śliżyki

Te śliżyki. Zawsze tylko w rodzinie wspominane jak jakieś śnienie i nikt już nie wiedział, co to jest. Znalazłam. Co nie znaczy, że zamierzam zrobić:

pół szklanki cukru
szklanka mąki
pół kilograma maku
łyżka masła

5 godzin

Mak zalewamy wrzącą wodą i odstawiamy do przestygnięcia. Wodę odlewamy, a mak znów zalewamy wrzątkiem i odstawiamy – tym razem na pół godziny. Wodę odlewamy, a mak dwa razy mielimy w maszynce. Znów gotujemy wodę – tym razem około półtora litra – i znów zalewamy nim mak, tym razem dodając jednak cukier. Odstawiamy w chłodne miejsce. Z mąki i niewielkiej ilości wody zagniatamy ciasto. Po chwili dodajemy stopione masło i znów wyrabiamy ciasto, z którego następnie wyrabiamy wałki o średnicy kciuka. Z nich to wycinamy małe kluseczki o kształcie romba.
Blaszkę posypujemy mąką i układamy na niej kluseczki i pieczemy do złotego koloru. Na kilka godzin przed kolacją wkładamy do makowej masy. Wyjmujemy bezpośrednio na głębokie talerze.

stąd >>

Reklamy

6 thoughts on “śliżyki

  1. A co to są makówki?

  2. Asha pisze:

    ! a ja nie mam tej slynnej maszynki, bo wciaz die na latwizne w tych sprawach…zapamietam i moze w koncu sobie kupie taka maszynke. ostatnio nawet prawie chcialam. boje sie tej pracy w kuchni, za duzo, za duzo, a ja chce coraz mniej tam byc. jakos mi sie nie chce. ale lubie miec cos fajnego w planie do zrobienia.
    dziekuje, kocham mak!!!

  3. signe pisze:

    a to chyba Ty wiesz, PsiZębie, o makówkach, ja nic nie wiem:)

  4. signe pisze:

    AsHa, ja też nie mam tej słynnej maszynki i idę na łatwiznę:)
    no ale pomyśl, taki mały mak przekręcać dwa razy, to jest czynność dla szczególnie spokojnych wewnętrznie,
    tak sobie napisałam o tych śliżykach, żeby wreszcie wiedzieć

  5. signe pisze:

    ach, to jest inne niż śliżyki, ale mak może taki sam:)
    makiełki tam jest napisane, też ładnie

Możliwość komentowania jest wyłączona.