mit świata jest gdzie indziej

Świat wciąż śniony jest do istnienia, na tym polega ta nieustanna kosmiczna gra, która z niematerialnego śnienia tworzy materialną jawę, jest w tym też udział naukowej kosmologii.

Mówi Hillman:

Kosmologiczne mity umieszczają nas w świecie i każą nam zajmować się jego sprawami. Kosmologie współczesne – Big Bang i czarne dziury, antymateria i zakrzywiona, nieustannie rozszerzająca się nie wiadomo dokąd przestrzeń – napawają nas lękiem i poczuciem bezsensu wynikającymi z ograniczeń naszej zdolności pojmowania. Wszystko jest wynikiem przypadkowych zdarzeń, nic nie jest absolutnie konieczne. Naukowe kosmologie nie mówią nam niczego o duszy, a więc nie mówią również niczego naszej duszy, nie informują jej o powodach jej istnienia, o tym, skąd ona się wzięła i dokąd następnie odejdzie, a także o tym, jakie ma przed sobą zadania do wykonania. Owe niewidzialne aspekty rzeczywistości, które, jak czujemy, zapewniają naszemu życiu styczność z tym, co istnieje poza naszym życiem, są przez naukowe kosmologie sprowadzane na ziemię i przekształcane w dosłowną niewidzialność najodleglejszych galaktyk i fal elektromagnetycznych, Nie można ich poznać ani doświadczyć zmysłowo, ponieważ ich miarę stanowi czas, a nasze życie to ledwie kilka nanosekund w gigantycznej, kosmicznej skali naukowego mitu.  (…)

Każda kosmologia, która już na samym wstępie niewłaściwie zabiera się do dzieła (czyli źle zaczyna), nie tylko produkuje wątpliwe teorie, lecz także tchnie wątpliwości w nasze serca i osłabia naszą miłość istnienia. Mit kreacyjny mówiący o ciągu przypadkowych zdarzeń, które miały miejsce na przestrzeni niewyobrażalnie długiego czasu, sprawia, ze dusza człowieka Zachodu wzbija się tak wysoko, że sięga niemal stratosfery, gdzie oddychanie staje się niemożliwe. Nic dziwnego, że zwracamy się ku innym mitom, takim jak platońska opowieść o Erze, opowieści z Księgi Rodzaju czy kabalistyczne przypowieści o drzewie. Każdy z nich jest bowiem rodzajem mitycznego sprawozdania z tego, jak mają się sprawy, jak jest: odnajdują nas w mitach, które zstępując w dół, wchodzą w osobową duszę każdego z nas. Nic dziwnego zatem, że w odniesieniu do swojego mitu Platon powiada: „Może on i nas ocalić, jeżeli go posłuchamy”.

__________________________

James Hillman – Kod duszy

Advertisements

10 thoughts on “mit świata jest gdzie indziej

  1. asha1111 pisze:

    Po przeczytaniu pomyslalam sobie o „walce o ocalenie” w dymensji duchowej, osobistej.
    Dlatego ostatnio pisze w tym kierunku. Objawienie…to jest to, co mogloby nas wydostac z tych sfer pytan itd. W tym nie ma nic naukowego – jest tylko osobista walka o ocalenie…

    pozdrawiam goraco, chociaz widze tu snieg na dachu:))

    • signe pisze:

      AsHa, objawienie… może ono jest w każdej chwili, chociaż musi się przedostać do jawy :) i że to jest zawsze osobiste. świat to sprawa osobista. śnieg na dachu. ja go widziałam w powietrzu, ale już spadł, leży na samochodach…
      dzięki, że podczytujesz te zapiski :)

  2. asha1111 pisze:

    Swiat to sprawa osobista…tak. Chociaz podobno rozwoj jest w kierunku „my”. Kolektyw nowa wartoscia…bo swiat to my a my to ja i i ty i inni…moze tak byloby znacznie latwiej zyc!
    Takie zmiany perspektywy to nic nowego, bo w koncu caly Buddyzm sie na tym opiera itd. ale trudno mimo wszystko pozbyc sie mechanizmu oddzielenia od reszty. Tak na dobre hmm. A zreszta. Co ja tam wiem. Jak mawiala moja babcia.

    pa Signe! pozdrawiam!

    • signe pisze:

      AsHa :)*
      myślałam tu, że sprawa osobista dla każdego w kolektywie. nie osobna, ale osobista. taka różnica, której nie zaznaczyłam. że kazdy ma swój osobisty udział. jakoś tak. w tej tu rzeczywistości, gdzie jesteśmy osobami. trochę kręcę.

  3. peatero pisze:

    Nauka zrobiła chyba ten błąd, że się rozczłonkowała. Rozczłonkowała się, rozczłonkowała świat, rozczłonkowała człowieka. Fizyka cząstek elementarnych udaje, że nie ma nic wspólnego z psychologią, socjologią, filozofią, sztuką, z tymi wszystkimi dziedzinami, które zajmują się świadomością. odczuciami…
    Niby kwantowi uznają banał, że obserwator wpływa na wynik obserwacji, ale nic z tym nie robią. Nie uważają wcale, że powinni. Że w takim razie od stanu świadomości mojej może zależeć zachowanie fotonu na odległej gwieździe. No może powiedzą, że przecież ten wpływ jest absurdalny, nieskończenie mały; no to może na coś bliżej, na coś bardzo blisko. Też nie? Wiemy, że wszystko na siebie wpływa, ale nie chcemy nawet wiedzieć jak. Technologia poszła galopem do przodu a nasza wiedza o świadomości, o tym jak działa umysł, jest przez naszą cywilizację lekceważona. No i napieprzamy się tą technologią po głowach jak tysiące lat temu gałęziami i udajemy, że jesteśmy cywilizowani.
    Tak. W tych nowych mitach brakuje miejsca dla świadomości, umysłu, serca, duszy, jakbyśmy tego nie nazywali. To chyba jest nasz wielki ból.

    • signe pisze:

      tak myślę. nikt nie ogarnia. w sensie zwykłym. i nawet, że to wszystko małe, za małe, że o czym tu mówić.
      troche jestem tym załamana, bo całe moje popadnięcie w śnienie wiązało się chyba z przekonaniem, że wszyscy (?) większość (?) przyjmuje to za rewelacje, za wyjście z tego napieprzania się, że jest to szczelina.
      brakuje. nie ma. musimy nazywać. bo inaczej jakoś gorzej.
      zaczynam mówić ONI, chociaż to bez sensu. bać się ICH. bo jednak to my ludzie.wszystko pomieszane.
      co prawda nie wiem, jak się tu przedostałeś przez zamknięcie, czy to jest wciąż otwarty blog? mnie nie wpuszcza bez logowania :)

  4. peatero pisze:

    musiałem się zalogować rzecz jasna :)

  5. peatero pisze:

    ponieważ od czasu do czasu muszę się na wordpressie ponownie logować, uznaĺem to za normalne działanie wordpressa :)

    • signe pisze:

      normalne, ale dopiero, kiedy widzę, że Cię tu dawno temu wpisałam jako czytacza wchodzącego przez zamknięte drzwi:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.