skromne cuda nieświadomości

Dużo się zdarzyło, gdy czytałam „Wizje” na wiosnę tego roku (w tym blogu jest trochę wypisków)  i byłam w tym czytaniu prawie jak tam, na seminarium Junga w latach 1930-1934. Przepłynęła wtedy wielka fala nauk o nieświadomości, a ludzie Zachodu dopiero zaczynali rozglądać się po tym oceanie. Było to piękne i jest już tak dawne, że częściowo zgubione w naszych czasach. Ale po tym wiosennym czytaniu dopłynęło do mnie to, czego prawdziwość objawia mi się teraz, w chwili rzeczywistej.

Jeszcze jeden wypisek:

Nasza pacjentka otrzymała więc boską pomoc przybywającą z dołu, zaprzyjaźniła się ze światem bogów. Z tego względu w chwili, gdy już prawie uległa panice, stało się cos, co pozwoliło wydostać się jej z tego stanu. Luna we własnej osobie wydobyła ją z zagrożenia – to symbolika wręcz fantastyczna, choć w perspektywie psychologicznej oznacza to, że wizjonerka, bezwarunkowo poddając się siłom nieświadomości, zaprzyjaźniła się z nimi; nieświadomość przekształciła się wówczas w funkcję pomocniczą, dokonała cudu, by jej pomóc. Umysł człowieka Zachodu w żadnym wypadku nie chciałby się pogodzić z taką możliwością, nigdy by nie uwierzył, że nieświadomość może uczynić coś więcej jak tylko wywołać nerwicę żołądka czy wpędzić człowieka w ciężką neurozę, zsyłać koszmary czy dokuczać na inne sposoby. Ludzie myślą, że wszystko, co powstaje za sprawą nieświadomości, musi być nonsensowne lub bardzo przykre. Wschód natomiast żyje w przekonaniu, że nieświadomość to czysty sens – w ten sposób Wschód posuwa się trochę za daleko, tyle, że w przeciwnym kierunku. (…). Prawdą jest, że jeśli człowiekowi uda się nawiązać lepsze stosunki z nieświadomością, stanie się ona dlań siłą pomocą, ponieważ zacznie działać w sposób autonomiczny, zsyłając indywiduum pomocne marzenia senne, od czasu do czasu pomagając mu skromnymi cudami. To zabawne, gdy człowiek widzi, że ci, którzy zaczynają analizę, zawsze są niesłychanie inteligentni, próbują imponować całą swoją wiedzą o świecie, zachowują się w taki sposób, że nawet gdyby bóg chciał uczynic cud, nie byłoby na to miejsca; ci sami ludzie już po ukończeniu analizy stają się osobnikami przesądnymi, w niczym nie różnią się od wiedźm czy czarowników. Kiedy się ich o coś zapyta odpowiadają, że jeszcze nie śnili na ten temat, muszą więc poczekać z odpowiedzią do chwili, gdy nawiedzi ich odpowiednie marzenie senne.

_______________________________

Carl Gustaw Jung – Wizje t.1 str 682

Reklamy

One thought on “skromne cuda nieświadomości

  1. […] skromne cuda nieświadomości >> […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.