księga przemian

Rano o tym nie myślałam, ale pod wieczór zrobiło się uroczyście. Jest trochę ksiąg, do których zaglądam, otwieram je tam, gdzie chcą się otworzyć, jedną z nich jest I-Cing, Księga Przemian, otwieram ją teraz, potrzebuję jakiejś wskazówki, przepowiedni. Księga sama siebie przedstawia:

Święci mędrcy w pradawnych czasach stworzyli Księgę Przemian jak następuje:
Ich celem było zgłębić porządek prawa wewnętrznego i przeznaczenia. Dlatego określili tao niebios i nazwali je ciemnym i jasnym. Określili tao ziemi i nazwali je ustępliwym i stałym. Określili tao człowieka i nazwali je miłością i sprawiedliwością.
Połączyli owe trzy podstawowe siły i podwolili je; dlatego w Księdze Przemian na jeden znak zawsze składa się sześć linii.
Miejsca linii dzielą się na ciemne i jasne, na nich znowu występuję linie ustępliwe oraz stałe. Dlatego Księga Przemian ma sześć miejsc, tworzących układy linii.

________________________________

I-Cing, Księga Przemian, przekład i komentarz Richard Wilhelm

Reklamy

jedwab, złoto i marzenia o dobroci

Potrzebuję dziś szczególnie mocno radosnej wiedzy, ale ona jest taka:

Porzuciliśmy ląd i wsiedliśmy na statek! Spaliliśmy za sobą mosty – więcej, spaliliśmy cały ląd! Tak więc, stateczku, uważaj! Wokół ciebie rozciąga się ocean, prawda, że nie zawsze ryczy, a czasem układa się jak jedwab, złoto i marzenia o dobroci. Ale przyjdą godziny kiedy poznasz, że jest nieskończony i że nie ma nic straszniejszego niż nieskończoność. (…). Biada, gdy ogarnie cię tęsknota za lądem, jak gdyby tam było więcej wolności – a „lądu” już nie ma.

_______________________________________

Friedrich Nietzsche – Radosna wiedza

jak tak to tak

Prastary Nietzsche napisał w swoich „żartach” (wewnątrz „Radosnej wiedzy”) coś, co przekracza chyba taką bezwzględną moc żartu, jakiej zwykle używa się do żartowania:

Odkąd szukanie nuży mnie,
Pragnę już tylko znaleźć.
Odkąd wiatr jeden chciał mnie zmieść,
Wszystkie je biorę w żagle.

Patrząc na ten wierszowy obrazek widzę kogoś, kto się zupełnie niczemu nie opiera i mówi najgorszym nawet rzeczom: jak tak, to tak.
Kiedy czułam, że wichura może mnie dziś  zmieść z miejsc bezpiecznych,  mówiłam: jak tak, to tak.
Nie sztuką jest wpadać  pod te rozjeżdżone fury,  te kolosy tirów, w  te kałuże o nieznanej głębi, wystarczyło mówić zaledwie jak tak, to tak, a nie popychać się w to, więc wróciłam cało.

_______________________________

Friedrich Nietzsche – Radosna wiedza

radosna wiedza

„Radosna wiedza”, pisana prawie 130 lat temu, jest aktualna.  Nietzsche pisze o tym, o czym ludzie zawsze rozmyślali, pytali siebie i odpowiadali, ale umieszcza swoje myśli w zdaniach starannych, którym poświęcał uwagę jako zdaniom, wypowiadał zdania i zważał na to, jak brzmią i co zawierają; czuje się pracę nad zdaniami, to jest literatura piękna. Tłumaczenie bardzo dobre, w sto lat po Leopoldzie Staffie, przetłumaczyła Małgorzata Łukasiewicz. Księga ma krótkie rozdziały o wszystkim po kolei. Spotyka się te same tytuły w większości współczesnych popularnych poradników do życia, jakich pełno, ale wielka jest ulga i różnica, gdy ktoś mówi z poszanowaniem, a nie z pouczaniem. Nie ma stawiania na ostrzu noża swojej racji. Są różne subtelności, o których myśli tylko ten, kto myśli najpierw dużo sam do siebie, zanim powie innym. Nie wiem, czy będę zgadzać się z tym, co mówi, ale nie w tym rzecz.  Cieszę się, że czytam dobrze napisaną książkę z myślami.

Mówi Nietzsche: Myśli to cienie naszych doznań, zawsze od nich mroczniejsze, bardziej jałowe, prostsze.

Dzień pełen jest cieni ciągle zmieniających się w wietrze, wiatru dużo.

__________________________________________

Friedrich Nietzsche – Radosna wiedza

chwile odwagi

I mimo wszystko są chwile odwagi, kiedy próbuję przepisać z książki Nietzschego, jakby nigdy nic:

Po śmierci Buddy jeszcze przez stulecia pokazywano jego cień w jaskini – olbrzymi, przejmujący zgrozą cień. Bóg umarł; ale ludzie są, jacy są i może jeszcze przez tysiąclecia w rozmaitych jaskiniach będą nam pokazywali jego cień.

Ciekawe, czy będę mogła czytać dalej.

______________________________

Friedrich Nietzsche – Radosna wiedza

sztuka dla świadków i sztuka monologiczna

Wracam jako bałwanka, sypały się mokre, duże, bezwzględne śniegi,  światło było szare.

Odkryłam na nowo dawno nieczynny już blog, w którym jest notka o Sindbadzie Żeglarzu i czasie zatrzymanym. W poszukiwaniu jakiejś sensownej wiedzy o czasie wczoraj  przewracałam kartki Prousta, dziś Nietzschego, a teraz blog Fiumare.

Dziwnie jest ten czas traktowany. Zatrzymuje się dla jednej osoby, inne podlegają jego zwykłym prawom. Nie wiem, jak można spokojnie pisać  takie rzeczy. Blog Fiumare>>  Kafka, Proust to może być jedna i ta sama osoba. Bardzo staroświeckim językiem pisany blog. Z używaniem słowa niźli. Ale wydarzenia są nie tak dawne, filmy i muzyka nie tak dawne, jest to po prostu projekt rocznego blogowania, poszukiwania i znajdowania, skończony i zrealizowany.

Myśląc o tym zastanawiam się nad tym blogiem. Z czasem urasta i nawet luźne potagowane notki stwarzają pozór całości, sprawiają wrażenie, że kryje się za tym jakiś zamysł. Może się krył, ale zmieniał się w czasie.

Przy okazji przeczytałam u Nietzschego o tym, co  trzeba rozróżniać w dziełach sztuki:

Wszystko, co pomyślane, złożone wierszem, namalowane, skomponowane, nawet zbudowane i wyrzeźbione, należy albo do sztuki monologicznej, albo do sztuki dla świadków. Do tej ostatniej zaliczyć trzeba też ową pozorną sztukę monologu, która obejmuje wiarę w Boga,  mianowicie całą lirykę modlitwy; człowiek pobożny nie zna bowiem samotności – to odkrycie przypadło w udziale dopiero nam, bezbożnym. Według mnie najgłębsza różnica w optyce artysty sprowadza się właśnie do tego: czy spogląda na własne, stające się dzieło (na “siebie”) oczyma świadka, czy też “zapomniał o całym świecie”, co jest istotą sztuki monologicznej – zasadza się ona na zapomnieniu, jest muzyką zapomnienia.

Blogi są sztuką dla świadków i może nie ma już w ogóle czystej sztuki monologicznej, a może tylko ja nic o tym nie wiem. Wiem jednak, że coraz mniej myślę o świadkach i sposobie, gdzie i jak znaleźć muzykę zapomnienia o całym świecie, może to, czego szukałam i co gromadziłam, już tu jest.

_______________________________

Friedrich Nietzsche – Radosna wiedza

więcej:

chwile odwagi >>

radosna wiedza >>

jak tak to tak >>

jedwab, złoto i marzenia o dobroci >>

to drugie kieruje naszym życiem

Jeszcze jedno z książki o prządkach mądrości, wydaje mi się to w ogóle najważniejsze.

Bardzo dużo napisane jest wszędzie o tym, jak można zmienić percepcję i co z tego wynika, całe księgi Castanedy o drugiej uwadze, śnieniowe książki Mindella, wszyscy opisujący swoje przeżycia święci, połowa sieci jest tym zapełniona.

Ale nie tak. Marion Milner przypomina mi sposoby dziecinne. Zwłaszcza dzieci wychowujące się samotnie dobrze wiedzą, jakie cuda wyczynia uwaga.

Mówi o jednym znaczącym sposobie: nie popychać myśli w kierunku jakiegoś celu ani nie pozwalać im swobodnie płynąć, bo nastąpi zalew byle czym. Mówi, że trzeba zrobić pewien wewnętrzny ruch polegający na cofnięciu się w tył i wyczekiwaniu, co będzie. Cofnąć się i przyglądać temu, co się wtedy zdarza. Jej wola kontroluje wtedy, czy to, co się pojawia, ma wolną drogę. Bo coś się pojawia. Coś, czego nie ma w zwykłym stanie świadomości. W takim stanie człowiek niczego nie chce i na tym to polega. Wyczekuje. Daje wolną drogę. I tylko w tym miejscu jest potrzebny akt woli. Poza tym niczego nie trzeba chcieć. Dużo jest o tym pisania, ale to się staje wiadome dopiero  w praktyce. W ten sposób uczymy się uwagi wąskiej i szerokiej, albo pierwszej, drugiej, trzeciej i na pewno nie ostatniej.

Uwaga wąska jest znana, pożyteczna przy codziennych sprawach i celach. Uwaga szeroka przydaje się, gdy nie trzeba się skupiać na celowości działania i wtedy odkrywa się te ukryte światy piękne. Marion Milner mówi, że dzięki tej szerokiej czy też drugiej uwadze odkryła, że jej życiem kieruje coś, co nie jest nią, jest to coś, czemu może zaufać i co lepiej od niej wie, dokąd ma ona zmierzać. Ani wytyczanie celów, ani płynięcie z prądem nie jest tak dobre jak cierpliwe i czujne wyczekiwanie i obserwowanie, jak to drugie kieruje naszym życiem. Nazywanie tej siły Bogiem, wydało się jej zuchwalstwem, ale od kiedy odkryła to drugie, ciągle je poznawała i uczyła się z nim bliskości.

___________________________________

Anne Bancroft – Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku

przelatuje pszczoła

Wiem, jak ona mówi, ta Marion Milner. Chodzi o przechodzenie w inne nastroje. Rzecz możliwa.  Zmienia się nastrój, gdy próbuje coś ująć w słowa.  Ona ujęła w słowa to, na co właśnie patrzyła: widzę biały dom z czerwonymi pelargoniami i słyszę, jak dziecko nuci coś cicho. Ta prosta piosenka otworzyła jakieś drzwi i dalej to się wydarzyło:

Migające cienie liści igrają na kopcu skoszonej trawy. Cienie mają kolor niebieski lub zielony – trudno mi powiedzieć jaki, ale czuję je całą sobą. W dole leży zacieniony wąwóz, wypełniony lśniącą przestrzenią, jakby zawieszoną w jego wnętrzu, w którą wpadają ciche dźwięki, zatracają się w niej i toną. Jeszcze dalej widać plamę słońca podskakującą na tle ciemnej ściany lasu,  jego złoty blask zalewa mi oczy, wpływa do mózgu spokojnym strumieniem światła… powietrze wypełniają dźwięki… przelatuje pszczoła, złote falowanie spokojnego powietrza…

Była akurat w miejscu pięknym i pełnym światła, co by zrobiła ujmując w słowa to, co ja mam przed oczami i mogę słyszeć, widzieć, czuć? Szare światło, szare zimne niebo, szare i brązowe ściany domów? Chodziło jej o to, że nagle słyszenie, widzenie i poczucie przestrzeni stopiły się jedną całość.  To zawsze możliwe, ale nie takie proste. Jednak możliwe. To było tego dnia jej osiągnięciem, umiała  jednym spostrzeżeniem zagarnąć Całość.

Ale znajduję tu jeszcze to, że ta Całość nie jest opowieścią, lecz opisem,  to duża różnica, ciągle  zastanawiam się nad opowieściami, bo narzucają opisom kształt, którego może one wcale nie mają, a wtedy niszczą spostrzeżenia i marnują.

______________________________________

Anne Bancroft – Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku

na szczęście

Od nowa studiuję u mistyczek z książeczki niedużej, która jakoś mi wystarcza, bo ciągnie się potem przez inne książki, przez zwykłą literaturę piękną, gdzie mądrości podawane są w formie innej, może piękniejszej i nie tak wprost, jako nauki.

Teraz jednak znowu nauki i tym razem Marion Milner, która postanowiła odkryć, co sprawia, że jest szczęśliwa. Jest o tym tylko 20 stron, ale to przepis, którego się trzymam,  o ile o nim pamiętam, bo jakoś tak jest w życiu zewnętrznym, że się o takich rzeczach nie myśli. To nie szkodzi, bo dzieje się to często bez myślenia, zwłaszcza że za każdym powrotem wiem na pewno, że wszystko tak jest, jak ona odkryła i że jest to odkrycie dla każdego. I mówi, że szczęście jest jedynym ostatecznym sprawdzianem, czy to, co robi, jest  dla niej korzystne.

Trzeba dodać, oczywiście, że szczęście nie jest równoznaczne z przyjemnością – jest w nim ból utraty i przyjemność odnajdywania.

To, o czym pisze, dotyczy odnajdywania i szczęście to nie przyjemność ani ekscytacja, ani ekstaza, ani różne rzeczy do śmiechu, ani nawet do radości – szczęście jest inne. Mam szczęście, że czasem to wiem, nawet wtedy, gdy jednak szczęścia nie ma.

______________________________

Anne Bancroft – Prządki mądrości. Mistyczki XX wieku

więcej: przelatuje pszczoła >>

to drugie kieruje naszym życiem >>

śnienie to mistyczne źródło życia >>