien. Gazety rozsiewają kłamstwa, nienawiść, chciwość, zawiść, podejrzliwość, strach i złość. Nie potrzebujemy prawdy podawanej przez pisma codzienne. Potrzebujemy spokoju, samotności i odpoczynku. Gdybyśmy potrafili gremialnie zastrajkować i uczciwie wyzbyć się wszelkiego zainteresowania tym, co robi nasz bliźni, wstąpiłoby w nas nowe życie. Moglibyśmy nauczyć się obchodzić bez telefonów, radia, gazet, bez jakichkolwiek maszyn, przemysłu, fabryk, kopalni, materiałów wybuchowych, okrętów wojennych, polityków, adwokatów, konserw, przyrządzików róznego autoramentu, nawet bez żyletek czy celofanu, bez papierosów, bez pieniędzy. Wiem, że to marzenie ściętej głowy.

[ale byłoby pięknie bez celofanu itd, pisane to było w 1939 roku, do 1941 ewentualnie]

__________________________________________

Henry Miller – Kolos z Maroussi

Reklamy

5 thoughts on “marzenie ściętej głowy

  1. […] więcej: marzenie ściętej głowy >> […]

  2. Asha pisze:

    Mowi jakby czytal moja dusze. Tak! Jestem ta lazy Asha i tak, jestem za gremialnym odpuszczeniem sobie. Dobrze to napisal, juz sie zapalilam i az sie rwe to tej wizji. To chyba duzo o mnie mowi, musze to przemyslec;) Dziekuje i dobranoc!

  3. signe pisze:

    AsHa, dobrze napisał:) jeszcze ma takie porywające opisy, czytam dalej, nie wiedziałam, że on pisze tak piękne, wiedziałam dotąd tylko, że pisze bardzo dobrze

  4. MrsDalloway pisze:

    Zamierzam sięgnąć. Zachęciłaś mnie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.