mnich

Posted: Kwiecień 20, 2015 in literatura psychologiczna
Tagi: , , , ,

„Drogocenną księgę” można zacząć pisać w każdym miejscu, nawet nie wiedząc, że dawno już się to pisanie zaczęło, nie ma wtedy problemu z pierwszym zdaniem :)

Mniszki były wczoraj, dziś czytam o mnichu. Dlatego, że był strażnikiem. Strażnictwo to teraz temat mego śnienia. [tu zrobić dopisek bardziej szczegółowy]. Wszystko samo wpada w ręce i wynika jedno z drugiego nie zawsze w sposób przyczynowy. [ tu może być następny dopisek o zjawiskach synchronicznych].

Księga o mnichu ma taki baśniarski fragment, ale jest to prawda historyczna lat 1867/1870. [ewentualny dopisek o prawdach historycznych]:

Przez trzy lata przebywałem w grocie. Moim pożywieniem były sosnowe igły i zielone źdźbła traw, a napojem woda z górskiego strumienia. Z biegiem czasu zniszczyły się moje spodnie i buty, i pozostała mi jedynie szata, którą okrywałem ciało. Włosy i broda urosły mi na przeszło stopę długości, więc nosiłem na głowie kok. Moje oczy błyszczały. Ci, którzy mnie widzieli, myśleli, że jestem duchem i uciekali, a ja powstrzymywałem się od mówienia.

W pierwszym i drugim roku tego odosobnienia miałem wiele wysoce interesujących doświadczeń; nie uważałem ich za dziwne i starałem się podchodzić do nich ze zjednoczonym umysłem powtarzając imię Buddy. Zarówno w górach, jak i na terenach bagnistych nie niepokoiły mnie tygrysy i wilki, nie gryzły węże i owady. Nie potrzebowałem niczyjej litości i nie spożywałem gotowanego jedzenia.

Leżąc na ziemi i mając niebo nad sobą, czułem, że wszystkie rzeczy są we mnie zjednoczone; doświadczyłem wielkiej radości i myślałem, że jestem dewą z czwartego nieba dhjany. Myślałem też, że największym nieszczęściem człowieka jest posiadanie ust i ciała. Przypomniałem sobie słowa pewnego starożytnego mistrza, który powiedział, że miska może zagłuszyć dziesięć tysięcy dzwonów. Ponieważ nie posiadałem nawet własnej miski, doświadczyłem nieograniczonej wolności od wszelkich więzów. W ten sposób miałem czysty i spokojny umysł i codziennie wzrastała moja moc. Moje oczy i uszy były bystre i przenikliwe. Chodziłem szybkim krokiem, jakbym fruwał. Nawet nie wiem, kiedy osiągnąłem taki stan.

W trzecim roku potrafiłem zadowolić swoje serce i osiągnąłem wolność. Mogłem udawać się wszędzie tam, gdzie życzył sobie mój umysł.

______________________________________

Strażnik Dharmy – Autobiografia chińskiego mistrza zen Xu Yuna

[tu mógłby być dopisek, że był to jeszcze wtedy młody, 28 letni mnich i dostał za swoje wyczyny upomnienie od mistrza w świątyni, gdy tam wreszcie trafił: gdyż należy ćwiczyć nie tylko ciało, ale i umysł. mistrz kazał mu się umyć, ogolić głowę, najeść się i ćwiczyć koany].

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.