widzialność duszy

Piękne, cudownie proste, zabrałam od Salvate Katowice, fejsbuk:

jung salvate

tu jest dalej:

jung salvate 2

Reklamy

11 thoughts on “widzialność duszy

  1. bhawa1 pisze:

    Bardzo mądre! Tylko czy prawda metafizyczna jest prawdziwa?

  2. Asha pisze:

    Obojetne o jaka prawde chodzi ja zawsze zdaje sie na to, co mam – cialo i Psyche i jesli cos nie gra to one mi juz pokazuje – mowie na to na ogol w skrocie – musze sie zdac na swoja percepcje…To sa moje indykatory. Innych nie posiadam. Jasne, ze sa jeszcze inni, ktorzy niby jak postacie ze snu z nami maja wielkie zwiazki – lecz inni nie moga zastapic mi moich wslasnych dochodzen do prawdy. Zwierciadla sa rozne, czasem nawet lekko skrzywione – w ludzkim wydaniu – to skrzywienie wlasna percepcja…wiec lepiej zdje sie na wlasna, bo widzenie poprzez innych czesem bardzo znieksztalca.

    Jung potrafi sprawy nazwac po imieniu.

    pa!

    • signe pisze:

      AsHa, tak, to jest właśnie nazwane po imieniu, wcale nie trzeba dużo tego nazywania, różnym ludziom zadawałam takie pytanie z różnymi skutkami,
      bywały podobne odpowiedzi, ale wcale nie tak proste i wcale nie często

  3. Kropka:) pisze:

    Hmm, a mnie się niedawno zdawało, że widziałam czyjąś duszę. Na pewno nie działała ona w oderwaniu od woli właściciela, ba! we współpracy. Jednak była odważniejsza od ciała, bo zdawało jej się, ze jej nie widać. Signe, TY wiesz, ze nie jestem żartownisiem;) Jestem ciekawa odpowiedzi. Wiesz, ze ja czasem coś słyszę, widzę. Dzieliłam się tym już z Tobą. Wiem, ze może to budzić sceptyczne reakcje. Ale pomyslałam wtedy o szamanach. Że oni widzą, muszą widzieć coś więcej. (Ja za to nie widzę, co tu pisze, bo znowu zjada obraz:( …”jak” tu piszę…)

    • signe pisze:

      Kropko, nie wiem, jak to jest, wierzę, że niektórzy widzą i słyszą coś niewidzialnego i niesłyszalnego,
      przyjmuję do wiadomości,
      ja tego nie znam, muszę szukać duszy w jej przejawach,
      ale zdarzają się niezwykłe rzeczy na granicy świadomości, na granicy pola widzenia, różne niezwykłości, nie mogę ich przypisać ani samemu widzeniu,ani slyszeniu,
      najczęściej to mniej lub bardziej rozbudowane zdarzenia synchroniczne,
      nie jestem sceptyczna, jestem ciekawa:)
      wiem, że szamani w ogóle doświadczają więcej czy może inaczej, bo w odmiennych stanach świadomości, różnią się od ludzi, których coś zwariowało tym, że potrafią „tam” do innych światów pójść, widzieć, przeżyć, porozumieć się z „duchami” ( piszę tak, bo to co się uważa za duchy to różne istnienia) a potem normalnie wrócić i przynieść stamtąd lekarstwo czy wiadomość,
      szaman nie robi tego niechcący, ma dar, ale musi się potem uczyć, jak z niego korzystać, za to dostęp do innych stanów świadomości mogą mieć wszyscy,
      więcej nie wiem:)

  4. Asha pisze:

    Wszyscy mamy w sobie potencjaly. Szamanizm to jedna z tych sciezek. Mysle, ze trzeba sie owaznie identyfikowac, jesli je w sobie czujemy. To podstawa. Byc szamanem!

  5. Asha pisze:

    odwaznie! :=))

  6. signe pisze:

    tak, potencjały mamy wszyscy, ale dopóki to nie jest rozwijane, niewiele z tego wynika, szamaństwo to naturalna rzecz,
    dopisałaś właśnie „odważnie”, tak, tak, tak, odważnie:)

  7. Kropka:) pisze:

    Signe, dziękuję Ci za odpowiedź* Nie chcę pisać szczegółowo, dodam tylko coś, ogólnikowo:) Z niektórymi osobami, z którymi jestem bardzo róznych relacjach, „mam” telepatię. Tak mi się wydaje. Tyle, ze czasem ja „odbieram” ich. Czasem oni „mnie”. Musze czekać na kolejna „okazję”, która znowu (mam nadzieję) to potwierdzi. Ale tego człowieka zdarzyło mi sie już „odbierać”, więc cos musi chyba być na rzeczy… Pozdrawiam. Przeglądam wpisy o Ukrainie, ale już nawet nie wiem jak komentować. Bardzo przekonujące było, jak gdzieś napisałaś, ze podobno przewroty muszą z załozenia czy z zasady odbywać sie w tak dramatyczny sposób… Szkoda mi tych ludzi…

  8. signe pisze:

    Kropko, rozumiem chyba,
    i że to się ludziom zdarza, ja mam takie coś z kimś na dużą odległość i niezbyt dużą znajomość, nie oznacza to jakiegoś w zwykłej rzeczywistości wielkiego porozumienia dusz czy bliskości,
    coś czasem tak przebiega, nie wiem jak to jest,

    o Ukrainie to tak, myślałam, że jeśli już przewrót, to dramatycznie, ale to jest często proces ignorowany tak długo, aż doszedł do miejsca, gdzie nic innego niiż przewrót nie jest możliwe,
    wcześniej długo było tam to, co nazywam śnieniem,
    dlatego w ogóle o tym śnieniu piszę, że ono „wie” wcześniej i zauważone, uświadomione, pozwala zmienić tor, ale to potrzebne było znacznie wcześniej,
    rewolucje są chyba tam, gdzie nie zauważa się (albo nie dopuszcza się ) tego, co w tle, drugiego planu, subtelnych tendencji

Możliwość komentowania jest wyłączona.