najdalsza podróż

Posted: Styczeń 6, 2014 in literatura psychologiczna, literówki
Tagi: , , , ,

Tego dnia, kiedy umarł Widun, czytałam „Najdalszą podróż” Grofa, którą zostawiłam po świętach niedoczytaną,  nie bardzo mi się spodobała. Tym razem dotarłam do rozdziału „Historia terapii psychodelicznej osób umierających” i jednym tchem przeczytałam do końca. Myśląc też o Widunie, że on może wie to wszystko sam z siebie, nigdy nie mówił o śmierci nic złego, chociaż widział niejedną śmierć. Miał różne tajemnicze wiadomości ze świata tajemniczego, który rozmaicie nazywał.

Tu jest parę wypisków z wcześniejszego czytania >>

Tego dnia zanotowałam tu rano wypisek o smutku, dopiero potem zaczęłam czytać opisy tego, jak spokojne, podniesione na duchu i pochłonięte pięknem jeszcze im dostępnego życia stały się osoby śmiertelnie chore, którym zostało parę tygodni-dni życia, po sesjach z LSD, który jest teraz uważany za narkotyk i niedozwolony.  Te wszystkie doświadczenia przeprowadzano w szpitalu stanowym Spring Grove w Castonville, na przedmieściach Baltimore w latach 1967-1974, przed zakazem posługiwania się LSD i podobnymi substancjami nawet do celów medycznych, tak jak to jest teraz.  Stanislav Grof pisze, że od roku 2004 są możliwości jakiegoś powrotu do tych programów, prowadzonych pod kontrolą lekarską, dla osób chorych terminalnie, w szpitalach. Koncentrują się na łagodzeniu niepokoju, uwalnianiu od bólu i poprawie jakości życia.

W tej książce opisane są przypadki uwolnienia od bólu i od lęku.  Wszystko czyta się z wielką ulgą, że to możliwe. LSD występuje jako przyspieszacz transpersonalnych stanów świadomości, które można osiągać inaczej i dzieje się to jak długo ludzki świat istnieje, ale trzeba na to więcej czasu niż mają osoby śmiertelnie chore. W każdym razie pomyślałam, że dla ludzi umierających w takich warunkach świadomościowych, jakie teraz panują wokół śmierci, dla których umieranie jest często największym koszmarem życia i torturą często niczym nie łagodzoną (można poczytać różne historie w tzw. akcji „umieranie po ludzku”>>) byłoby cudem przeżywać śmierć bez bólu i lęku,  jako niestraszną  część życia.

Tym bardziej, jak pisze Grof i jak wszyscy wiedzą,  że ludziom umierającym podawane są naprawdę niebezpieczne i silnie uzależniające narkotyki. O ile są podawane. O tym myślałam tego dnia. Dzięki tej książce tego dnia wierzyłam, że umieranie może być dobre.

___________________________

Stanislav Grof – Najdalsza podróż

Reklamy
Komentarze