mówienie obrazami, czerwona księga

od kobietyzwody z komentarza do drogi snów i śnienia:

w Czerwonej Księdze Jung opisuje swoje pierwsze doświadczenie wizyjne, to samo, które później opisał jako technikę aktywnej wyobraźni
na początku wzdraga się przed nim i waha, rozmawia z duchem czasów współczesnych (prawdopodobnie symbolizującym umysł) i duchem głębi, który “przyszedł do niego”
czuje się odarty ze wszystkiego, kim był, cała sława, bogactwo i szczęście rodzinne tracą znaczenie, nie może odnaleźć połączenia ze światem, napływają obrazy, na które nie ma słów
ten fragment jest właśnie z tego momentu:

“Po tym wszystkim moje człowieczeństwo stanęło przede mną i powiedziało: “Cóż za samotność, cóż za pustkę i opuszczenie nakładasz na mnie kiedy mówisz takie rzeczy! Pomyśl o zniszczeniu istnienia i strumieniach krwi płynących z poświęcenia, którego wymagają głębiny.”

Ale duch głębi powiedział: “Nikt nie może ani nie powinien wstrzymywać poświęcenia. Jako, że poświęcenie nie jest destrukcją, jest ono kamieniem węgielnym tego co ma nadejść. Czyż nie macie klasztorów? Czyż nie macie niezliczonych tysięcy, którzy odeszli na pustynię? Powinniście nieść klasztor w sobie. Pustynia jest w was. Pustynia wzywa was i na powrót przyciąga do siebie, i nawet jeżeli przykulibyście się żelaznymi kajdanami do świata swych czasów, wołanie pustyni zerwie wszystkie łańcuchy. Zaprawdę przygotowuję was na samotność.”
(…)
Mowa moja jest niedoskonała. Nie jest tak dlatego, że chciałbym błyszczeć poprzez słowa, to niemożność odnalezienia słów sprawia, że mówię obrazami. Niczym innym nie jestem w stanie wyrazić słów z głębi.”

_________________________________
– Carl Gustaw Jung, “The Red Book”, Prologue

Reklamy

5 thoughts on “mówienie obrazami, czerwona księga

  1. kobietazwody pisze:

    pustynia i klasztor w nas – ciągle wracam do tego obrazu

    • signe pisze:

      ja też ciągle do tego wracam: to jest dość brutalnie powiedziane:)

    • kobietazwody pisze:

      ah no bo to jego brutalizm intelektualny ;)

    • signe pisze:

      no tak, brutalizm, mam akurat takie zdanie: ” Gdyby była pani analityczką, nie występowałaby pani w roli adwokata inflacji. Niech pani spróbuje np. zachwalać inflację w obecności Niemca, niech mu pani powie, jakie to przydatne doświadczenie – nie minie parę minut, a ten człowiek skręci pani kark”, to jest rok 1932

  2. Asha pisze:

    Przejmujace!

Możliwość komentowania jest wyłączona.