wojna histeryczna, totalna, szalona, niemożliwa, żadna

(…) Ale wysłuchajcie mnie, bo to dzisiaj jest tematem wielu rozmów ludzi we wschodniej połowie Europy. W ostatnich paru dniach Rosjanie, pod flagą dotychczas nieznanego kraju, Noworosji, przemaszerowali przez południowo-wschodnią granicę Ukrainy. Rosyjska Akademia Nauk oznajmiła ostatnio, że tej jesieni opublikuje historię Noworosji, zapewne poszukując jej źródeł u Katarzyny Wielkiej. Podobno po Moskwie krążą rozmaite mapy Noworosji. Niektóre obejmują Charków i Dniepropietrowsk – miasta, znajdujące się setki kilometrów od terenu walk. Niektóre lokalizują Noworosję wzdłuż wybrzeża, łącząc Rosję z Krymem i Naddniestrzem, okupowaną przez Rosjan prowincję Mołdowy. Jeżeli nawet Noworosja zacznie istnieć jako nieuznawane państwo kadłubowe – modelami są tu Abchazja i Osetia Południowa, czyli „państwa”, które Rosja wykroiła z Gruzji – to z czasem może się ona zwiększyć.

Rosyjscy żołnierze będą musieli stworzyć to państwo – ich liczba będzie zależna od tego, jak twardo będą walczyć Ukraińcy i kto im będzie pomagać – ale z czasem Rosji będą potrzebni nie tylko żołnierze, żeby zachować to terytorium. Noworosja nie ustabilizuje się, dopóki będzie zamieszkana przez Ukraińców, którzy chcą pozostać Ukraińcami. Do tego może posłużyć znane już rozwiązanie. Kilka dni temu Aleksandr Dugin – skrajny nacjonalista, którego zapatrywania przyczyniły się do ukształtowania poglądów rosyjskiego prezydenta – wydał niezwykłe oświadczenie. Napisał: „Należy oczyścić Ukrainę z idiotów”, a następnie wezwał do „ludobójstwa” tej „rasy bękartów”.

Noworosję trudno będzie jednak utrzymać, jeżeli będzie miała przeciwników na Zachodzie. Przedmiotem dyskusji są także możliwe rozwiązania tego problemu. Niedawno Władymir Żyrinowski, członek rosyjskiego parlamentu i nadworny błazen, który niekiedy mówi to, czego nie mogą powiedzieć ludzie będący u władzy, dowodził w telewizji, że Rosja powinna zbombardować bronią jądrową Polskę i kraje bałtyckie – „państwa karłowate”, jak je nazwał – i pokazać Zachodowi, kto naprawdę dysponuje siłą w Europie. „Nic nie zagraża Ameryce, jest daleko. Ale państwa Europy Wschodniej staną wobec groźby całkowitego zniszczenia”. (…).
Istotnie, w latach 2009 i 2013 armia rosyjska jawnie prowadziła ćwiczenia ataku jądrowego na Warszawę.
Czy to wszystko są jedynie majaczenia szaleńców? Być może. Być może Putin jest zbyt słaby, żeby cokolwiek z tego zrobić; być może to tylko taktyka zastraszania; być może powstrzymają go jego oligarchowie. Ale w 1933 r. „Mein Kampf” także wydawał się zachodnim i niemieckim czytelnikom książką histeryczną. Rozkazy Stalina „likwidowania” całych klas i grup społecznych w ZSRR wydałyby się nam w tamtych czasach równie szalone, gdybyśmy zdołali o nich usłyszeć.
Jednakże Stalin dotrzymał słowa i zrealizował swoje groźby nie dlatego, że był szalony, ale dlatego, że kontynuował realizację swojej logiki do jej ostatecznych konkluzji – i dlatego, że nikt go nie powstrzymał. Obecnie nikt nie potrafi też powstrzymać Putina. Czy jest zatem histerią przygotowanie się na wojnę totalną? Czy też jest naiwnością niezrobienie tego?

więcej >>

Advertisements