życie w umownym świetle dziennym

Posted: Czerwiec 6, 2014 in literatura psychologiczna
Tagi: , ,

Niespodziewanie  Saul Bellow podczas odbierania Nagrody Nobla w 1976 r wypowiedział się przeciwko temu, co m.in. Mindell nazywa rzeczywistością uzgodnioną, a jest ona uzgodniona tak, że trudno w niej żyć i  jak się okazuje, wcale nie przesadzam.  Jest łatwość pomieszania pojęć. Życie w umownym świetle dziennym, nadmiar nierzeczywistości,  nadużycie prawdy,  fałszywe życie – to ta sama rzeczywistość uzgodniona w różnych odsłonach.  W tym wszystkim śnienie jest przynajmniej rzeczywistością nieuzgodnioną i nie zmusza do życia w umownym świetle dziennym.

Saul Bellow o życiu w umownym świetle dziennym:

Obrazy, które przychodzą do nas w tym umownym świetle dnia, tak nudne dla nas wszystkich, czerpią ze współczesnej wizji świata. Wstawiamy do naszych książek konsumenta, urzędnika państwowego, kibica piłkarskiego, kochanka, telewidza. W tym ujęciu, w umownym świetle dziennym, ich życie jest rodzajem śmierci. Istnieje inne życie, pochodzące z uporczywego poczucia tego, czym jesteśmy, które neguje te „dzienne” ujęcia i fałszywe życie – śmierć w życiu – jakie one dla nas tworzą. Bo są one fałszywe i wiemy o tym, a nasz ukryty i niespójny opór wobec nich nie może ustać, bo ten opór wyrasta z upartych przeczuć. Być może ludzkość nie może znieść nadmiaru rzeczywistości, ale nie zniesie też nadmiaru nierzeczywistości, nadużycia prawdy

____________________________________

Huston Smith – Oczyścić drzwi percepcji

więcej: wszystko oddycha razem >>

Reklamy
Komentarze
  1. asha1111 pisze:

    Tak! to ta sama rzeczywistosc uzgodniona, faktycznie w innej odslonie, lecz super, bardzo trafnie to dociera do mnie. Nie znam az tak Mindella – tu troche od Ciebie – ale wiem o co chodzi, tak, wiem:) i musze powiedziec, ze czytajac ten maly urywek bardzo wielki mam rezonans bo WCIAZ TAK CZUJE. To moze nie jest falszywe zycie ale jednak rzeczywistosc ogolnie pojmowana, caly ten System wartosci…wszystko sprawia, ze ja osobiscie dostaje nieraz wrazenia jakbym byla w jakims „falszywym filmie” biorac jedno z tut. powiedzonek okreslajacych rodzaj zdziwienia (towarzyszy mi wciaz) itp. Tak, ze temat wciaz aktualny – dopoki Jakis cwany naukowiec odkryje w koncu za pomoca rownan i wyostrzonej percepcji, ze jednak nasz model postrzegania tej rzeczywistosci juz w samym fundamentalnym zalozeniu pada.
    Struktury tej naszej uzgodnionej rzeczywstosci tak mocno wdarly sie do swiadomosci, ze sprawa staje sie dosc…hmm…trudna? nie wiem. Trudno tu o Jakis konkret.

    pa!

    • signe pisze:

      nie, nie fałszywe życie, chociaż czasem na to wychodzi, są chwile wymagające innego życia niż pozwala ta rzeczywistość umowna,
      ja też mam wrażenie bycia w fałszywym filmie, niestety to jest okropnie smutne, bo krótko mówiąc, wtedy się właściwie jest nie wiadomo gdzie, nie wiadomo, czy się naprawdę żyje
      tak, chodzi o to, że są przecież inne modele, mnóstwo rzeczywistości pomyślanych inaczej.. a te niepomyślane… też są…

  2. peatero pisze:

    Jest bardzo ciekawe podejście do tego tematu nauk buddyjskich o umyśle i poznaniu. Umysł może poznawać obiekty na dwa sposoby: albo na drodze bezpośredniego poznania (wtedy poznaje rzecz samą w sobie), albo na drodze konceptualnego poznania (wtedy jego obiektem jest nie dana rzecz, ale jej kocept, ogólnik – coś co de facto nie istnieje a jest jedynie „uzgodnieniem”.
    Tworzenie tych ogólników, czy jak sie też mówi izolatów, samo w sobie nie jest złe i bywa pożyteczne, bo pozwala nam na wzajemne komunikowanie się i ustalanie pewnych ogólnych zależności, które ułatwiają życie. Ale kiepskie w tej uzgodnionej rzeczywistości jest to, że nasze umysły konceptualne mieszają te koncepty/ogólniki z rzeczywistymi rzeczami, jakby nakładają obraz stworzomny przez siebie na rzeczywistość i myślą, że poznają coś realnego. Stąd nieporozumienia, niezrozumienia, konflikty i cierpienia. Więc tak z tego punktu widzenia uzgadnianie rzeczywistości jest bardzo użytecznym narzędziem umysłu, ale jak i wiele innych narzędzi niezwykle łatwo i często wymyka się spod kontroli i zniewala nas.

    • signe pisze:

      tak, to jest narzędzie, często tępe i ciągle muszę protestować przed używaniem tego dobrego przecież pomysłu uzgadniającego.
      bardzo mądrościowo rozdzieliłeś te funkcje, ja kiedy się dorwę, potępiam rzeczywistość uzgodnioną w czambuł (muszę wyguglować, co to jest czambuł)

  3. peatero pisze:

    weź tylko proszę pod uwagę, że i uzgodniona rzeczywistość i śnienie to wytwór tego samego umysłu; daruj więc temu URowi ten czambuł ;) pomyśl sobie o tym jak o dwóch stronach kija albo dwóch bliźniaczkach (np Ananke i Kanaan ) , hi hi ;)

  4. peatero pisze:

    przyszło mi jeszcze do głowy, że gdyby nie uzgodniona to nie mielibyśmy jak ponarzekać na uzgodnioną, bo cały aparat pojeciowy i nazwy i etykietki to uzgodniona, więc to trochę ten wąż zjadający ogonek :)

  5. signe pisze:

    taktak, biorę to pod uwagę, z tym, że uzgodnienia mogą być rozmaite, aparat pojęciowy użyty do różnych etykietek z różnymi opisami, dla mnie to jest niestety bardzo niewygodnie uzgodnione,
    a wąż zawsze zjada:) zachowuje się jak blog :)

  6. asha1111 pisze:

    Dokladnie… w tym znaczeniu jest falszywe. Dla mnie tez.

    Te uzgodnienia nie zostaly ze mna…uzgodnione…;) hehe wszystko trzeba robic samemu…i to od podstaw. Meczarnie…Bardzo niewygodnie uzgodnione, fakt.

    My jestesmy moze tu po to…zeby troche rownowazyc. Czesto o tym tak mysle.

  7. signe pisze:

    więc no mniej więcej tak… nie ze mną to uzgodniono… wiem, że trzeba przyjąć jakiś ogólniejszy sposób bycia miedzy ludźmi, ale on się prawie zupełnie dla mnie nie nadaje, ja tak nie moge….
    może dla równowagi…
    ale tam jest taka przewaga, że sobie nie wyobrażam…