ślepe uliczki, marzenia i chwile strachu

Ciekawe. Jedność lęku i miejsca w świecie. Może tak jest.

Kiedy znajdę się w ślepej uliczce, natychmiast przychodzą mi na myśl wszystkie zapomniane ślepe uliczki, w które kiedykolwiek się zabłąkałem. Przede wszystkim uświadamiam sobie tutaj, dlaczego rozwinęła się we mnie jedynie pamięć stanów lękowych. Nigdy nie miałem czegoś, z czym mógłbym porównać to, co widywałem codziennie. Wszelkie wrażenia były powtórzeniem wrażeń już znanych. Mam tu na myśli nie tylko fakt, że mało bywałem w świecie, lecz również, że mało widziałem ludzi, którzy żyli w innych warunkach niż ja. Ponieważ byliśmy biedni, stykałem się niemal wyłącznie z ludźmi, którzy też byli biedni. Ponieważ tak mało wiedzieliśmy, niewiele było do mówienia, wiec prawie co dzień mówiliśmy to samo. Ktoś, kto mówił więcej, uchodził w tej sytuacji, jeśli był przy tym wesoły i zabawiał innych, za oryginała, a jeśli tylko bujał w obłokach, jak ja, za marzyciela, bo nie chciałem być oryginałem. A te marzenia, w środowisku, w którym żyłem, były rzeczywiście bujaniem w obłokach, gdyż nie miały w nim żadnego odpowiednika, niczego porównywalnego, co uczyniłoby je ziszczalnymi. Toteż marzenia i otoczenie nie dotarły nigdy na dobre do mojej świadomości, wskutek czego nigdy ich sobie nie przypominam. Tylko chwile strachu natychmiast odżywają w pamięci, ponieważ otoczenie i marzenia, których poza tym nic nie łączyło, stawały się nagle jednym i tym samym.

_________________________________________

Peter Handke – Krótki list na długie pożegnanie

Reklamy

One thought on “ślepe uliczki, marzenia i chwile strachu

  1. […] więcej: ślepe uliczki, marzenia i chwile strachu […]

Możliwość komentowania jest wyłączona.