Archive for the ‘literatura blogowa’ Category

Nie ma Widuna już cztery lata, te lata nie są wesołe, Widun często żartował po swojemu i te moje wspominki też by obracał w żart, lubił egzotyczne  tłumaczenia googlowe, o sobie pewnego razu napisał tak:

To tam ciągle jest >>

Jsem novinář, básník, lovec náhod, filolog, bývalý důstojník v armádě národní a stranické, reiki mistra, šaman a milovník rostlin. Já jsem bělovlasý stařec, a jdu pomalu s holí. Mé jméno je Stefan Antoni Martin. Narodil jsem se v Lublinu, kde vystudoval univerzitu, ale nedokončil, protože jsem musel běžet pryč od komunistů. Bydlím v Londýně 60 let.
Jsem vdovec, mám dceru, dvě vnučky a zetěm. Nepamatuji si inne hříchy.

Horoskop: „Dziewica jest zawsze gotowa do pomocy i ma potrzebę zrobienia czegoś dla dobra publicznego, jak to często zależy od organizacji społecznych. Jest bardzo pracowita i robi wiele dla innych, zaniedbując siebie.”Kluczowe słowo: Analizuję. Liczby: 5,3,8,13. Dzień: środa.

Wrzesień: „:Słońce w Twoim znaku, przeniósł się z ugrzęznąć wpływów ostatniego tygodnia, a to może zobaczyć twoje plany wzmóc, a tempo życia można ogólnie dostać dużo szybciej też. To jest czas, aby użyć swoich umysłowych do pełna. Można również wybrać się kilka bardzo przydatnych informacji, wykonując kilka szczegółowego .dochodzenia lub badań.” 30779 Sankt-Stephan (1987 UE1) –planetoida z pasa głównego asteroid okrążająca Słońce w ciągu 3,51 lat w średniej odległości 2,31 j.a. Odkryta 17 października 1987 roku.(888 1)

Komentarzy 17 to “Widun – básník i šaman”

  1. signe Says:
    genialne, one dziewica mają zawsze zrobienie dla dobra, proszę o nie zaniedbują siebie;)
  2. stefan Says:
    No nareszcie zajrzałaś na moje stronki 🙂 Dzięki i dzień dobry.Po węgiersku szuz to właśnie Panna. Z szusem nie tak łatwo, ale on się stara siebie nie zaniedbywać;)
  3. signe Says:
    niech on się stara siebie dla dobra publicznego, ale czemu przeszedłeś na węgierszczyznę;)
  4. stefan Says:
    Fascynuje mnie kazdy język którego nie potrafię odcyfrować bez tłumacza. Ziemia nieznana. Trzy ostatnie zdania po węg. „Jestem poetą, pisarzem i dziennikarzem. Jestem badaczem snów i słów. Nazywam się Isztvan. Isztvan-Stefan;) Almok to śnienie, szavak -słowa.
  5. signe Says:
    tu się zmieniło:) i ja wybrać się tu zaraz po kilka przydatnych informacji,
    czy zmieniasz tu sobie horoskop raz na jakis czas? język węgierski zniknięty, ale wierzę, że wszystkie będą się tu pojawiały, w zależności od mowy śnienia, może:)
  6. stefan Says:
    o, znalazłaś mie! ja nie wiedzieć co z tymi stronami robić, ale nie zdążyłem wpisać wróżb na wrzesień. Może chcesz spróbować? Tarot, I Zing, numerologia ,horoskop. Byle się sprawdzało 🙂
  7. signe Says:
    o, Stefanie, nie, ja już nie wróżyć, ja się od tego trząść na całym ciele i duszy, bo jeśli ma być prawda, to trzeba naprawdę się postarać,
    ale chciałabym się ciągle z Tobą bawić w blogi:)
  8. stefan Says:
    signe, dobrze, zgadzam się. Przepowiednie to tylko szereg prawdopodobieństw. Bawmy się w blogi.:)
  9. signe Says:
    widzę, że jest dopisek planetarny:) dobranoc Widunie:)
  10. stefan Says:
    si, si !konieczno z planetami, bo kto wie z której tu przyleciałem ;.)
    dobranoc signe śnij sprawnie
  11. mal Says:
    WOW!!!
  12. stefan Says:
    Małgosiu, mój życiorys zmienia się językowo co jakiś czas. Miło że zajrzałaś 🙂
  13. bałwanka Says:
    po czesku, widzę: baśnik i śaman, tak:) a nepamatujisz te inne hrichy? trochę chichy-śmichy, ale pisz dalej, tylko nie ścieraj poprzedniego, proszę bardzo:)
  14. stefan Says:
    bałwanka: baśnik bardzo mi przypadł do gustu. Hrichów mam tyle że lepiej nepamatujić.Mieszkałem na Czechówce, więc te epitety mi pasują. Prognozy będę się zmieniać wedle gwiazd. 😉
  15. ewa999 Says:
    Niezła Dziewca z Ciebie Stefanie :)))
  16. ewa999 Says:
    oczywiście Dziewice miałam na myśli, ech te literki….:(
  17. stefan Says:
    Ewo, uwielbiam takie freudowskie potknięcia- Ileż one mogą wyjawić! 😉 Dziewca może mieć wiele ukrytych znaczeń jak np dziewierz, działacz, dziewkarz i zdziwiony starzec spod znaku Dziewicy 😀
Reklamy

Wzięłam sobie do serca to, co mówił Jung o drogocennej księdze,  drobne drogocenne fragmenty zebrałam już dawno temu, ale nie są księgą. Zastanawiam się, czy uda mi się zgromadzić te drogocenności w jednym miejscu. Na początek opisałam sen o C.G. Jungu, od którego zaczyna się wiele myśli:

Przyśnił mi się Carl Gustav Jung i jego współpracownicy rozdający substancję psychoaktywną do wypicia na placu przed odrestaurowanym cesarsko-królewskim dworcem kolejowym.  Udział w tym eksperymencie wzięłam ze względu na swoje nieprzemyślane proroctwa, za które czuję winę nieumyślną, bo jednak, dotykając świata zjawisk, mogły coś przywołać.  Carl Gustav Jung  w swoim eksperymencie potwierdzał hipotezę o prawdziwej naturze rzeczywistości, zgodną z powszechną intuicją i niezgodną z idiosynkratycznym światopoglądem nauki obiektywnej. Osoby badane, wypijające substancję, opowiadały o swoich wizjach i przeżyciach, w których rzeczywistość okazywała się bezkresnym polem świadomości. Nie ukazywała swego drugiego dna, nie miała drugiego dna, w rzeczywistości nic się przed nami nie kryje, ale rozwarstwia się na mnóstwo form, które stapiają się ze sobą i natychmiast roztapiają. Rozum i logika przyczynowo-skutkowa nie pomagają tego pojąć. Cienie ukazują się na równych prawach obok rzeczy widzianych jako części rzeczywistości twardej, natychmiast zalewa je zresztą fala innych form w ich niekończących się przemianach. Powstają i znikają. Przypominają to, co dzieje się w „Upaniszadach” i innych przykładach widzeń literackich. Kształty przez chwilę dostępne widzeniu, rozpuszczają się lub obracają w coś innego, bo dotknięcie rzeczy wzrokiem otwiera je na bezgraniczną niepewność, żelazne belki w wiązaniach dachu dworca rozrzedzają się do najcieńszych ażurów, odpowiada im wielość warstw fioletów i echo równoczesne z ludzką mową, przy czym nikt nie mówi pojedynczym głosem. Podobne zjawiska obserwowane są też po drugiej stronie dworca, na peronach. Carl Gustav Jung spodziewał się tego. Taka właśnie jest rzeczywistość, pełna cieni i warstw, wypełniona ruchem, pod wpływem którego ściany wagonów stają się przezroczyste, a powierzchnie rozciągają się poza brzegi. Eksperyment powtarzano, substancja psychoaktywna była niedobra w smaku, a każde wypowiedziane słowo momentalnie nabierało wielu równoważnych znaczeń. Za każdym razem dźwięczało inaczej pod jasnofioletową błoną coraz bardziej rozciąganą, zwaną niebem rzeczywistości uzgodnionej. Nic nie było pojedyncze. Należymy do czegoś większego niż własne życie i osobista śmierć, przeciskamy się na świat przez szczeliny, wysuwamy się z szuflad, pochłania nas powietrze, nasze głosy są falą i podźwiękiem wielu innych głosów. Jung stał na peronie w swojej zwykłej, znanej z fotografii tweedowej marynarce i cieszył się, że własnymi oczami przenikamy zasłonę niewiedzy w środowisku naturalnym.

 

znalezisko ponownie odkryte, już raz ogłaszane w tym blogu, wzmianka sprzed dwóch lat o powstawaniu księgi o śnieniu świata, o definicjach i niekończących się przebudzeniach jest tutaj>>

[dalsze losy utworu nieznane].

 

Dziś urodziny Widuna.

motyl stefana

Napisał tak w ostatnim sierpniu swego ziemskiego życia:

Zdradzę wam, w skrócie, tajemnicę wyboru mojego buławkorożnego awatara o chwiejnym locie. Dawno temu czytałem o tzw „efekcie motyla” – trzepot skrzydeł motyla w Teksasie może wywołać wichurę w Warszawie. Twórcą tej niezwykłej teorii chaosu deterministycznego był matematyk- meteorolog Edward Lorenz, który określił 53 lata temu niemożliwość przepowiadania pogody na  dłuższą metę: ” Dowolny układ fizyczny, który zachowuje się nieokresowo, jest nieprzewidywalny„. To naukowe stwierdzenie cytuję często w rozmowach z moimi lekarzami, którzy przewidują koniec mojego życia, jak gdyby to była jutrzejsza pogoda. Całe moje życie to takie nieprzewidzialne trzepotanie skrzydeł mojego awatara. Drugim bodźcem do wyboru motyla na ikonę moje osobowości, były jego przedziwne metamorfozy rozwoju – jajo, larwa, poczwarka i dorosły motyl. Symbolicznie, przechodzę przez wiele takich poczwórnych zmian w życiu: sen o zmianie- tworzenie energii do testów – dojrzewanie zmian w ciszy oczekiwania– sen staje się jawą; albo niemowlę, młodość, dojrzałość, starość. W każdej fazie są inne, różnorodne źródła energii. Ciepło i soki żywotne, liście i chlorofil, słodki nektar kwiatów i chomikowanie zdobyczy życia dla nowych pokoleń. No, i wreszcie moje dawne zauroczenie naukowymi nazwami tych pięknych owadów.
Paź królowej, rusałka pawik, barczatka napójka, czerwończyk dukacik, lotnica zyska i wiele innych.

___________________________

Uroczysko sierpień 2013

 

Znalezisko: ktoś jeszcze pisze o śnieniu świata, pisze, że świat składa się ze śników.*)

Kopiuję pierwsze strony:

Instytut Hegemonii Człowieka >>

*) śnik jest najmniejszą, dalej niepodzielną cząstką snu.

W tej chwili jest wilcza pełnia, dokładnie o 05:54:08 [CET], nie ma snu, a wczorajszy był jak z opowiadań  Thomasa Ligottiego, których nie chciało mi się czytać.

Przedwczoraj wspominałam Widuna, który uczył nas tutaj żartować, ostatnie zdanie, jakie wypowiedział do mnie było o tym, że jest bardzo ciekaw języka aniołów.

Pewnego razu pisał na Uroczysku o swoim-nieswoim śnieniu na jawie, czyli tzw. realnym wydarzeniu jak z księgi finnegańskiej:

Śni mi się, że jestem Finneganem. Za oknem widzę rusztowania i drabiny. Robotnicy-akrobaci wspinają się po szczeblach i zaglądają w moje okna. Na moje powitania i pytania nie odpowiadają. Nie mówimy tym samym językiem.  Ja śnię; oni też – na jawie. W słynnym arcydziele przedśmiertnym Joyce’a (Finnegan’s Wake), Finnegan, robociarz irlandzki, nosi cegły w cebrzyku na budowanie ściany, spada z drabiny i zabija się. W moim śnieniu na jawie otrzymuję dwa kolejne listy, w których jestem już nieboszczykiem, zmarłym miesiąc temu ,w dniu 4 lipca. Na moje prośby o wyjaśnienie tego snu, nikt nie reaguje. W książce zwłoki F. są wystawione w trumnie jako strawa na pogrzebową stypę, ale on znika zanim żałobnicy zabrali się do uczty. Gdy wybucha awantura, ktoś rozlewa kieliszek whisky w trumnę i F. nagle budzi się i wrzeszczy, aby mu dano łyk okowity. Zebrani goście przekonują go, aby wrócił tam, skąd przyszedł, bo to dla niego lepszy wybór. Innymi słowy, kontynuacja wiecznego snu jest lepsza od powrotu do rzeczywistości.  Z tym mogę się zgodzić, bo każdy śni nie tylko w nocy, ale także w ciągu dnia, w odstępach kilku sekund, lub minut. O tym śnieniu mówimy, że to marzenia, urojenia, zaburzenia dwubiegunowe, halucynacje, okamgnienia, fantazjowanie, bujdy na resorach albo poezja. Anglicy wciągnęli mnie w senne frazy, w których jestem opisany jako „były Stefan G” (late czyli jakby opóźniony). W pewnym sensie ta niby-fikcyjna, internetowa śmierć jest snem o moim wciąż odkładanym, opóźniającym się odejściu w nieznane rejony wielu rzeczywistości.  Ktoś oblał mnie kroplami „wody życia”- okowity (aqua vitae) i obudził mnie ze snów o innym świecie. Joyce wyjaśniał wiele razy swym wielbicielom i krytykom, że Stypa Finnegana to senne przygody-figlowanie jego Ego, przełożone na język Wieży Babel. (…).

Intrygująca Stypa Śniącego Finnegana, Uroczysko, 5.08.2013

losy szczęścia

Posted: Sierpień 28, 2014 in literatura blogowa
Tagi:
Śniło mi się, że jestem gdzieś w mieście z koleżanką eM. Wiem, że tego wieczoru ma być wielkie losowanie w Maszynie Szczęścia! Czekam na to wydarzenie z moją koleżanką tak samo jak wielu ludzi w mieście. Kiedy nadchodzi godzina losowania wszyscy na ulicach się zatrzymują. Każdy z uwagą słucha czy przez głośnik wyczytają numer jego Losu Szczęścia. Słyszę kilkanaście numerów, ale jestem tak zafascynowana tą sytuacją, że przestaje je słyszeć i skupiam się na twarzach ludzi. Poznaje, że jest to jakieś azjatyckie miasto, budynki są stare z dachami podobnymi do tych w Chinach. Ludzie mają ubrania z innej epoki i takie wielkie trójkątne słomkowe kapelusze! Moja koleżanka się cieszy, bo wyczytali jej numer i idziemy do budynku gdzie jest ta wspaniała Maszyna Szczęścia. Zaczynam się zastanawiać co zrobić, bo nie wiem czy mój los został wyczytany. Jesteśmy w pomieszczeniu gdzie stoi ta maszyna. Jest czerwonego koloru z dziwnymi guziczkami, podajnikami i światełkami. Widzę jak ludzie podchodzą do niej ze swoimi losami i z uśmiechem jej podają, a ona wypluwa taki wielki Kupon na Szczęście. Moja koleżanka podchodzi zadowolona i wyciąga z uśmiechem ten Kupon. Wszyscy po lewej się cieszą i tam stoją ci co wygrali. Nie wiem czy podchodzić czy nie. Nie chcę odchodzić bez niczego, bo boję się, że będą się ze mnie śmiać. Stoję tak w ciemnym korytarzu i obserwuję jak maszyna świeci i mruga do mnie, a ludzie po lewej cieszą się. Nagle uświadamiam sobie, że nikt nie słyszał swojego numeru tak do końca. Wszyscy, którzy podchodzili wiedzieli, że zasługują na wygraną i z pewnością podchodzili do Maszyny Szczęścia. Niestety domownicy mnie obudzili i nie wiem czy podeszłam sprawdzić swój los/Los…

_______________________________________

Śniło mi się, że |  Facebook

urodziny widuna

Posted: Sierpień 24, 2014 in literatura blogowa
Tagi: ,

Widun 11 July 2011 001 (10)

Napisał tak w dniu swoich  urodzin rok temu:

Od wielu lat cztery srebrne brzozy na mojej uliczce opowiadały sobie sny o zorzy polarnej. Każda brzoza to ukryty anagram zorzy, która śni niespełnione sny o tańcu zielonych świateł, tajemniczym podarunku słonecznej wichury. Moje brzozy-zorze pozwalały mi dotykać we śnie tę magiczną energię, która jest jak cudowny, ale niebezpieczny lek. Po jakimś czasie dowiedziałem się od starej, wzorcowo upiększonej guzami brzozy, że wczesną wiosną mogę zdobyć jej sok, którym później będzie karmiła pączki i liście. Ten życiodajny płyn ukrytej zorzy nosi imię oskoły. Mam w domu butelkę tego soku i gdy przyjdzie mi oskoma na oskołę, nalewam sobie ździebko w szklankę, wkładam plasterek cytryny i pije zdrowie polarnych zórz.

uroczysko 24.08.2013

Wolałabym ten blog  jako zwykły bloguś,  pamiętniczek, taki jakie były kiedyś,  może teraz też takie są, składane w jakichś niszach,  ale  wątpię, skąd by się tam wzięły, wszystko się teraz rozprzestrzenia  jak promienie śmierci, wojna wisi na włosku,  rosyjskie wojska artyleryjskie wkroczyły na terytorium Ukrainy, specjalnie tak napisałam,  żeby nie łudzić się jakąś lżejszą myślą.  Teraz  są blogi z mądrością, pouczające wszystkich o wszystkim i jest fejsbuk, do którego się wrzuca, i  są alarmistyczne tabliczki czerwone z napisami, nomen omen, z ostatniej chwili na żywo. Wcale nie było tak zawsze i tęsknię za innym światem, a  wtedy zaglądam na chybił trafił do dziecisieci >>  bo właściwie jeszcze tylko tam umiem trafić po staremu, i czytam w dawności coś, z czym zgadzam się najwyżej pół na pół albo  kiedy niekiedy, dziecisieci są chwilami trudne w odbiorze, ale to nie ma dla dziecisieci większego znaczenia, czy tak było zawsze, nie pamiętam:

mam kilka pogladow na rozne tematy, ale nie jest to dla mnie cos specjalnie cennego, czego warto by bronic w zazartych dyskusjach (moje poglady przykladowo to: swinie o pogladach lewicowych sa potrzebne, aby zrekompensowac obecnosc swin o pogladach prawicowych. aborcja i eutanazja powinny byc legalne i dostepne w kazdym kiosku. trzeba wprowadzic przykladowo kare smierci dla tych, ktorzy chca kary smierci, aby sami zobaczyli jak to jest. ludzi bezplodnych, jako genetyczne kaleki nalezy eliminowac ze spoleczenstwa, aby sie wiecej nie rozmnazali, itd). do swoich pogladow zachowuje odpowiedni dystans, bo sama wiem najlepiej skad sie biora. dodatkowo czasami mam jakis poglad, a pozniej go zapominam jak nie zapisze, albo jak zapisze, to zapominam gdzie zapisalam i potem sie okazuje, ze gdzies nabylam inny poglad na ten sam temat i nieraz w sytuacji stresowej przypominaja mi sie oba naraz. mam wtedy klopot, bo nie wiem, ktory poglad jest bardziej moj i nie potrafie jednoznacznie odpowiedziec na pytanie czy to moze bog stworzyl swiat, albo ktorej firmy telefony komorkowe maja lepsze funkcje.

lipiec 2005 >>