Archive for the ‘listy,dzienniki,eseje’ Category

Do czujących istot:

„Jeszcze miesiąc temu czułem, że jestem w dobrej kondycji. Ale wyczerpałem swój limit szczęścia – kilka tygodni temu dowiedziałem się, że mam liczne przerzuty do wątroby. Nie, jeszcze nie skończyłem z życiem. Wprost przeciwnie, czuję, że intensywnie żyję. W czasie, który mi pozostaje, chcę pogłębić moje przyjaźnie, pożegnać się z tymi, których kocham, jeszcze więcej pisać i podróżować, jeśli będę miał siły. Nie mam teraz czasu na nic zbędnego. Muszę się skupić na sobie, mojej pracy i moich znajomych. Już nie będę oglądać nocnych wiadomości TV. Nie będę zwracał uwagi na politykę czy spory w sprawie globalnego ocieplenia. To nie obojętność, wciąż głęboko przejmuję się Bliskim Wschodem, globalnym ociepleniem czy rosnącymi nierównościami, ale to już nie moja sprawa; to należy do przyszłości. Nie mogę udawać, że nie czuję strachu. Jednak moim dominującym uczuciem jest wdzięczność. Kochałem i byłem kochany. Wiele otrzymałem i sam wiele dałem w zamian. Przede wszystkim byłem czującą istotą, myślącym zwierzęciem na tej pięknej planecie i to samo w sobie było ogromnym przywilejem i przygodą”.

więcej tutaj >>

Reklamy

„Tajny dziennik” Białoszewskiego ma ponad 900 str, czytam go bez końca, dziennik ten występuje w rozmowach, ostatnio o tym, że nie ma tam nic o czytaniu, może on nic nie czytał, mówię, miał swoją doskonałą wewnętrzną machinę do pisania, nic jej nie brakowało,  gdziekolwiek myśl go zastała, od razu mogła przejść w pismo,  myśl brała się z tego, co akurat jest, czytanie nie było mu jakoś specjalnie potrzebne, i teraz, w dziesięć minut po tym  mówieniu natrafiam na opis przystanięcia obok półki z książkami:

W pokoju pana Zdzisława  półki z książkami. Przeglądanie ich, niby łakomie, a ze znudzeniem. Nie ma sensu czytać tyle. Im więcej się czyta, tym więcej się zapomina i myli. Zrastają się jedne rzeczy z drugimi i nawet przestaje się rozróżniać autorów. Zresztą na tym by mi nie zależało. Chodzi o to, że takie czytanie ubiernia bardzo i zatyka czas. Mnie do pisania nigdy nie było specjalnie potrzebne wielkie czytanie. Czytanie w przerwach między pisaniami. A tak to wpływało na mnie rozgadanie z dobrymi partnerami. Puszczenie w ruch myślenia. Tak jakby od siebie i od swoich bliskich. Myślę, że ja żyję bardziej tym, co jest koło mnie, i moimi bliskimi, którzy bardzo mi są pomocni w pisaniu. Tak jak inni czerpią z autorów książek.

_________________________________

Miron Białoszewski – Tajny dziennik

Wierzyłam Saramago w całą „Kamienną tratwę”, a w „Miasto ślepców”  już nie, raz się mówi i pisze bardziej, a raz mniej, nic w tym dziwnego. „O malarstwie i kaligrafii” będę zaliczać do głównych podręczników do ludzi i do snów świata. Do nauki autobiografii, czytania autobiograficznego i pisania, przez sen i przez to, co śnione:

Jakże ten sen jest ciężki. Tak ciężki, że słusznie jest nie dodawać wykrzyknika – co najwyżej powiedzieć go. Podczas gdy jesteśmy pogrążeni we śnie, napisałem, panuje w salach i na placach cichy świat rzeźby i malarstwa. I dobrze, że tak jest, Gdyby nie, co by z nami było? To ten lud podtrzymuje świat, zamieniony we śnie przez mozliwość odzyskania prahistorii, tych tajemniczych kartek, które widzę, śniąc, już zapisanych, i które śniąc, czytam, wysilając się, żeby obudzić się, czytając, bo wiem, że to nigdy przez nikogo nie zostało napisane, przeze mnie też nie.(…).

Czy krajobrazy będą życiami do malowania? Kto malował tylko twarze i to tak źle, tak nagle będzie w stanie nauczyć się czegoś od Lorenzettiego (Amborgia)? We śnie, tak, ale tylko w nim, tak jak tylko w nim można przeczytać cudowne strony, kto wie, czy szóstą i prawdziwą ewangelię, kto wie, czy zagubione pisma Platona albo wszystko, czego brakuje w „Iliadzie”, kto wie, czzy to, co napisaliby ci, którzy umarli przed swoim czasem? Ten krajobraz jednakże znajduje się poza snem i we śnie, on sam jest snem i śniącym, śniący i rzecz śniona, obraz o dwóch obliczach (…).

_____________________________________

Jose Saramago – O malarstwie i kaligrafii

Skończyłam czytać „Pałac lodowy” w obecności 13 celsjuszów mrozu i wróciłam do illogicznych światów Borgesa, czyli światów żelaznej logiki, takiej, jaką charakteryzują się sny. Przy okazji wraca się tu do Sherlocka Holmesa i Umberto Eco, który o nich wszystkich pisze.  W sieci to występuje w grach, myślę, że i tak wszyscy w to gramy świadomie albo nie: wtedy grają sny.  Tak właśnie one się zachowują,  umysł snu taki jest,  Jung by się ucieszył na ten esej.  Przy czym w  myśleniu o snach i nieświadomości ważne jest ostatnie zacytowane tu zdanie:

Poruszenia naszego dociekającego umysłu są posłuszne tym samym prawom, które dotyczą rzeczywistości. (…). Jeśli detektyw zagłębia się w umysł mordercy, nie może nie dotrzeć do punktu, do którego dociera morderca.  W tym spinozjańskim świecie detektyw nie tylko rozumie, co morderca zrobił (nie mógł postąpić inaczej, jeśli istnieje logika umysłu i logika rzeczy). W tym spinozjańskim świecie detektyw wie nawet, co morderca zrobi jutro. I będzie go oczekiwał w miejscu planowanej zbrodni.

Lecz identycznie może rozumować morderca. Może na przykład sprawić, że jego przeciwnik będzie go oczekiwał na miejscu planowanej zbrodni. Tylko że wówczas z detektywa stanie się ofiarą.

To własnie występuje w wielu opowiadaniach Borgesa.

W świecie Borgesa poszczególne umysły rozumują zgodnie z regułami sformułowanymi przez Bibliotekę. Lecz ta Biblioteka nazywa się Babel. Jej reguły nie są regułami nauki neopozytywistycznej, są to reguły paradoksalne. Logika (ta sama) Umysłu i Logika Świata są illogiką. Żelazną logiką. Tylko pod takim warunkiem Pierre Menard może napisać na nowo tego samego „Don Kichota”. Lecz, niestety, tylko pod takim warunkiem ten sam „Don Kichot ” będzie „Don Kichotem” odmiennym.

Co jest niewzruszenie illogicznego we wszechświecie Borgesa i co pozwala don Isidorowi rekonstruować z niewzruszoną illogiką procesy równie illogicznego świata zewnętrznego? Świat Borgesa funkcjonuje w oparciu o reguły inscenizacji lub też fikcji. (…).

Don Isidoro odkrywa zawsze, że to, co spotkało jego klienta, było sekwencją zdarzeń zaprojektowanych przez inny umysł. Odkrywa, że poruszali się oni w ramie pewnej opowieści i zgodnie z regułami opowieści, że byli nieświadomymi osobami już napisanego dramatu. Don Isidoro odkrywa „prawdę”, ponieważ zarówno on, jak i przedmiot jego analizy przestrzegają tych samych reguł fikcji. (…).

Nie natrafiamy tu na przypadek lub też na Przeznaczenie, zawsze znajdujemy się wewnątrz intrygi  (kosmicznej lub sytuacyjnej) obmyślonej przez jakiś inny Umysł w zgodzie z fantastyczną logiką która jest logiką Biblioteki.

Oto co miałem na myśli, kiedy mówiłem o mechanizmie domniemania w spinozjańskim świecie na opak. Naturalnie „na opak” w rozumieniu Spinozy, nie Borgesa. W rozumieniu Borgesa ów świat, w którym detektyw i morderca zawsze na końcu się spotkają, ponieważ kierowali się tą samą fantastyczną illogiką, to najzdrowszy i najprawdziwszy ze światów.

____________________________________________

Umberto Eco –  Po drugiej stronie lustra i inne eseje

Nagle okazało się, że mogę przeczytać parę esejów Umberto Eco z tej właśnie lustrzanej książki, którą odłożyłam na czas niewiadomy. Chyba zadecydowało to, czym są dla niego światy strukturalnie możliwe i to, co napisał o Borgesie. Nie chce mi się teraz nic cytować, a tym bardziej opisywać. Ale Borges. Tak,  to żelazna logika Borgesa ratuje zmysł racjonalności Umberto Eco, a musi być on ratowany.  Dla niektórych istnieje fikcja i jakieś światy na opak, dla innych istnieją  naprawdę wszystkie światy, z jakimi tylko przyjdzie nam się zetknąć obojętnie w jaki sposób.  Lecz w takim razie czym są rzeczy? I czym jest literatura w odniesieniu do rzeczy? Umberto Eco nie odpowiada na to,  mówi tylko, że warto się nad tym zastanowić, wydaje się, że od rzeczy blisko  jest do rzeczywistości, ale nie pójdę za tym, to pułapka.  Coś warto byłoby streścić, co dotyczy Uqbaru i to, co jest o logice i białych fasolkach w worku.

______________________________________________

Umberto Eco – Po drugiej stronie lustra i inne eseje

więcej:

poeta zostawia biel wokół słowa >>

fantastyczna logika snów >>