cywilizacja snu

Tabu dawno nie jest już seks. Coraz mniej śmierć. Pozostaje lekceważenie tej strony życia, gdzie panują sny. Neil Gaiman rozumie, że w takich przypadkach dobrze jest zacząć do komiksów, a nie opowiadać o prawdziwym życiu snów w drogocennych księgach. Najpierw musi się to zakradnąć jako możliwość fantastyczna. Potem coś znacznie więcej.  Oprócz  cywilizacji jawnej istnieje nieznana i nieuznawana cywilizacja snu:

Do licha, proszę rozejrzeć się wokoło – siedzimy w restauracji luksusowego hotelu, wokół nas mnóstwo bardzo ważnych ludzi… Ale wszyscy oni, nawet ci w ładnych garniturach, nawet ci z laptopami – dziś wieczorem zamkną oczy i pogrążą się w wielogodzinnym szaleństwie, odejdą do krainy czystej irracjonalności… Gdybyśmy opisywali nasze życie istotom z innej planety, jestem pewien, że właśnie to, że śnimy, uznałyby za naszą najciekawszą cechę. A jednocześnie jest to to, o czym w zasadzie w ogóle nie rozmawiamy. Nie dlatego, że to jest temat tabu. Tematami tabu są seks i śmierć, ale częściej te tematy padają w potocznych rozmowach niż „miałem dzisiaj taki niezwykły sen”. Nie rozmawiamy o tym, bo zupełnie tego nie rozumiemy. Czasem dzwonimy do kogoś bliskiego, bo mieliśmy o nim dziwny sen i nie odważamy się nawet przyznać, jaki był prawdziwy powód tego telefonu – bo my nie wiemy nie tylko tego, jakie znaczenie mają sny, ale nawet tego, czy w ogóle jakieś mają. Cała nasza nauka, cała nasza cywilizacja kończy się w chwili, w której zamkniemy oczy w łóżku….

___________________________

źródło: „Wysokie Obcasy”, nie wiem kiedy

Reklamy