sny nie wymagają interpretacji

Posted: Luty 8, 2015 in literatura psychologiczna
Tagi: , , ,

Ostrożność w interpretacjach snów i w ogóle czegokolwiek, także całej jawy z jej wydarzeniami, to być może najważniejsza umiejętność, jaką trzeba przy tym mieć. Oznacza to, że trzeba wykluczyć senniki i inne prędkie odpowiedzi,  zapomnieć, że się cokolwiek wie, za każdym razem, za każdym snem czy wydarzeniem zaczynać od początku: w jungowskiej pracy ze snami i aktywną wyobraźnią widzę, że opis snu zajmuje kilka linijek, a praca nad próbą objaśnienia go trwa przez całe dwudniowe seminarium i kilkadziesiąt stron księgi.

Jest fragment, który dotyczy akurat aktywnej wyobraźni, to samo odnosi się do snu:

Musiałem obstawać przy owej niepojętości, by samemu sobie uniemożliwić sięganie po oparte na pewnych przesłankach teoretycznych interpretacje, w stosunku do których czułem, że są nie tylko niedostateczne, lecz że wręcz narzucają owym naiwnym formacjom jakieś z góry przyjęte znaczenia. Im bardziej przeczuwałem, że tkwi w nich jakieś ukierunkowanie, tym mniejszą miałem odwagę wysuwania jakichś hipotez na ten temat. Ta postawa dystansu w wielu wypadkach nie przychodziła mi łatwo, ponieważ pacjenci potrzebowali jakichś form ujęcia, by nie zagubić się bez reszty w ciemnościach. Musiałem podejmować próby przedstawiania przynajmniej tymczasowych interpretacji, przetykanych wieloma „być może”, „jeśli”, „ale”, nigdy też nie przekraczającymi granic konkretnej formacji. Z lękiem dbałem o to, by interpretacja obrazu wybrzmiewała pytaniem – udzielenie odpowiedzi miało być zadaniem dla swobodnej aktywności wyobraźniowej pacjenta. (…).

Forma nie wymaga właściwie interpretacji, jest ona własnym sensem. A zatem zdarzają się przypadki, kiedy w ogóle można zrezygnować z interpretacji jako wymogu terapeutycznego. (…).

_______________________________________

Carl Gustav Jung – Dynamika nieświadomości

Dopisek z „Marzeń sennych dzieci”, str. 224: „Talmud” całkiem słusznie powiada: „Sen jest własną interpretacją”.

więcej: ciemne podłoże świadomości >>

Reklamy
Komentarze
  1. peatero pisze:

    Czy nie jest też tak, że nasze ciało-umysł może dokonywać i często dokonuje tej interpretacji na poziomie nieuświadomionym? Jak rozumiem z głębszych poziomów naszej świadomości kiełkuje sen, który może być opowieścią, o jakimś procesie, który w nas zachodzi. Interpretacja słów tego języka, może odbywać się też przez nieświadome pokłady umysłu i podejrzewam, że w większości wypadków zachodzi. I teraz co? Czy ciało-umysł może reagować na ten sygnał w dalszym ciągu nieświadomie? Wydaje mi się znów, że tak bardzo często się dzieje.
    Pytanie, czemu więc chcemy interpretować sny na poziomie jawnym? Czy to tylko kaprys, czy może są jednak okoliczności wymagające tej jawności i wytłumaczenia i reakcji?
    Nie chcę udawać, że wiem. Zastanawiam się głośno. :)

  2. signe pisze:

    myślę,że jest jak mówisz, nieświadomość nawet nie musi interpretować, tylko coś takiego właśnie wie, a my widzimy obraz na brzeżku świadomości (inaczej nie dotarłby do nas),
    ciało-umysł reaguje na to zawsze, nawet jeśli nic nie wiemy (choroby też są snami)
    tak stanowczo Ci tu odpisuję, bo to akurat jest do przeczytania u Junga i byłam w pobliżu:)
    on tutaj też pisze, że jeśli ta wiedza z nieświadomości jednak trochę dociera, to może straszyć – jest to piękne i straszne, czasem nawet niepiękne – on nie chce zostawiać człowieka w chaosie niezrozumiałej rzeczywistości – próbuje czasem oględnie coś omówić, trzymając się jakiejś hipotezy, bo zawsze jest to tylko hipoteza, nawet jeśli mówi Jung,
    może ta inność zasad świata tam pokazanego stwarza potrzebę jakiegoś wytłumaczenia, niepokoi
    wydaje się to obce, chociaż to część naszego życia,
    ale wykładanie komuś „co znaczy sen”, bez żadnej współpracy z tą osobą, bez wiedzy o jej świadomej postawie – to coś, czego nie uważam za dobre,
    mnie straszą bardziej senniki niż sny:)

    miło, że jesteś

  3. peatero pisze:

    Potrzeba zrozumienia jest chyba naturalna, ale zapewne bywa, że się źle do tego zabieramy. Mianowicie, to co tajemnicze i niewyrażalne, staramy się opowiedzieć logicznymi, ścisłymi i jednoznacznymi słowy. Tak jak właśnie w sennikach czy naukowych interpretacjach. Nie może się to udać. Tak jak nie udaje się tajemniczego świata małych cząstek i wielkich prędkości opisać równaniami Newtona.
    Na szczęście mamy poezję, realizm magiczny, język finegański, koany i języki niewerbalne, krzyk prosto z trzewi i uśmiech Mahakaśjapy :)

    • signe pisze:

      Peatero: wreszcie tu dotarłam, na to, co mówisz, mówię TAK, na pewno nie uda się zrozumieć przekazów z nieświadomości za pomocą racjonalnych wyjaśnień, jeśli są komuś potrzebne, można je na sam koniec końców pracy ze snem jakoś oględnie sformulować, bo inaczej się rozpływają, niektórym ludziom jest to tak potrzebne, jakby nic innego w ogóle nie mogło do nich przemówić, podobno mamy, tak na ogół, przekonania sprzed 300 lat,
      a to, co dociera z nieświadomości wydaje mi się „zrobione” na pewno nie wg fizyki newtonowskiej, jesli się mówi o „krainie snów”, to jest ona urządzona raczej jak „kraina kwantów”…

  4. peatero pisze:

    mi tez miło :)

  5. peatero pisze:

    Czy to nie jest tak, że nauka czytania snów, to element większej całości – nauki docierania do tego wszystkiego, co schowane i niewysławialne? Tak naprawdę to nie nauka, bo nie ma niczego zdobywanego, czy przyswajalnego. To chyba raczej oduczanie się. Nawyków, koncepcji, iluzji oddzielenia, brania słów, idei i nazw za rzeczywistość.
    Czy też tak to rozumiesz?

    • signe pisze:

      o czytaniu snów też myslę, że można by się w tej sprawie oduczyć „czytania”, odszyfrowywania, tłumaczenia jednego przez drugie,
      podobno ludzie żyjący w plemionach afrykańskich, w czasach Junga, mieli coś takiego w umysłach, że wyczuwali natychmiast „kontekst” snu, umieszczali ten sen łatwo w swoim życiu, to, co my sobie z trudem budujemy, to inne widzenie świata, Jung powtarzał za „Talmudem’: – „sen jest interpretacją samego siebie”, nie należy dopatrywać się we śnie niczego więcej niż tam jest, ale „to, co jest” jest dla nas trudne do zauważenia

  6. peatero pisze:

    Może więc, skoro na poziomie nieświadomym ciało-umysł czyta jakoś te opowieści, to błąd nasz polega na tym, że źle to „transportujemy” na poziom jawny. Nasze tłumaczenie z języka snu na jezyk jawy jest skażone racjonalizacją. Oduczyliśmy się świadomego myślenia językiem śnienia. Czy tak?
    Rozgadałem się :)

    • signe pisze:

      o skażeniu racjonalizacją już mi się napisało wcześniej, to jest chyba i mój największy zarzut do myślenia w ogóle,takie myślenie potrzebuje dużej ikony kosz na pulpicie, mnóstwo tam wrzuca, zwłaszcza substancje naturalne (sen jest czyms takim dla mnie)

  7. asha1111 pisze:

    Cudowne jest zajmowanie sie tym co sie sni i to w takim szerokim kontekscie!

    Racjonalizm nie pomoze, fakt. Ostatnio nauczylam sie ogladac tylko i snuje sobie jakies odpowiedniki i konteksty – ale pewna jestem, ze to rejon moich zabaw – dociekwania sa zabawa, konteksty tworza sie tez w tej samej formie. Cos sie przy tym dzieje.
    Kazdy ma Jakis sposob myslenia – u mnie to jest troche jakby mieszanka z dziecinnych zyczen i ta wlasnie chec zabawy ze wszystkim – jesli to mozliwe…hmm…jednak musze tak to nazwac , bo to najwieksza potrzeba i daje o sobie znac najczesciej.
    Tak tez mysle, jest – ze kazdy w ten sposob zajmuje sie nie tylko snami – ale i jawa. Nie ma tu roznic.
    Dlaczego wlasciwie utrzymuje sie pojecie, ze jawa musi byc traktowana racjonalnie a sen to obiekt spekulacji…(tez tylko glosno sobie mysle…)
    W sumie tutaj nic nie wiemy rowniez do konca i interpretajca tego obrazu tez wbrzmiewa (nawet wieloma) pytaniami…
    Wiem, mamy tutaj wyobrazenie o koniecznosciach itd. dlatego moze ten racjonalizm wydaje sie byc uzasadniony…
    Powstaja generacje racjonalistow…i mamy tez materializm skrajny Jakis…moze to efekt zbyt wielkiego zdania sie na ta czesc naszej percepcji…a cala reszte i efekty tego mozna ogladac kazdego dnia…np. w wiadomosciach…
    troche namotalam ale tak to jest.
    :))
    pozdrawiam! :)))))))

    • signe pisze:

      AsHa, właśnie w tym czasie przepisywałam od Junga o innym rodzaju poznania, nie ma tam takiej przewagi racjonalności, ona nie jest wykluczona, ale nie jest zasadą,
      tak to jest jak napisałaś
      Jung to samo :)

  8. AsHa pisze:

    Racjonalizm to tylko Jakis drobny aspekt.I tak powieniem byc traktowany. Tymczasem stal sie religia i nauka naturalnie tez jakby logicznie to wszystko podpierala..trudno to odkrecic. W wielu miejscach stalo sie to mocnym mechanizmem…