wstaje, odchodzi, nie znika

To, co napisałam wczoraj o dziwnym nastroju czekania jakby coś wstało i odeszło, jakby Aborygeni odkryli nowe linie snów i poszli za nimi, od razu mi się przypomniało na wiadomość o śmierci roshi Małgosi Braunek, dużo o niej ostatnio myślałam. Ale napisałam też, że to nie znika. Wstaje, odchodzi, nie znika. Wczoraj pisałam z jakiegoś trochę innego brzegu myśli i jeszcze dziś rano świat był w tym dziwnym nastroju zanurzony.

Reklamy

8 thoughts on “wstaje, odchodzi, nie znika

  1. asha1111 pisze:

    Ach. Slyszalam o niej, dzis mi powiedzial ktos. Bardzo piekna byla, pamietam te stare filmy…pare nawet. Co sie dzieje.

    Ciekawe, ale powiedzialam dzis do tej osoby prawie to samo „myslalam o niej ostatnio”…to mnie tu troche uderzylo…jest, jest jakas nasza dziwna synchronicznosc. Tu i tam.

    Ach. Ten swiat nam sie wciaz zmienia. I jest to wieczne znikanie. Bez konca. Musze to w koncu zaakceptowac jakos.

  2. peatero pisze:

    Roshi Małgosia Braunek odeszła.
    Nie znałem jej zbyt dobrze, nie była moją nauczycielką, ale wzbudzała szacunek i sympatię. Była w niej taka świetlistość.
    Weszła na drogę, której nie widzimy,

  3. signe pisze:

    AsHa, ja tez muszę to zaakceptować jakoś, „wieczne znikanie”, wieczne

  4. signe pisze:

    Peatero, była świetlistość, czasem żart i mądra była, jak było trzeba,
    tak, jest tam droga niewidzialna i teraz 7 ważnych tygodni na przechodzenie, tak jakoś zawsze myślę

  5. peatero pisze:

    no tak, 7 tygodni, słusznie

  6. signe pisze:

    dziwne, mam wrazenie, ze o tym tez juz myslalam dzieki Tobie wczoraj, czy coś się dzieje z komentami…
    mniejsza z tym, bo przecież to jest ważne w ogóle

  7. peatero pisze:

    co się dzieje z komentami?

Możliwość komentowania jest wyłączona.