księga zapominania

Proust zastanawia się, dlaczego magdalenki, które jadł, przywoływały dawne wspomnienia, podczas gdy te same magdalenki, widziane często na ladzie cukierni, nie pobudzały jego pamięci. Proust uważał, że to właśnie powtarzanie wizualnego doświadczenia magdalenek pozbawiało je siły asocjacyjnej: wszystkie te skojarzenia stopniowo nawzajem się wycierały, aż w końcu „wszystko się rozpływało”.

Lubię te przesuwające się prostokąty.

Literatura poświęcona EMDR podkreśla, że nie jest to „technika zapominania”. Wspomnienie nie ulega zatarciu ani eliminacji, lecz tylko zostaje na nowo zmagazynowane, tym razem już bez negatywnych emocji, które były z nim związane.

Ale jeśli nawet nie jest zapomniane, to nie istnieje w swoim początkowym kształcie. Ciekawe, co tam naprawdę zachodzi. Nie wiem, ale chętnie bym coś  zapomniała. Z tym, że w kolejnym rozdziale „Księgi zapominania” jest napisane, jak bardzo zapominanie nie jest możliwe. I czy na pewno istnieje to, co od Freuda nazywane było wyparciem.

Ta Księga stawia mnóstwo pytań i od razu uprzedza, że na większość nie odpowie.

_______________________________________

Douwe Draaisma – Księga zapominania

Reklamy