z planety życzliwych obcych

Wpada mi w ręce przeszłość. Do przeszłości wchodzi się po to, aby coś ofiarować albo coś sobie stamtąd wziąć. Na razie biorę z jakąś jednak niepewnością (zapamiętać ten niepewny znak) słowa: ale jest nadzieja.

uwaga! tu mowi alinka! bloguje do was z innej planety, oddalonej od ziemi o poltora roku lotu statkiem  kosmicznym, dokad z pomoca zyczliwych obcych udalo mi sie uciec.
pisze teraz zeby ostrzec was przed grozacym niebezpieczenstwem. ziemie spotka zaglada, konkretnie wielka wojna nuklearna wszystkich ze wszystkimi, a mowiac jeszcze scislej, kazdy kto ma jakies rakiety wystrzeli je w strone, ktora uzna w chwili histerycznej paniki za najbardziej odpowiednia. nawet sie dobrze nie zorientujecie o co chodzi, bo internet padnie w pierwszych minutach konfliktu, a w poltorej godziny bedzie po wszystkim. bez dogrywki. grzyby wyrosna na niebie jak meteoryty w czasie deszczu, a swiat przeminie na nim jak lzy.
ale jest nadzieja! (…).

mydziecisieci >>

Reklamy

2 thoughts on “z planety życzliwych obcych

  1. asha1111 pisze:

    :)) Jest nadzieja…

  2. signe pisze:

    jest, no jest, no jest, tak jest :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.