ujawnić śmieci

Posted: Styczeń 14, 2014 in literatura amerykańska
Tagi: , , ,

Przeczytałam to opus magnum DeLillo, jak niektórzy nazywają „Podziemia”, ale wolę jego dzieła mniejsze. To porażająca rozmachem i ambicją powieść ukazująca całą złożoność świata drugiej połowy XX wieku. [z okładki]. Nie podoba mi się. DeLillo potrafił napisać „Performerkę”, „Punkt Omega”, „Nazwy” i „Biały szum”, to są jego dzieła moim zdaniem większe, objętościowo nieduże. W ponadosiemsetstronicowych „Podziemiach” znika to, co mnie trzyma przy jego książkach mniejszych, dar koncentracji, kondensacji, skupienie i namysł w sytuacji świata, którego cechą jest tłum, media, śmietniska i podobne sprawy. W „Podziemiach” to wszystko jest i przypomina się czasem jakby faulknerowskim klimatem, ale nie potrafię czytać opisów meczów na siedemdziesiąt stron i długich dialogów w barach. Mało miejsc, gdzie mogłam się zatrzymać, a zawsze było tam o śmieciach i śmieciowiskach, o tym można się z tej książki dowiedzieć dużo, to bezwzględnie ważne.

Krajobraz przyszłości. Prędzej czy później będzie to jedyny typ krajobrazu, jaki ocaleje. Im bardziej toksyczne odpady, tym więcej trudu i forsy strwoni turysta, żeby je zwiedzić. Tyle że moim zdaniem nie powinniście odcinać dostępu do zwałowisk. Owszem, najgorsze trucizny trzeba izolować. W ten sposób cała sprawa urośnie, stanie się bardziej złowieszcza i magiczna. Ale zwykłe odpadki z gospodarstw domowych należałoby składać w macierzystych miastach. Ujawnić śmieci. Niech je ludzie zobaczą i uszanują. Nie ukrywać infrastruktury śmieciarstwa. Stworzyć całą jego architekturę. Zaprojektować wspaniałe gmachy, przetwarzać w nich surowce wtórne i zachęcać ludzi, żeby zbierali własne śmieci, przywozili je i sami wzrzucali pod prasy i na przenośniki. Niech każdy pozna swój własny chłam. A trefny towar, odpady chemiczne i nuklearne, utworzą daleki, nostalgiczny pejzaż. Będą z tego jeszcze autokary wycieczkowe i widokówki, ręczę.

______________________________

Don DeLillo – Podziemia

 

Reklamy
Komentarze