metoda widuna na polszczyznę

Posted: Styczeń 8, 2014 in literatura blogowa, literówki
Tagi:

Przesadzał mocno z tą swoją prymitywną polszczyzną, ale miał na nią swój  autorski sposób i to jest patent, @Stefan Grass:

Codziennie przeraża mnie świadomość mojej ubogiej polszczyzny i równie nędzny zasób słów jakimi posługują się moi rodacy. To samo mogę powiedzieć o angielskim, który widzę i słyszę każdego dnia. Słowa to energia. Mówiąc i pisząc produkujemy prąd, wibracje, częstotliwości, a te mają jakiś wpływ na nasze samopoczucie, myślenie,akcje, reakcje i interakcje. Walczę z moją prymitywną polszczyzną na różne sposoby. Szukam słów, których nie znam i nie używam na co dzień. Przed zaśnięciem staram się ulokować w mózgu jakieś mało używane, pozytywne, dobre słowo, które będzie moją nitką Ariadny w sennych wędrówkach po labiryncie nieznanych światów. Gdy budzę się rano, pytam siebie z jakim słowem chcę zacząć dzień. O sole mio? Czy „ech, co za ohyda!” Bo takie słowa będą drgać w mojej podświadomości do późnej nocy, magnetycznie przyciągając do siebie te wibracje, które tworzą z nimi harmonie lub dysonanse. Dziś myślę o słowach, które widzę przed sobą codziennie, ale one są tylko jak znaki w nutach, które ignoruję w komponowaniu muzycznego poematu dnia. Każdy zginający się człon palca to mój knykieć. Eureka! Kiedy ostatnio pojawiło się to piękne słowo w mojej miałkiej polszczyźnie? Rzadziej niż eureka. Zaglądam do wiki pod hasłem „oko” i jestem porażony woltażem nowosłowia. Toż ja mam „sztyfciki” w oczach, siatkówkę (brawo sport oczny), wyrostki rzęsowe itepe itede…Jak dawno temu użyłem słowa „tęczówka”, patrząc w lustro na moje wyblakłe oczęta? Gdzie jest moja codzienna tęcza?(…).

PS. Te bratki, to cuda które kwitną na balkonie, nawet w tych zimnych, słotnych dniach. Moje kwieciste słowa.

uroczysko 30.11.09

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.