trochę śnienia w zapomnianym miejscu

po swojemu coś się łączy:

Kiedy ją spotkałem, zacząłem inaczej myśleć o poezji. Jej fotografie, jak by to powiedzieć, czynią wiersze nagimi. To, co my tworzymy, z trudem dobierając słowa i męcząc się, w jej zdjęciach ucieleśnia się w jednej chwili. Ucieleśnia się. Potrafi to lekko wydobyć z powietrza, ze światła, z luk czasowych, ucieleśnia głębię ludzkiej psychiki.

(…) Patrzę na jej zdjęcia i czasami ogarnia mnie strach. Niekiedy zdaje mi się, że sam jestem w niebezpieczeństwie. Są tak przytłaczające. Zna pan słowo „dissilient”?

(…) Jak to się mówi po japońsku…? Rozerwany? Wrażenie, że coś nagle pęka, odskakuje jak sprężyna. Jakby bez uprzedzenia świat nagle pękł, otworzył się. Czas, światło, takie rzeczy stają się dissilient. W jednej chwili.

_______________________

Haruki Murakami – Tańcz, tańcz, tańcz

śmierć w środku lata

Henryk Lasko@Henryk Lasko

dostałam pocztówkę z zimą. śnieg autentyczny. pobielone latarnie i barierki. wyjęłam ją ze skrzynki naziemnej w temp. 31 celsjuszy. czytałam potem opowiadanie Mishimy, jedyne, które pamiętałam – nazywa się akurat „Śmierć w środku lata”. jest tam zdanie:

Smutek zimowych dni przywołuje na myśl lato.

i na odwrót.

tym się różni zeszłoroczne lato od tego, które jest.

tak to widzę i odróżniam wśród sekretów.

_________________________

Yukio Mishima – Zimny płomień

 

jak powstały zapiski spod wezgłowia

Napisałam ten notatnik w domu, gdzie nikt nie zaglądał mi przez ramię i gdzie miałam czas tylko dla siebie. Zawarłam w nim moje myśli i uczucia. Pozwoliłam sobie na kąśliwe uwagi wobec niektórych osób i dlatego chciałam moje zapiski zachować w tajemnicy. Stało się jednak inaczej.
Pewnego dnia minister Korechika przyniósł cesarzowej pokaźny plik kartek.
– Powinnyśmy coś na nich napisać – zdecydowała cesarzowa – cesarz na pewno poprosi o przepisanie „Kronik historycznych”.
– A może napiszę na nich notatnik osobisty. – zaproponowałam.
– Świetny pomysł – ucieszyła się Jej Wysokość. – Weź ten papier.
Miałam więc dużo kartek papieru znakomitego gatunku i postanowiłam uwiecznić na nich ważne wydarzenia, opowieści z dawnych czasów, ale także błahostki. Wśród opowieści najwięcej jest opisów znamienitych dostojników i ciekawych zdarzeń, jednak umieściłam tu również wiersze oraz moje uwagi na temat drzew, kwiatów, ptaków i owadów…
Pewnie są tacy, którzy po przeczytaniu „Zapisków” stwierdzą: „Jakie to wszystko dziwaczne! Teraz widać, jaka ona jest naprawdę”.

___________________________________

Sei Shonagon – Zapiski spod wezgłowia

jak to się stało, że możemy poznać zapiski wezgłowiowe sprzed tysiąca lat

Kapitan średniego stopnia Gwardii Lewej Strony Fujiwara Tsunefusa, gdy był jeszcze gubernatorem Ise, odwiedził mnie pewnego dnia w domu. Wskazałam mu do siedzenia matę na werandzie, ale nie zauważyłam, że leży na niej mój notatnik. Kiedy to spostrzegłam, desperacko próbowałam odebrać książkę, ale kapitan zabrał ją ze sobą i nie oddawał przez długi czas. Myślę, że właśnie wtedy moje „Zapiski spod wezgłowia” zaczęły krążyć po dworze.

______________________________

Sei Shonagon – Zapiski spod wezgłowia

przyjemności sprzed tysiąca lat

To, co sprawia przyjemność

Opowiadania o dawnych czasach z pięknymi ilustracjami w pastelowych kolorach.

Towarzystwo wracające z procesji lub ceremonii. Damy siedzą w powozie, a rękawy ich szat zwisają przez okna. Kawalerowie zaś kroczą obok powozu w licznej asyście, a woźnica umiejętnie prowadzi woły.

Uwielbiam pisać list cieniutkim pędzelkiem na nieskazitelnie białym papierze.

Zażarta walka podczas gry w sugoroku.

Widok łodzi płynących po rzece.

Dobrze uczernione zęby *

Pęk jedwabnych nici.

Ceremonia Oczyszczenia na brzegu rzeki Kamo prowadzona przez elokwentnego mnicha.

Łyk wody po przebudzeniu w nocy.

Kiedy czuję się samotna, nie mam zbyt wiele do zrobienia i przychodzi do mnie gość, niekoniecznie blisko zaprzyjaźniony. Rozmawiamy o sprawach światowych, o nowinkach i ciekawostkach, o sprawach przykrych i o tych niezwykłych, o tym i o tamtym, o sprawach publicznych i prywatnych. Taka rozmowa przynosi wielką satysfakcję.

Kiedy jadę do świątyni shinotistycznej albo buddyjskiej, aby zamówić czytanie modlitw, a kapłani i mnisi zrozumiale, płynnie i głośno przedstawiają bogom moje prośby.

________________________________

Sei Shonagon – Zapiski spod wezgłowia

* znalazłam przypis w sprawie tych uczernionych zębów: Istniały ścisłe kanony idealnej urody, zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Panie pokrywały twarze białym pudrem, wyskubywały brwi i na ich miejscu lub trochę powyżej malowały dwie czarne plamy. Zęby lakierowały na czarno, który to zwyczaj w czasach późniejszych przejęły kobiety z warstw niższych, ale tylko mężatki.

zapiski wezgłowiowe

Wolałabym, żeby to były ” zeszyty wezgłowiowe”, jak o nich kiedyś tu pisałam, ale mam  je jako „Zapiski spod wezgłowia”.  Nie zmienia to faktu, że Sei Shonagon pisała swoje notatki w ślad za pędzelkiem na przełomie X i XI wieku:

To, co przygnębiające

Pies, który wyje przez cały dzień. Wiklinowe więcierze wiosną. Noszenie szat w kolorze śliwkowym w trzecim i czwartym miesiącu. Sala porodowa, gdy noworodek umrze. Piecyk, w którym nie pali się ogień.

Woźnica powozu, któremu zdechnie wół. Uczony, któremu rodzą się same córki.

Dom znajomych, w którym chłodno nas przyjmują, gdy zatrzymujemy się tam, jeśli nasz cel podróży znajduje się w niepomyślnym kierunku. A jeśli zdarzy się to podczas zmiany pór roku, jest to szczególnie niemiłe.

List z prowincji, który przychodzi bez dołączonych podarunków. Oczywiście osobie mieszkającej na prowincji też jest przykro, gdy dostanie taki list, ale ona przynajmniej może się pocieszyć wiadomościami o wydarzeniach towarzyskich ze stolicy.

Wysyłam list napisany z wielką starannością i pietyzmem. Czekam niecierpliwie na odpowiedź, wypatrując posłańca. A gdy posłaniec wraca, przynosi z powrotem ten sam list, jeszcze nie otwarty, ale już brudny i wymięty, z rozmazaną pieczęcią. Posłaniec mówi: „Adresata nie było w domu” albo „Prosił przekazać, że obowiązuje go tabu i nie może przyjmować listów”. Ach, jakie to przygnębiające.

________________________________

Sei Shonagon – Zapiski spod wezgłowia

PS. byłam dziś na poczcie

więcej:

przyjemności sprzed tysiąca lat >>

miasto, które wyszło z wody >>

elegancje sprzed tysiąca lat >>

jak to się stało, że możemy poznać zapiski wezgłowiowe sprzed tysiąca lat >>

jak powstały zapiski spod wezgłowia >>

zeszyty wezgłowiowe sprzed tysiąca lat

„Makura-no soshi”, czyli „Pillow book”, „Notatnik osobisty, Zeszyty wezgłowiowe”bo trzymane pod wezgłowiem, żeby nikt zabrał albo dlatego, że pisane u wezgłowia, czyli wieczorem przed snem, w nocy, kiedy się nie może zasnąć, czy też rano, kiedy słowa ze snu same się cisną pod pędzelek, takoż Zeszyty spod wezgłowia… — różnie można tłumaczyć tytuł. Makura-no soshi to zuihitsu, czyli zbiór luźnych notatek na tematy różne, rodzaj dziennika.
Sei Shonagon dama dworu cesarzowej Sadako, robiła te notatki tysiąc lat temu. Pisała o wydarzeniach na dworze, a język miała cięty, o wymienianych pomiędzy różnymi osobami wierszach, a sama była w tym dobra, o tym co jej się podoba, co wydaje się przyjemne, a co groźne, co dalekie choć bliskie i co bliskie choć dalekie. Wymieniała nazwy gór, równin, świątyń, tematy poetyckie, to, co sprawia, że serce mocniej bije i to, co piękne — a wśród tych ostatnich i to:

„Nieduży motek białych nici. Falbany przy zasłonach — nowe, o żywych kolorach. I kiedy za zasłoną w oknie, przy poręczy, milutki kotek, który na szyi ma białą plakietkę na czerwonej obróżce, chodzi tu i tam, ciągnąc smycz zrobioną z grubszego sznurka albo długiego pęku splecionych nici — to jest to naprawdę ciekawe i piękne.”

A gdzie indziej, bez nagłówka, wskazującego, jak Sei oceniała wymieniane rzeczy:
„U kotów — grzbiet czarny, a brzuch bialuteńki.”

A także:
„To co wywołuje wrażenie chaosu
Odwrotna strona haftu. Małe myszki, które jeszcze nie mają futerka, gramolące się ze swojego gniazda. Strój ze skóry, w którym jeszcze nie wszyto podszewki. Wnętrze kociego ucha. Nieoświetlone miejsce, w którym nie jest zbyt czysto.”

więcej >>>>