czekając na śnieg

Wczoraj czytałam „Czekając na śnieg w Hawanie” i spadł dziś pierwszy śnieg. Może ta książka ma jakąś moc, na pewno dla kogoś może być ważna i może coś za nią nadciąga, ale szkoda, że nie należy do książek, które zachwycają.

Przepisuję z okładki:

W 1962 roku Carlos Eire był jednym z 14 000 dzieci wywiezionych samolotami z Kuby. Rewolucja oddzieliła go od rodziny, ojczyzny i dzieciństwa. Wspomnienia o życiu Carlosa w Hawanie, które dobiegło końca, kiedy miał zaledwie jedenaście lat, stanowią trzon tych niezwykłych, barwnych, głęboko zapadających w pamięć wspomnień.”Czekając na śnieg w Hawanie” to zarazem egzorcyzm i oda na cześć raju utraconego. Kuba z czasów młodości Carlosa, z jej jaszczurkami, turkusowym morzem i skąpanymi w słońcu sjestami, staje się wyspą potępienia, kiedy 1 stycznia 1959 roku palący cygara partyzant nazwiskiem Fidel Castro obala prezydenta Batistę. Nagle muzyka na ulicach zaczyna brzmieć jak ogień karabinów maszynowych. Boże Narodzenie zostaje zdelegalizowane, opozycjonizm polityczny oznacza więzienie i wielu kolegów Carlosa wyjeżdża do kraju tak odległego i niewyobrażalnego jak Stany Zjednoczone. Carlos też tam trafi i zrealizuje marzenia swojej matki, stając się nowoczesnym Amerykaninem, nawet jeśli jego dusza pozostanie w opuszczonej ojczyźnie.Utrzymana w klimacie wyznań książka „Czekając na śnieg w Hawanie” jest pieśnią żałobną dla kraju przodków i czułą pochwałą ducha narodowego Kubańczyków na całym świecie. 

_______________________________

Carlos Eire – Czekając na śnieg w Hawanie

Leśmian o śniegu, w uroczysku 10.02.12 >>

akurat ktoś przemierzający świat pisał o Kubie, jak tam jest teraz, bardzo ciekawe >>