Archive for the ‘literatura polska’ Category

ostrożnie z tym twoim
wierszem – jak widzisz
połyka on słowa
i przerabia w nic
a co będzie jak zacznie
zjadać swoje?

ten dzień spędzony u ciebie
na słomianych matach
z imbrykiem i poezją
już dawno wypity
i wysikany

nie dało się pochwycić
twego skoku
którym znalazłeś się
nagle w bliskości
obłoków i śnieżnych szczytów
sześć tysięcy stóp nad
tym co jest pod

nie dało się uchwycić
czyichś myśli
czyimiś myślami
którymi się nie jest
w bliskości świętych
sześć tysięcy oddechów nad
tym co jest

________________________

Piotr Ornoch – Łaska cynamonu

[ta książka jest jeszcze możliwa do kupienia w Instytucie Marpy, kto chce, może zostawić w komentarzu wiadomość i adres mailowy, otrzyma dokładne dane]

Reklamy

chciałam przypomnieć sobie śpiącą, śniącą kobietę i pyłek wierzbowy, który po przyśnieniu wnika do środka… ale to było już za dawno, za daleko…

przeczytałam co innego, przeczytałam wiersz, który pojawił się w tym właśnie miejscu:

dokąd odchodzą poeci po swych ostatnich kropkach?
tułają się po swych ogrodach wiecznej pamięci?
wzlatują w te z dawna wyśnione dziedziny?
spotykają swych mistrzów przy zadymionych niebiańskich dysputach?
co do mnie myślę że raczej wyrychtowano im
specjalny czyściec dedykowany…
tam
pierze się ich z marzeń i wyskrobuje z metafor
przycina się peryfrazy i wygładza hiperbole
przeciera paradoksy i przyczesuje epitety

tak ślicznie i starannie oporządzeni
mogą już wracać do ludzi…

_____________________

Piotr Ornoch – Łaska cynamonu

w kwestii realności

Posted: Styczeń 2, 2016 in literatura polska
Tagi: , ,

czytanie na poranek, pierwszy zwykły poranek tego roku:

pewien mesjasz w krainie snów
głosi prawdę zjawom
o ich iluzyjnej naturze
a one śmieją się z niego
dręcząc go okrutnie –
guzik warte twoje nauki
pozostaniesz w tym piekle
tak długo aż sam zrozumiesz!
o tym mesjaszu śni co noc
[skazując go na męki aż do
porannych wyzwoleń]
pani co sprzedaje ciastka
spieszącym rano z wukadki
ale nie wie nawet tego
jak jej zbawiciel ma na imię

dwa owsiane na wagę
złoty osiemdziesiąt

___________________________

Piotr Ornoch – Łaska cynamonu

więcej: dokąd odchodzą poeci i dlaczego >>

zimna góra (garry’emu snyderowi) >>

światło jest trudne

Posted: Grudzień 11, 2015 in literatura polska
Tagi: ,

światło jest trudne: bez lampy bez słońca bez gwiazd

ale jestem ja – błysnął świetlik ratując lampy słońce i gwiazdy

zajaśniała pierwsza litera Pisma

stał się cień więc zginęła samotność

___________________________________
Tymoteusz Karpowicz – Słoje zadrzewne [wykład pindara nad brzegiem mare tenebrarum]

Taki traf,  zobaczyłam ten sen podobny, mój teraz, a ten w zeszłorocznym tomiku wierszy, jakby decydował głos spoza kadru:

Wojciech Kass: Z dziennika snów
——————————————–
Przyśniło mi się sprawdzanie obecności w klasie:
Janek Bober, Iwona Bobrowicz, Zdzisław Dyszkant
Grzywacz, Kass, do końca listy
po ostatnią ławkę
każdy z nas odpowiadał: Jestem!
A kogo nie ma?
– Wszystkich – usłyszałem
i nie był to głos żadnego z nas.

[wiersz z tomu „Ba!”, Sopot 2014]