człowiek, który potrafi opisać wszystko

W tym dniu, który miał momenty całkiem czarne i całkiem białe – teraz wisi w powietrzu jakaś żelazista, w czymś bladobiałym umoczona mgła, tło oczywiście ciemne – czytałam tę nieprawdopodobną grecką opowieść H. Millera, tego typa, którego „Zwrotnikom”, z powodów rażących, nie mogłam dać rady. A teraz właśnie czytam i porywa mnie to, zabiera z ziemi, chociaż pisze o skałach, świetle, słońcu, księżycu,  orłach wylatujących z gniazd, otchłaniach morskich o zachodzie. Dopiero wierzę, że człowiek czasami potrafi opisać wszystko.

W tym punkcie możemy właściwie odrzucić kompas. Czy potrzebny jest kompas na drodze do tworzenia? Stanąwszy na tej skale utraciłem  wszelkie poczucie kierunku na ziemi. To, co mi się wydarzyło od tego momentu miało charakter postępu, nie kierunku. Zatraciłem wszelki cel  poza trzymaniem się ścieżki, z którą całkowicie się zespoliłem. Odtąd każda stacja znaczyła wstępowanie w nową szerokość i długość duchową. Mykeny nie były miastem większym od Tirynsu ani Epidaur piękniejszy od Myken: każde było tak inne, że zupełnie straciłem skalę porównawczą. Mogę się posłużyć tylko jedną analogią, aby dać  pojęcie o naturze tej podróży, stanowiącej iluminację, która zaczęła się na Poros, a skończyła w Tripolisie po jakichś dwu miesiącach. Muszę przypomnieć czytelnikowi wniebowstąpienie Serafity widziane przez jej wiernych uczniów. Moja podróż była podróżą w jasność.

________________________________________

Henry Miller –  Kolos z Maroussi

Advertisements

One thought on “człowiek, który potrafi opisać wszystko

  1. […] człowiek, który potrafi opisać wszystko >> […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.